piątek, 28 października 2011

CHARYTATYWNE ROZDANIE DLA NATALKI - Pula Nagród to 10 zestawów o wartości do 380zł !!

 "Dziecko może nauczyć dorosłych trzech rzeczy: cieszyć się bez powodu, być ciągle czymś zajętym i domagać się - ze wszystkich sił - tego, czego pragnie. "

                                                                                                                                    Paulo Coelho
                                                                                                                                              Piąta Góra

Witajcie.Po ponad miesiącu przygotowywań, rusza akcja charytatywna dla chorej dziewczynki Natalki



Ogłaszamy:

Rozpoczęcie charytatywnego rozdania dla NATALKI.
Głównym celem jest zebranie kwoty potrzebnej na operację.


Zanim przejdę do zasad rozdania itp chciałabym przedstawić Wam Natalkę.
Natalka urodziła się 23.04.2010r. z rozszczepem wargi, podniebienia i wyrostka zębodołowego. Miała problemy z jedzeniem, wydawaniem jakichkolwiek dźwięków i z oddychaniem aż do pierwszej operacji. Natalka miała wtedy 7,5 miesięcy, jak została zoperowana. Operacja polegała na zszyciu wargi i podniebienia. Konieczny jest jeszcze jeden zabieg, który nadchodzi wielkimi krokami.
Planowany termin operacji to luty 2012.



Operacja ta ma polegać na wycięciu kawałka kości z bioderka, co bardzo utrudni Natalce poruszanie się aż do momentu całkowitego zagojenia się, wszczepienie tej kości w miejsce brakującej części dziąsełka, i czekanie aż przeszczep się przyjmie. Jest to bardzo skomplikowany zabieg, gdyż jest ryzyko, że przeszczep się nie przyjmie, a także dziecko narzeka na ból w dwóch miejscach. Po operacji dziecko przez 6 tygodni przyjmuje pokarmy w płynie lub bardzo miękkie, nie zmuszające do gryzienia. 



Koszt takiej operacji to 11 tyś złotych. Teoretycznie to nie jest aż tak dużo, w porównaniu z innymi kwotami które są zbierane dla chorych dzieci, jednak rodzice Natalki niestety nie są w stanie zorganizować takiej kwoty.


Natalka należy do Fundacji "Rozszczepowe Marzenia", dzięki czemu zebranie pieniędzy na operację jest łatwiejsze.




Bardzo prosimy o wpłaty na konto: 
Fundacja "Rozszczepowe Marzenia"
ul.. Kozia 9/16; 00-070 Warszawa
Bank PKO S.A. IX O / Warszawa
nr konta: 57 1020 1097 0000 7302 0117 8920
w tytule proszę wpisać: Natalia Sidorowska          





Aby pomóc w zebraniu pieniędzy na operację Natalki, która będzie miała miejsce już w lutym, zdecydowałyśmy się zorganizować rozdanie - konkurs. Nie miałby on miejsca, gdyby nie firmy, które na ten cel ufundowały znakomite kosmetyki. Ilości, które otrzymaliśmy, przerosły nasze najśmielsze oczekiwania.

Dziękujemy z całego serca za okazaną dobroć i serce! Dziękujemy, że razem z nami uczestniczycie w tak ważnej dla Natalki akcji!

 UWAGA: przeczytaj koniecznie!

Zgłoszenia konkursowe przyjmowane są  na blogu Asi -Ferrou, która jest główną organizatorką tego wspaniałego rozdania czyli tutaj 

  Ja i jeszcze kilka innych  blogerek min. Aga z http://agowepetitki.blogspot.com/, Asia z http://joannapanna.blogspot.com/, Kasia z http://tylkokasiaa.blogspot.com/ pomagałyśmy Asi( Ferrou)w organizacji  nagród w rozdaniu .

Za ich przekazanie z całego serca dziękujemy firmom:
Alledrogeria.pl, Bielenda, Delia Cosmetics, Maestro, Organique, Paese, Pixie Cosmetics oraz Synesis

Zachęcam do czynnego udziału,bo możecie pomóc chorej dziewczynce i przy okazji wygrać jeden ze wspaniałych zestawów. Kwota wpłaty nie jest istotna. Równe szanse mają wszyscy,bardzo liczymy na symboliczną cegiełkę w kwocie 5 zł lub więcej.
Nagrody kuszące, szczytny cel, wierzę, że uda nam się uzbierać potrzebną kwotę na operację.

Jeżeli możesz dać informację o rozdaniu na swoim blogu lub stronie, będzie nam bardzo miło. Im więcej osób weźmie udział, tym szybciej osiągniemy wspólnymi siłami postawiony cel.


Oto jeden z 10 zestawów, którego wartośc to
to ok. 380zł, takich zestawów z różnorodnymi kosmetykami jest 10.

Pomóżmy Natalce rozpocząć wszystko na nowo,aby nie musiała już cierpieć i odzyskała zdrowie!
Serdecznie zachecam Was do udziału w tej akcji, która ma bardzo szczytny cel!


Napiszcie czy podoba Wam się ta akcja i rozdanie:-)

czwartek, 27 października 2011

JOKO Cosmetics - pojedyńczy wypiekany cień Universe w kolorze Uno J310+ makijaż

Witam:-)Dzisiaj pierwsza recenzja jednego z pięciu produktów  firmy JOKO Cosmetics.
Mowa będzie o pojedyńczym wypiekanym cieniu z serii Universe o numerku uno J310.
Jest to piękny różany kolor ze złotą poświatą.Cień ten o wiele piękniej prezentuje się na powiece, niż w opakowaniu.


Firma JOKO Cosmetics pisze, że technologia wypiekanych cieni jest zdecydowanie inna niż tradycyjnych cieni prasowanych,w produktach wypiekanych perłowe drobinki zawarte w produkcie nie są zgniatane i pozostają nie naruszone,co pozwala zachować im swoje naturalne właściwości, a przez to makijaż jest bardziej trwały i efektowny.Cienie można stosować na mokro i na sucho.Aplikacja jest łatwa,a konsystencja cieni ultradelikatna.Bazą cieni jest mika  naturalny minerał skał magmowych,która w przeciwieństwie do talku,pozwala skórze oddychać.Cienie spiekane zawierają nawet 90% pigmentów perłowych,które dają niespotykany lśniący efekt.


JOKO, Cień Universe , uno J310 


 Odcień Uno J310 to różany kolor ze złotem, bardzo podobny do odcienia 
z palety Sleek OSS,do cienia Organza,tylko bardziej różowy.


Tutaj widać na powiece ruchomej,jak cień mieni się w słoneczku:-)

Odcień cienia jest naprawdę prześliczny, mogę powiedzieć,że ten cień spowodował,że na nowo mam ochotę używać wypiekanych cieni, bo po ostatniej próbie z Bikorem,straciłam jakoś ochotę na ich aplikację.Ale wracając do cienia JOKO, mogę z czystym sumieniem polecić ten kosmetyk.
Ma bardzo jedwabistą przepięknie lśniącą konsystencję, jest średnio napigmentowany,ale dzięki temu można stopniować kolor na powiece.Łatwo się nakłada, najlepiej jest go wklepywać, nie sprawia trudności w rozcieraniu.Nałożony na mokro,daje silniejszą poświatę i intensywniejszy kolor.
Nikt nie powinien mieć z nim problemu, uważam,że najlepiej wygląda sam na oku w towarzystwie czarnej kreski, ja troszkę pokombinowałam i na zdjęciu poniżej możecie zobaczyć makijaż z jego udziałem.
Nada się również jako róż do policzków, bo można uzyskać nim subtelny efekt,bez plam.
Co do trwałości, standardowo na moich tłustych powiekach na bazie wytrzymuje
ok 7 h,mogłoby być dłużej,ale to dla mnie i tak bardzo dobry wynik.
Minus- opakowanie, zdecydowanie za duże i mało poręczne.
Ocena 4+/5

Do wykonania makijażu użyłam:
na powiekę ruchomą cień Joko uno J310 ( ta nazwa jest dziwna)
na powiece nieruchomej cień fioletowy z palety 88
do kreski uzyta kreskówka Pierre Arthes  ( o niej niedługo napiszę)
tusz Hean
Błyszczyk Max Factor
na twarzy BB Cream
róż Paese

Napiszcie czy lubicie lśniace cienie?Bo ja bardzo lubię taki efekt,bo nie jest to typowe brokatowe wykończenie, cienie pięknie odbijają światło.







środa, 26 października 2011

Kilka rad jak dbać o usta w okresie jesienno-zimowym + pojedynek miodków:-)

             My kobiety marzymy o gładkich, lśniących i zadbanych ustach.Niestety okres jesienno-zimowy to trudny czas nie tylko dla naszej skóry twarzy, dłoni,ale przedewszystkim naszych ust, które łatwo się przesuszają i mogą pękać.Usta nie mają warstwy tłuszczu chroniącej przed zmianami temperatury oraz komórek wytwarzających melaninę chroniącą przed emitowanym przez słońce promieniowaniem UV,dlatego,narażone są na różnego rodzaju uszkodzenia i nie mogą same obronić się przed szkodliwymi wpływami środowiska.A tu niestety zmienna temperatura, wiatr, mrozy, promieniowanie UV czy suche powietrze w ogrzewanych pomieszczeniach fatalnie wpływają na kondycje ust.Popękane usta wyglądają bardzo nieestetycznie, więc warto o nie dbać.

Kilka sposobów na poprawę kondycji ust:

-nawilżaj usta tak często jak to konieczne, do wyboru na rynku są wszelkiego rodzaju balsamy,błyszczyki, masełka, pomadki.
-Jeżeli macie ochotę wypróbujcie również:
maść z wit A,zwykłą wazelinę,albo kapsułki z wit A+E- kapsułkę taką przebijamy sterylną igłą lub szpilką i zawartość kapsułki wcieramy w usta najlepiej na noc
- ukojenie spiechrzniętym ustom przyniesie okład z naturalnego miodu, który nakładamy na usta na 15 min, a następnie zjadamy:-)
- przed okładem z miodu, a także jako element pielęgnacji posłuży ustom peeling przy pomocy kryształków cukru lub za pomocą szczoteczki do zębów, peeling taki złuszczy zrogowaciały suchy naskórek, wygładzi usta i poprawi ich ukrwienie
- pamiętajmy,aby nie oblizywać ust na dworze,zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym,bo sprzyja to spiechrznięciu warg i ich pękaniu
-uważajmy na kosmetyki do ust zawierające mentol lub kamforę (zwłaszcza błyszczyki), może on wywoływać podrażnienia i przesuszenia ust,albo reakcje alergiczne

Dodatkowo dzisiaj porównanie dwóch produktów do ust, których ostatnio używam.


Pomadka Nivea Milk & Honey 


Cena: ok.7zł / 4,8g (5,5ml 


Kremowa pomadka NIVEA Lip Care Milk & Honey wzbogacona jest cennymi ekstraktami z mleka i miodu.
Producent obiecuje,że wyjątkowo skutecznie nawilża i odżywia usta,sprawia, że nawet szorstkie usta stają się delikatne, miękkie i gładkie,zapewnia skuteczną ochronę przed wysuszeniem w czasie zimnych i gorących dni.

Pomadka ta służy mi już jakiś czas, jest to stara wersja pomadki,wiem,że pojawiła się nowa wersja,ale jej nie spotkałam i niewiem czym się różni.Ma bardzo przyjemny zapach,wyczuwam miód,ale ogólnie uwielbiam mleczno-miodowe zapachy, choć spotkałam  już piękniejsze,ten jest po prostu ładny,przyjemny.Pomadka gładko się rozprowadza,zostawia lekko błyszczący film na ustach, fajnie nawilża,usta stają się miękkie, ale efekt nie jest długotrwały,aplikację trzeba więc powtarzać.Ma dziwny posmak i to mi przeszkadza.Nie jest rewelacyjna,przy bardzo spiechrzniętych ustach będzie niewystarczajaca, plus za wygodną aplikację i dobrą cenę.
Ocena 3/5
Drugi produkt to:
Avon - Naturals - uniwersalny balsam z woskiem pszczelim

Cena 9.90 zł/15 ml na promocji 


Producent obiecuje, że  balsam z woskiem pszczelim wygładzi nasze usta, odżywi sucha skórę łokci, wypielęgnuje skórki wokół paznokci. Składnikami aktywnymi są miód i witamina E.

Niedawno balsam  ten pojawił się  w ofercie firmy Avon.Kupiłam go na promocji w ciemno i przyznam,że nie żałuję.Ma fajną konsystencje, to taka plastyczna wazelina, która po nałożeniu na usta wydaje się być lekka, podoba mi się,że nie czuć jej aż tak na ustach.Sprawia,że usta są lekko błyszczące, miękkie i nawilżone przez dłuższy czas.Minusem jest to,że balsam ten nie sprawdzi się w użytkowaniu dziennym,ponieważ jest to słoiczek i niestety aplikacja nie jest zbyt higieniczna, osoby z dłuższymi paznokciami,mogą mieć problem z jego wydobyciem.Ja smaruję usta balsamem, wydobywając go przy pomocy szpatułki zaraz przed pójściem spać, byłam bardzo mile zaskoczona,kiedy po obudzeniu rano,usta nie były suche,było jeszcze czuć pozostałość balsamu na ustach.Do plusów zaliczam wydajność, śliczny zapach kojarzący mi się lekko z budyniem śmietankowym i miodem oraz slodkawy posmak.Może być używany do pielęgnacji suchej skóry łokci, skórek wokół paznokci i radzi sobie z tym dobrze.Jestem zadowolona,choć zawartośc wosku w nim jest pewno znikoma;-)
Ocena 4/5
Podsumowując:
Pomadka Nivea jest dosyć fajna, zdecydowanie wygodniejsza w użytkowaniu,ale nie pasuje mi zbytnio,dlatego będę musiała poszukać czegoś innego na dzień, czego będę używać z przyjemnością.
Balsam z Avonu, mimo tego,że jest w słoiczku, bardziej mi odpowiada niż w.w pomadka i dobrze spełnia swoją rolę,ogólnie całkiem fajny produkt.


Mam nadzieję,że skorzystacie z tych kilku rad pielęgnowania ust.Może macie już swoich ulubieńców w kategorii pielęgnacji ust?Chętnie poczytam, chciałabym kupić coś fajnego,co ochroni moje usta w ten trudny dla nich czas.

Pozdrawiam ciepło
Basia















wtorek, 25 października 2011

Synesis- Eliksir pod oczy "21 aktywnych składników "

Synezyjne kosmetyki zrobiły furorę, swego czasu na wielu blogach, można było zobaczyć zatrzęsienie recenzji produktów Synesis, ale to bardzo dobrze, bo dzięki temu, możemy przybliżyć sobie i poznać dany produkt, takie recenzje, mają być pomocne w podjęciu decyzji o zakupie.Mam nadzieje, że moja obiektywna recenzja testowanego eliksiru, przyda się i rozwieje choć w części Wasze wątpliwości.Pamiętajmy o tym, że każdy z nas jest inny, ma inne oczekiwania i potrzeby,bo to ważny aspekt, a często o nim zapominamy i porywamy się w wir zakupów,bo tej czy innej osobie tak świetnie pomógł ,ten czy ten preparat, to nie jest tak, więc warto przemyśleć zakup, niż potem żałować, zwłaszcza,jak coś nie kosztuje małe pieniądze.
                                                    Pojemność: 10 ml
                                                                                               Cena: 58,00zł

Skład: Ricinus Communis Oil, Oryza Sativa Germ Oil, Macadamia Oil, Avocado Oil, Pistacia Butter, Aloe Butter, Chamuolgra Butter, Hippophae Rhamnoides Oil, Cedar Balm, Shea Butter, Dipalmitoyl Hydroxyproline, Phytospinghosine, Ceramide III B, Omega Ceramide, Tocotrienoil Ascoryl Palmitate, Tocopheryl Acetate, Caprylic/Capric Tryglyceride, Coenzym Q10, Alfa Lipoic Acid, Cannabis Sativa Seed Oil


Na stronie producenta Synesis- Szlachetne kosmetyki znajdziemy opis:


Eliksir pod oczy to jeden z najbogatszych w substancje aktywne synezyjnych produktów. To również jeden z najoryginalniejszych preparatów pod oczy na polskim rynku, między innymi ze względu na swoją oleistą konsystencję. Eliksir zawiera tak cenne składniki jak – oleje: rycynowy, ryżowy, winogronowy, makadamia, awokado, rokitnikowy, konopny; masła: pistacjowe, aloesowe, shea, a także balsam cedrowy, koenzym Q10, ceramidy i drogocenne witaminy E w różnych związkach.

Dzięki tak bogatemu składowi Eliksir zapewnia intensywną i skuteczną ochronę przed wolnymi rodnikami, utrzymanie prawidłowego poziomu nawilżenia skóry oraz pomaga w tworzeniu nowych komórek. Masło aloesowe bogate jest w witaminy A, C, B, potas, wapń, sód, żelazo, cynk, miedź, proteiny, dzięki czemu Eliksir reguluje pH naskórka, działa nawilżająco i ściągająco. Naturalne ceramidy doskonale wbudowują się w struktury międzykomórkowe.

Eliksir nie zawiera konserwantów, barwników ani substancji zapachowych. Jedna buteleczka eliksiru wystarcza na 2-3 miesiące.

Dodatkowo Eliksir pod oczy bardzo dobrze sprawdza się przy makijażu: wystarczy jedna kropla tego produktu dodana do podkładu, aby efekt był dużo lepszy i bardziej trwały – fluid łatwiej się rozprowadza, a jednocześnie nawilża i odżywia skórę.



A teraz moja opinia:

Opakowanie - to szklana buteleczka o pojemności 10 ml, wygląda bardzo ekskluzywnie, fajnie prezentuje się na łazienkowej półeczce.Po odkręceniu nakrętki, zgrabnej perłowej kuleczki, wylot szyjki zabezpieczony jest dodatkowo plastikowym korkiem,dla mnie jest to akurat minus, troszkę zniechęca mnie to odtykanie i zatykanie, nie raz koreczek mi wypadł i musiałam go szukać.


opakowanie po ponad 2 miesiacach zużycia

Zapach - jest niby bezzapachowy,ale ja wyczuwam w nim olejową woń, stawiałabym na specyficzny zapach olejku rycynowego,nie jest on jednak wyczuwalny przy aplikacji.

Konsystencja - płynna,oleista w kolorze złocistym, jest dosyć tłustawa,jak to oleje,dlatego sprawdza się wyłącznie w kuracji nocnej, takie jest moje zdanie, zaaplikowany w dzień, dość długo się wchłania, a ja nie lubię mieć tłustej powłoki na skórze


Aplikacja - olejek aplikowałam wyłącznie na noc, serdecznym palcem wklepywałam w okolice oczu, na powieki, rzęsy a także brwi

Działanie - chyba za dużo wymagałam od tego eliksiru, nie wiem, być może spowodowała to jego nazwa, eliksir- brzmi tak niespotykanie, bajkowo, chyba spodziewałam się cudów, a tutaj cudów nie ma, owszem jest to dobry produkt, bo fajnie nawilża skórę pod oczami,wygładza ją, jednak większego spektrum działania się nie doczekałam,a miałam nadzieję, że zadziała bardziej przeciwzmarszczkowo, a obrzmienia jak były, tak zostały, tu jednak nawet nie myślałam,że pomoże.Stosowałam go prawie 2 miesiące,  tylko na noc, jednak niekiedy zapomniało mi się,lub nie chciało odtykać korka;-)Jego wydajność jest bardzo duża, producent wspomina ,że jedna buteleczka wystarcza na 2-3 miesiące, mi pewno starczy na pewne pół roku, jednak nie wyobrażam sobie stosowania go cały czas, nie porwał mnie w sidła swojej magii.Ogromny plus za to, że można pielęgnować nim brwi, rzęsy i skórki wokół paznokci, tutaj sprawdza się świetnie i tak go właśnie używam.Podsumowując, ta forma olejowa, nie przypasowała mi szczególnie,nie oznacza to jednak, że produkt jest zły, wręcz przeciwnie, przeczytałam tyle świetnych opinii na jego temat, ze sama zastanawiam się, czy ja jestem jakimś wyjątkiem...Ale cóż, recenzja jest moją recenzją i musi być szczera aż do bólu.

Z podkładem go nie mieszałam, gdyż takie rozwiązanie polecam osobom z cerą suchą.
Pomimo wydajności,cena jest spora jak na raz i jeśli komuś nie przypasuje, to buteleczka będzie stać,albo pozostanie wyjście zużycia go tak jak ja, czyli w pielęgnacji brwi, rzęs i skórek.Skład ma rewelacyjny i bezpieczny.


Plusy:
nawilża, wygładza,bardzo wydajny,bezpieczny skład, wszechstronny( pod oczy, mozna używac jako kuracja brwi, rzęs i skórek)
Minusy:
cena, aplikacja, długo się wchłania, a tym samym nie nadaje się pod makijaż na dzień

Ocena ogólna
+3/5
Produkty Synesis dostępne są on-line: synesis.pl a także w butiku Synesis przy ulicy Wiktorskiej 65 w Warszawie (60 metrów od stacji metra Racławicka)


Jestem ciekawa Waszego zdania,ja wiem,że pogoda nie sprzyja, ale liczę na Wasze komentarze, albo proszę o kliknięcie w "lubię to" jeśli recenzja Wam się podoba:-)

poniedziałek, 24 października 2011

Torf Corporation- Antycellulitowy Peeling Do Ciała Ujędrniająco- Masujacy oraz Tołpa Strefa T Matujący Krem Korygujący

Witam Kochani.Od jakiegoś czasu chciałam Wam napisać o tych dwóch produktach,ale zawsze umykało mi to.Przepraszam, opakowania pierwszego produktu nie posiadam,zawieruszyło się gdzieś, albo zostało wyrzucone,ale nie opakowanie tu ważne. Nie wiem czy pamiętacie, ale zeszłego roku w Biedronkach pojawiła się seria BeBeauty antycellulitowa.Był wtedy dostępny w sprzedaży peeling antycellulitowy do ciała ujędrniająco-masujący, w takim pomarańczowym opakowaniu.Ja wtedy kupiłam ten peeling i balsam, ponieważ wiedziałam przez kogo rzeczywiście produkowana jest linia Be  Beauty;-)Cz ktoś go stosował?
Dla mnie ten peeling okazał się bardzo fajny,ale niestety potem już się nie pojawił.Do czego zmierzam. W to lato zamówiłam peeling antycellulitowy   TORF CORPORATION, ponieważ potrzebowałam go przy zabiegach na ciało i co się okazało? Tak,tak, to ten sam, który zakupiłam wcześniej, strasznie się ucieszyłam, bo już wiedziałam,że mnie nie zawiedzie.  

TORF CORPORATION
SPA Collection
Antycellulitowy cukrowy peeling do ciała ujędrniająco-masujący

Zdjęcie pochodzi ze stronyhttp://allegro.pl/torf-antycellulitowy-peeling-cukrowy-do-ciala-i1855368689.html

Pojemność 300 ml
Cena 12-15zł

Składniki aktywne: cukier trzcinowy, tygrysia trawa, ekstrakt z zielonej herbaty, ekstrakt z bluszczu.( typowe składniki stosowane w preparatach antycellulitowych)

Opis producenta:
Specjalistyczny, cukrowy peeling do ciała o silnych właściwościach wygładzających i ujędrniających wspomaga redukcję objawów cellulitu. Masująca formuła preparatu poprawia mikro-cyrkulację, wyrównuje strukturę skóry, doskonale usuwa zrogowaciały naskórek oraz napina i uelastycznia. Orzeźwiający zapach działa energizująco, pozostawia przyjemne uczucie odprężenia i świeżości.

Dużo mówić nie będę, jeśli, któraś z Was miała ten peeling, a poszukuje go nadal, to można go nabyć na allegro, ja akurat zakupiłam go w sklepie All4All.
Peeling jest gruboziarnisty,taka galaretka, ale drobiny porządnie masują ciało, świetnie złuszcza martwy naskórek, wygładza, nawilża, skóra rzeczywiscie jest jakby napięta i ujędrniona.Natomiast co do działania antycellulitowego to raczej cudów nie ma, ale napewno wspomaga działanie innych preparatów, ma fajne składniki aktywne i pachnie cytrusowo z lekką nutą grejpfruta, bardzo orzeźwiający zapach.Fajny peeling w dobrej cenie, fajnie złuszczający, bo jeśli ktoś oczekuje efektów antycellulitowych, to raczej nie sprawdzi się w dużym stopniu.Minusem jest dostepność.
P.s Gdyby kiedykolwiek był jeszcze dostępny w Biedronce, kupię na zapas:-)narazie trzeba się pocieszyć zakupem przez internet...

                  Przy okazji zakupów, dzieki Pani Joasi z firmy All4All dostałam też sporo próbek kremu matująco-korygujacego z firmy TOŁPA. Dużo próbek powysyłałam też inym blogerkom, wiem,że z próbek za wiele nie można powiedzieć, ale pierwsze wrażenia mile widziane, dziewczyny napiszcie, co sądzicie o kremie, jestem ciekawa.

Sama w kilku słowach napisze co o nim sądzę, może kogoś zainteresuje.

Krem z serii Strefa T 
TOŁPA STREFA T [skóra wrażliwa, trądzikowa, z niedoskonałościami]

Dermopielęgnacja skóry wrażliwej, trądzikowej, z niedoskonałościami

Program TOŁPA huminea STREFA T został stworzony z myślą o potrzebach skóry wrażliwej, tłustej i mieszanej oraz trądzikowej. Ten typ skóry cechuje nadmierna produkcja łoju, nieprawidłowe rogowacenie oraz tendencja do powstawania zaskórników i zmian zapalnych. Jednocześnie jest ona bardziej wrażliwa, skłonna do podrażnień i stanowi doskonałe podłoże do rozwoju bakterii. Częstym problemem są także zaczerwienienia i przebarwienia, które pozostają po zejściu wykwitów skórnych.

 MATUJĄCY KREM KORYGUJĄCY
Tak wygląda oryginalne opakowanie

A tu już moja próbka


Taka mała próbka, a starczyła na 3 razy, ponieważ krem ma bardzo lekką konsystencję, taką hydrożelową, świetnie się rozprowadza na twarzy i błyskawicznie się wchłania,cera staje się matowa,jest on idealny na dzień pod makijaż, szczególnie dla osób z cerą tłustą, lecz jednocześnie wrażliwą. Stosowałam go  przez ok 2 tyg.dopóki miałam próbki ;-)Nie uczulił mnie, nie zapchał, bardzo fajnie matowi twarz lecz nie na długo, jest ultralekki i nie wysusza,choć po nałożeniu daje lekkie uczucie ściągniecia .Wydaje się idealny pod makijaż,tylko niewiem czy dobry na porę jesienno-zimową.
W rzeczywistości opakowanie ma 
40 ml i jest z aplikatorem,napewno wrócę kiedyś do tego kremu,choć nadal szukam idealnego:-)
Warto wypróbować wcześniej próbki, jeśli macie możliwość.

Cena ok 25 zł
Pojemnośc 40ml
dostepny (tu)

Czy ktoś używał tych produktów?Chętnie poczytam czy miałyście kontakt z kosmetykami Tołpy i co sądzicie o naszej polskiej firmie?

sobota, 22 października 2011

Bielenda -Czekoladowa maska algowa- sposobem na jesienną chandrę?

Od dawien, dawna czekolada fascynowała, rozpalała emocje i wyostrzała ludzkie zmysły. Na czym polega jej magia?  Czas poznać jej sekrety  pielęgnacyjne.Obecnie wyciąg z ziaren kakaowca wykorzystywany jest nie tylko jako półprodukt smakołyków, ale również jako istotny składnik preparatów pielęgnacyjnych w różnych zabiegach twarzy i ciała (wspomagających redukcję tkanki tłuszczowej). 


Dla kogo maska?

- dla kobiet i mężczyzn w każdym wieku,
- każdy rodzaj cery, największe wskazania dla osób ze skórą suchą, zwiotczałą oraz skórą dojrzałą, ze względu na silne działanie odżywcze i antystarzeniowe.

Składniki aktywne zawarte w proszku:

Ekstrakt z kakaowca- ma działanie nawilżające, antyoksydacyjne, rewitalizujące, tonizujące, , regenerujące i zwalczające stres.Jest bogatym źródłem magnezu (przeciwzmęczeniowy, przeciwstresowy) i polifenoli, które przyczyniają się do poprawy mikrokrążenia w skórze, zapobiegają pojawianiu się oznak starzenia i nadają blask skórze.

Alginat- 100% ekstrakt z alg brunatnych, bogaty w łatwo przyswajalne alginiany, polisacharydy, aminokwasy i witamy,związki krzemu, jodu, wapnia i magnezu, a także mikroelementy.
Wzmacnia skórę, głęboko nawilża , redukuje zaczerwienienie i podrażnienia.


Maseczka algowa ma postać bardzo drobnego proszku, który po wymieszaniu z wodą ma tworzyć masę o gęstej konsystencji przypominającej budyń.


Bielenda Czekoladowa Maska Algowa

Pojemność: 500 ml
(Opakowanie starcza na ok 10 zabiegów)Cena: 50zł


Stosowanie:

Maski algowe stosujemy raz na tydzień,albo raz na 2 tygodnie w zależnosci od potrzeb skóry, więc maska jest bardzo wydajna.



Kilka wskazówek dotyczących przygotowania maski algowej.
1.Maskę najlepiej wykonywać wieczorem, po masce algowej nie myjemy już w tym dniu twarzy wodą, nie wykonujemy makijażu itp.
2. Przygotuj maskę,miseczkę gumową lub szklaną, miarkę ,wodę niegazowaną mineralną, szpatułkę drewnianą lub sztywny płaski pędzel.

3. Wskazane jest nałożenie serum aktywnego pod maskę. Pod maskę algową również świetnie sprawdza się jakiekolwiek serum lub kapsułki do twarzy dostępne w Rossmanie, albo kapsułki z wit E.
Po nałożeniu maski warto zabezpieczyć skórę i posmarować brzegi maski tłustym kremem, tuż przy linii włosów i brwi, a przy zdejmowaniu maski nałożyć sobie na jej brzegi, które wyschły, tonik przy pomocy wacika kosmetycznego, maska lepiej odejdzie.
4. Jeżeli posiadasz miarkę wsyp 2,5 miarki proszku i 3 miarki zimnej wody, gotową maskę odrazu trzeba mieszać bardzo energicznie, aby powstała konsystencja budyniowa i tak przygotowaną maskę
 trzeba natychmiast nakładać na twarz, tutaj polecam ją nałożyć również na oczy i usta, co jest dodatkowym plusem w pielęgnacji, tylko tutaj będzie potrzebna druga para rąk,może warto poprosić mamę, albo przyjaciółkę do wspólnego rytuału czekoladowej przyjemności.
5. Maskę nakładamy szybko, nie zwracamy uwagi na przebieg mięśni na twarzy.
6. Po kilku minutach maska tężeje, odczekujemy 20 min, po tym zdejmujemy i wyrzucamy.
 7. Miseczkę czyścimy z resztek maski ręcznikiem papierowym, nie wodą, odpady wyrzucamy do kosza.



Moje wrażenia
Jakie są efekty zastosowania maski? Cudowne!Maski algowe uwielbiam, ale ten zakup był strzałem w dziesiątkie, to jest mój hit maseczkowy tej jesieni.Dlaczego?
Czas poświęcony nakładaniu tej maski to niesamowita chwila relaksu, nakładanie maseczki poprawia samopoczucie i nastrój wyzwalając produkcję endorfin, zwanych hormonami szczęścia, słodki zapach jest cudowny, wpływa pobudzająco na moje zmysły, dodaje energii, naprawdę działa!
Odpręża i poprawia koloryt cery, a przy tym odżywia, widać poprawę napięcia skóry,jest ona wygładzona, nawilżona i bardzo miękka w dotyku.Maseczka z dwoma składnikami aktywnymi, a działa takie cuda.Efektem zastosowania maski jest wspaniale wyglądająca, jędrna skóra i doskonały nastrój przez cały dzień, jesteśmy odstresowane i szczęśliwe.Uwielbiam ją, tak jak uwielbiam czekoladę, tylko przypuszczam,że już jestem od niej uzależniona,robię ja raz na tydzień, ale jej zapach muszę poczuć każdego dnia, to trochę nienormalne;-)
Ocena 5/5

A Wy lubicie czekoladę i zabiegi czekoladowe? Czy poprawiają Wam one nastrój, czy zapach czekolady wytwarza u Was hormony szczęścia?U mnie zdecydowanie TAK, czekam na Wasze komentarze moje Drogie Panie:-)
Jeśli jeszcze nie wiecie co to algi i jakie jest ich działanie,zapraszam do artykułu TU



piątek, 21 października 2011

Paczuszki dobre na wszystko:-)

Witam wieczorową porą:-)Ten tydzień nie był dla mnie najlepszy..Nie lubię takiej pogody,jakoś nie mam na nic chęci,chodzę senna w dzień, w nocy nie mogę zasnąć,próbuje się ratować różnymi sposobami na tę jesienną chandrę, a w tym tygodniu z pomocą przyszły paczuszki z wygranych rozdań.Paczuszki były aż 3, więc szczęście dopisało,bardzo się cieszę,bo wiadomo,każda kobieta cieszy się z nowych kosmetyków,zwłaszcza wygranych:-)paczuszki bardzo szybko do mnie dotarły, a oto one:-)

Pierwsza dotarła paczuszka od Malwiny, a w niej kosmetyki Golden Rose:-)
Kolory lakierów bardzo mi się podobają, z lakierami tej firmy miałam styczność, kilka z serii Paris mam w domu, uważam,że są przyzwoite.




Kolejna paczuszka od Idali z woskami zapachowymi Candle Room
Była malutka, ale dała o sobie znać samym zapachem, gdy tylko zbliżyłam się do swojej skrzynki, odrazu poczułam śliczną woń, to musiały być woski zapachowe:-)Cudnie pachną, zwłaszcza lawenda z wanilia,uwielbiam wanilię z wszelkimi połączeniami.



Trzecia paczuszka od Sexi Chic:-) 
Znalazłam tu również same smakołyki,maseczka idealna dla mojej cery, cienie w kolorach, które bardzo lubię,przepięknie pachnący krem do rąk, świetna kredka i pędzelek.


Te wszystkie smakołyki podniosły mnie na duchu, humor odrazu lepszy,wielki banan na twarzy, bo nawet czekolada nie pomagała:-)Dzięki dziewczyny za szybkie przesyłki:*

Przy okazji tego posta serdecznie Wam dziękuję, za każdy komentarz, za każde odwiedziny, to dla mnie bardzo cenne i motywujące do działania,do rozwoju bloga.Niedługo postaram się o jakiś konkurs,muszę pomyśleć nad tematem i formą.Bądźcie czujni.

Pozdrawiam Basia

czwartek, 20 października 2011

Nail Polish Pierre Arthes- kolekcja stała Nr 64 Czerwień z zatopionymi drobinkami

Już jako ostatni przedstawiam Wam lakier z kolekcji stałej, o numerze 64.Jest to piękna zgaszona czerwień, z mnóstwem zatopionych delikatnie opalizujących drobinek.

Ten lakier podbił moje serce i nawet jeśli będzie się trzymał 2 dni, zostanie ze mną:-) Czerwień jest zawsze w modzie, to klasyka, to tak jak jeans, perły czy mała czarna.Bardzo elegancki i sexowny kolor.Każda kobieta powinna mieć w swojej kosmetyczce zarówno czerwony lakier jak i pomadkę.Ten odcień czerwieni, nie jest taki rażący, jest bardzo elegancki, a przez dodatek shimerru, jest bardzo wyjątkowy.Konsystencja ciut rzadka, trzeba uważać na skórki, ale fajnie się nakłada, kryje przy 2 warstwach i szybko schnie.Troszkę nie udało mi się uchwycić tego efektu na paznokciach, ale uwierzcie, kocham ten lakier i już!

Pierwsze zdjęcia światło dzienne  


Tutaj próbowałam uchwycić efekt drobinek zatopionych w bazie



Producent: Pierre Arthes
Cena: 7,05 zł
Pojemność: 12,5ml

Lubicie czerwienie na pazurkach? 



Nail Polish Pierre Arthes J04- drugi z kolekcji jesień zima - Stalowy Jeans

Drugi kolor z seri limitowanej to J04, który odrazu wpadł mi w oko.Czyżby miłość od pierwszego wejrzenia;-)?


J04 to taki stalowy jeans, taka nazwa mi się skojarzyła, jeżeli macie coś do dodania,z czym Wam się kojarzy, to napiszcie pod tym postem.Kolorem jestem zauroczona, chyba dlatego,że dotąd większość moich lakierów, była z kremowym wykończeniem, ale stwierdziłam,że pora to zmienić, aby nie było nudnawo.

W sezonie jesienno/zimowym modne są odcienie metaliczne lub brokatowe, właśnie w odcieniach niebieskości, więc kolor bardzo dobrze wpisuje się w aktualne trendy tej jesieni.Modne są również pazurki w kolorze złota, metalicznego granatu, różne odcienie szarości, ciepłe beże, oraz róże i pomarańcze.

Wracając do lakieru, w zasadzie już przy 1 warstwie wygląda ładnie, przy drugiej cudnie, pięknie połyskuje, o wiele lepiej się nakłada niż J01,szybciej schnie.Mój Ci on:-)A czy powiem ostateczne tak, zobaczymy jak wykona zadanie co do trwałości:D

1 zdjęcie światło dzienne  


I w świetle słonecznym, widać jak pięknie połyskuje 



Producent: Pierre Arthes
Cena: 7,05 zł
Pojemność: 12,5ml

Jak Wam się podoba?
Buziaki

Nail Polish Pierre Arthes J01- pierwszy z kolekcji jesień/zima Karmelek

Kochani, pod poprzednim postem podobały Wam się wszystkie lakiery, więc stwierdziłam, że na pierwszy ogień wrzucę Karmelka:D Lakier ten właśnie z ciepłym karmelem mi się kojarzy, choć może być to "wielbłądzia wełna" jak nazwała go Katalina, albo lekko musztardowy:-)


Jest niezwykle ciekawy i myślę,że jak najbardziej trafiony na okres jesienny, bardzo modny kolor tej jesieni.Jest to mój pierwszy lakier w takim odcieniu, idealnie współgra z kolorem mojej bluzki, fajnie też wygląda z czarnym pękaczem( zdjęcia niestety nie mam, bo padła bateria, wczoraj szybko malowałam paznokcie i pstrykałam zdjęcia, korzystając ze sprzyjającej słonecznej pogody, wiec wybaczcie niedociągnięcia, a suche skórki swoją drogą;-)O trwałości jeszcze się nie wypowiem,za krótko go noszę, na jednej ręce mam go samego, na drugiej z top coatem i bazą wygładzającą pod spodem, zobaczymy jak się sprawdzi, napewno szczerze wam o tym napiszę.Co do aplikacji, nie sprawia problemu,bardzo wygodny pędzelek, wykończenie kremowe,przy 2 grubszych warstwach wygląda dobrze,ale ja nałożyłam dwie cienkie i dopiero po 3 razie,efekt mnie jak najbardziej zadowolił.Troszkę dłużej schnie niż pozostałe,ale tragedii nie ma.

 Pierwsze i drugie zdjecie w świetle dziennym 





Trzecie zdjęcie w świetle słonecznym



Producent:  Pierre Arthes 
Cena: 7,05 zł
Pojemność: 12,5ml 

 Ja już się z nim polubiłam:-)
Czekam na Waszą  opinię:-) 

wtorek, 18 października 2011

Pierre Arthes - nowe nabytki, w tym dwa lakiery z nowej limitowanej serii jesień/zima:D

Długo oczekiwałam na serię limitowaną JESIEŃ/ZIMA lakierów z Pierre Arthes, doczekałam się i już mogę  cieszyć się nowymi lakierami, narazie mam dwa nowe odcienie, ale już wiem,że chcę więcej:D O lakierach Pierre Arthes pisałam Wam już kilka razy,ale dla przypomnienia dodam kilka słów.

Lakiery do paznokci Pierre Arthes to szeroka gama kolorów, o odpowiedniej konsystencji, sprawiającej, że łatwo się rozprowadzają na powierzchni paznokcia, W swojej recepturze nie zawierają form aldehydu i toluenu, co daje nam pewność, że nie spowodują reakcji alergicznej. Wyjątkowo trwałe, długo pozostają na paznokciach w stanie nienaruszonym. Zawierają komponenty wzmacniające paznokcie i zapobiegające odpryskiwaniu lakieru. Najlepszy rezultat można otrzymać po nałożeniu 2 warstw. Lakiery dostępne w odcieniach matowych, perłowych oraz z refleksami.

opis pochodzi ze strony producenta  http://www.pierrearthes.pl/

Zgadzam się z tym co pisze producent,lakiery są świetne moim zdaniem,zawsze chętnie wracam po nie,mój mały osiedlowy sklepik jest świetnie wyposażony;-) Do pełnego krycia wystarczą 2 warstwy,konsystencja jest idealna,pędzelek też, uwielbiam nim malować,wszystkie wcześniej zakupione  lakiery miały świetną trwałość,o trwałości nowych napiszę jak je dłużej ponoszę.Czego chcieć więcej?Chyba tylko kolejnych jesiennych limitowanych kolorów,które są w przygotowaniu, a można o tym poczytać na FB Pierre Arthes, ja śledzę na bieżąco,dlatego jestem poinformowana:DI już chciałabym kolejne, ostatnio lakieromaniaczka ze mnie;-)

A teraz już nowe nabytki:

Narazie z serii limitowanej JESIEŃ/ZIMA mam 2 lakiery:

Nr J01  taki karmelkowy
oraz  
Nr J04  stalowy odcień niebieskości? poprawcie jak coś, niewiem jak nazwać ten kolor,ale jest śliczny i ma modne w tym sezonie wykończenie

 Lakier  z oferty stałej o Nr 64, cudny odcień czerwieni z lekkim  shimmerem,drobinki złotawo-pomarańczowe,zakochałam się w nim!
 lakiery cenowo ok 7,05zł

 Odżywka z keratyną -przeznaczona jest do pielęgnacji paznokci cienkich, skłonnych do pękania i rozdwajania
cena ok 8,23 zł

 Liquid Eyeliner - kreskówka,eyeliner w płynie,zaskoczona jestem konsystencja,nie jest taka lejąca,płynna,chyba się polubimy,zobaczymy jak się sprawdzi:D
 cena ok 9,11zł

 To jeszcze nie koniec zakupów, mam jeszcze zaległości do pokazania zakupów zaległych wrześniowych i obecnych pażdziernikowych;-)


Jeśli jesteście zainteresowani,to popytajcie o te produkty, u mnie dostępne są w malutkiej drogerii,więc nie powinno być trudności z zakupem, jeśli nie to jeszcze pozostaje 

Ceny są bardzo przystępne i jakość przyzwoita,a pojemność lakierów to 12,5ml.
 
 Jesteście ciekawi swatchy?Który produkt pierwszy?

Essence Ballerina Backstage nail polish - 04 do a floating piruette

Lakier ten dostałam od Oli w ostatniej naszej paczuszkowej wymiance,odrazu zakochałam się w tym kolorze, to piękny ciepły fiolet,taki jeżynowy, jak kto woli,wpadający w purpurowy:-)

Buteleczka jest bardzo ładna,pędzelek dość szeroki, typowy dla Essence, wygodnie nim się maluje, ale trzeba robić to bardzo powoli i nie nabierać dużo lakieru,bo jego konsystencja jest bardzo rzadka, to minus,osoby nie wprawione w malowaniu zapewne zaleją sobie skórki i będą się złościć..Kolor lakieru jest cudny,ale konieczne są co najmniej 3warstwy,choć nawet przy 3 wydaje się, jakby paznokcie nie były idealnie pokryte,powiedziałabym,że jest to wykończenie żelkowe.Do plusów można zaliczyć szybkie wysychanie lakieru, bardzo szybkie, natomiast  trwałość średnia, szybko ściera się na końcówkach paznokci, bo już na drugi dzień,na 3 już odpryskuje.Pomimo wad, będę go nadal używać, za ten kolor nie odpuszczę.Zmywanie bezproblemowe.

Jeżeli miałyście akurat ten lakier,to napiszcie jak u Was się sprawdził?
Jestem ciekawa:-)


TAG: Tell me about yourself award

 Witam Was serdecznie.
Dzisiaj TAG:-)


Do zabawy, zostałam zaproszona,przez użytkowniczkę
goskaaa i Katalina ,
za co bardzo dziękuję.Odpowiem na tego taga,bo jest fajny,uważam,że dzięki takim tagom,można się lepiej poznać,dowiedzieć kilku nowych ciekawostek.

Zasady:
- napisz kto przyznał Ci nagrodę
- napisz 7 przypadkowych faktów o sobie
- nominuj 15 blogerek

Przejdźmy do sedna sprawy:-)

1.Po szkole podstawowej,chciałam iść do zawodówki na fryzjerstwo,mimo, iż dostałam w ósmej klasie świadectwo z czerwonym paskiem:-)Rodzice właśnie z tego powodu nie zgodzili się, w końcu poszłam do liceum ekonomicznego, ukończyłam je,ale w tym zawodzie nie mogłabym pracować,bo nie daje mi to radości.To nie dla mnie.
2. Mam sporą nadwagę,bardzo dużo przytyłam w 1 ciąży, potem druga ciąża i dodatkowe kilogramy zostały,obecnie staram się wdrożyć w życie plan zdrowego żywienia, w przyszłym roku mam komunię syna i chciałabym wrócić do swojej wagi,mam nadzieje,że mi się to uda, kilogramów jest sporo do zrzucenia, ale jestem optymistką.Nigdy jakoś z tego powodu nie czułam się źle, akceptuje siebie,ale chcę schudnąć również dla lepszego samopoczucia i zdrowia.
3.W szkole podstawowej,miałam włosy za pas, z natury bardzo grube,było z nimi trochę problemów,dlatego idąc do szkoły średniej, ścięłam je i nie było mi żal:-) Bardziej przeżyła to moja mama;-)

4.Zawsze byłam wysoka, jako nastolatka miałam z tego powodu kompleksy,177 cm wzrostu, to nie mało, potem już wcale tym się nie przejmowałam,ale kupując buty,do tej pory zwracam uwagę,aby obcas nie był za wysoki, co by nie być większą od męża;-)
5.Rozmiar stopy 41, długie ręce i nogi, te aspekty przeważnie decydują o tym,że mam problem z kupieniem fajnych butów w tym rozmiarze, zazwyczaj marynarki i spodnie,czy bluzki koszulowe, które przymierzam,okazują się oczywiście za krótkie;-)

6.Lubię buszować po Secend Handach i wcale się tego nie wstydzę,zazwyczaj umiem szukać i często udaje mi się kupić  coś fajnego i oryginalnego za grosze, czasem nawet nowe rzeczy z metkami się trafią,potem znajomi pytają, gdzie sobie kupiłam tę bluzkę czy torebkę:D Nie lubię kupować czegoś,co jest obnoszone i każdy to ma,tak to się wyróżniam:-)

7. Uwielbiam miesiąc grudzień,ze względu na fajny okres, moje urodziny,mikołajki, okres Świąt Bożego Narodzenia,potem Sylwestra,ten miesiąc jest dla mnie wspaniały i taki rodzinny.

Zapraszam do zabawy:
joanna 
SexiChic 
simply_a_woman 
Malwina 
Matleena 
 Sonnaille
Zapraszam też wszystkie dziewczyny mające chęć odpowiedzieć na taga:-)  

Pozdrawiam:-)

piątek, 14 października 2011

MOLLON COSMETICS -Utwardzający Lakier Do Paznokci MORROCAN VELVET - seria PRO

Kochani dzisiaj jeszcze szybko wzmianka na temat lakierów z serii Mollon PRO,dwa takie lakiery dostałam do testowania.Recenzja już niedługo,a dzisiaj swatche jednego z nich:-)

Linię MOLLON PRO NAIL LACQUER tworzy KOLEKCJA 20 super trwałych, szybkoschnących lakierów do paznokci.
Formuła lakieru została wzbogacona w utwardzacz, który przedłuża trwałość lakieru do 7 dni.
Wysoka jakość komponentów zapewnia idealną konsystencję lakieru. Wyrafinowaną, klasyczną gamę kolorów uzupełniają odcienie ekstrawaganckie, na każdą porę roku, dnia i każdą okazję.
Profesjonalny pędzelek, doskonale rozprowadza lakier na płytce paznokcia, nie tworząc smug. Aby spotęgować trwałość lakieru, na początku manicure należy użyć BASE COAT NAIL REPAIR, następnie 2 warstwy NAIL LACQUER i TOP COAT QUICK DRYER.
3Free – wolne od toluenu, formaldehydu i DBP.
opis i zdjęcie  pochodzi ze strony producenta Mollon Cosmetics


Do wyboru 20 kolorów

Lakier, który otrzymałam to MORROCAN VELVET,pochodzi z linii PROFESSIONAL PRO


Jest to lakier o wykończeniu kremowym,bardzo ładnie błyszczy,nie potrzebuje dodatkowego nabłyszczenia.Kolor to połączenie głebokiej śliwki z dodatkiem ciemnego wina, bordo,fiolet?.Bardzo podoba mi sie ten kolor,a Wam?Recenzja niedługo:-)

Pozdrawiam:-) 

Bielenda - Powitanie z Afryką - Szampon Błotny z glinką ghassoul

Dzień Dobry:-) Jakiś czas temu opisywałam Wam szampon błotny z firmy Apis{klik}.Dzisiaj bardzo podobny szampon firmy Bielenda, z serii Powitanie z Afryką.
Produkt ten otrzymałam do testowania od firmy Bielenda.

                                                              Pojemność: saszetka 15 ml
 Cena: ok 2,50 zł

Opis producenta z opakowania:
Holistyczna koncepcja wellbeing łącząca piękno ciała i wewnętrzną harmonię była inspiracją stworzenia oryginalnej linii kosmetyków "Powitanie z Afryką", wykorzystującej niezwykłe właściwości roślin rytualnych z Czarnego Lądu.

Szampon błotny
Dogłębnie oczyszcza, detoksykuje włosy i skórę głowy. Wygładza włosy, aż po same końce, zapobiega łamaniu się i rozdwajaniu końcówek. Wzbogacony ekstraktem z owoców melona o działaniu nawilżającym. Poprawia kondycję włosów słabych, wypadających, zniszczonych farbowaniem i trwałą. Dodaje włosom objętości i miękkości, ułatwia stylizację fryzury.

Glinka Ghassoul 
Pochodzi z Maroka, symbol czystości i niewinności, od tysiącleci stosowana przez Nomadów do oczyszczania ciała i mycia głowy. Zawiera unikatowe bogactwo magnezu, krzemu i wapnia, posiada nadzwyczajne właściwości detoksykujące, dotleniające, kojące i wygładzające.


Moje wrażenia:

Mój typ włosów:
Moje włosy są bardzo gęste,dosyć długie za ramiona, u góry z tendencją do przetłuszczania się,powiedziałabym nawet łojotoku,a z tym czasem pojawia się łupież tłusty, końce są troszkę przesuszone (pozostałości  po pasemkach).Skóra jest trochę wrażliwa, czasem mam problem ze swędzeniem,zależy wiele od szamponu jaki stosuję. 

Opakowanie: 
Szampon mieści się w saszetce w pojemności 15ml.Na jedno wolałabym butelkę, ale saszetka jest fajnym rozwiązaniem,aby sprawdzić,czy ten szampon nam odpowiada czy też nie.Będziemy wtedy mniej stratne,bo saszetka to koszt ok 2.50zł,starczy na 2-3 razy w zależności od długości włosów,jeśli nam nie spasuje to poprostu więcej nie kupimy.U mnie saszetka starczyła na 2 zastosowania. 

Kolor i konsystencja:

Kolor  
Jak widać na zdjęciu, taki troszkę mleczno-błotny,konsysytencja  mlecznego kremu,widać zawarte w niej drobinki.

Zapach:
Dosyć ciężki, lekko orientalny, kojarzy mi się z perfumami męskimi;-)Spodziewałam się ciut innego zapachu,ale jest znośny.

 Działanie: 
 Co do działania są to moje odczucia natychmiastowe po użyciu,posiadam 2 saszetki,narazie zużyłam jedną na 2 razy i co mogę powiedzieć o szamponie to:

- pieni się średnio, po połączeniu z wodą wytwarza się delikatna piana,ale nie jest jej dużo,nie wiem czy to zaleta,bo podobno szampony o mniejszej ilości wytwarzanej piany są "lepsze",jednak spokojnie taką ilością piany umyłam włosy 
- szampon naprawdę bardzo dobrze oczyszcza naszą skórę i włosy, idealny dla włosów przetłuszczających się,to oczyszczenie czujemy, włosy aż skrzypią, a przy tym po umyciu są bardzo puszyste, lśniące i miękkie 
w dotyku, byłam bardzo pozytywnie zaskoczona,bo moje lekko falowane włosy,stały się sprężyste i fajnie się układały .Co do przeciwdziałania wypadaniu i rozdwajaniu,nie wypowiem się, gdyż to za krótki okres jego stosowania. Z rozczesywaniem nie miałam problemu,mimo tego,że włosy były lekko sztywne,wygładzone,przeważnie tak mam również po szamponach ziołowych.
- zdecydowanie szampon lepiej współgra z maseczką błotną z tej samej serii, o której Wam niedługo opowiem;-)
-wydaje mi się,że szampon ten lepiej stosować jako kurację,2 dni w tygodniu, bo na dłuższą metę,może wysuszyć włosy i skórę głowy
- polecałabym go typowo do włosów prztłuszczających się,nie wiem jak sprawdzi się na włosach farbowanych,bo od ponad roku nie farbuję,mam tylko pozostałości po pasemkach
- mogę powiedzieć,że jestem zadowolona i napewno kupię jeszcze ten szampon,moim włosom i skórze przyda się raz w tygodniu takie dogłębne oczyszczenie, bardzo podoba mi się jak włosy wyglądają po wyschnięciu, a u mnie to zdarza się nie często,więc tu duży plus 
- szampon nie podrażnił skóry na głowie, nie swędziało mnie nic,tutaj również plus 
 Cena:
Korzystniejsza by  była butelka,ale jednorazowo 2.50zł za saszetkę na wypróbowanie, to nie dużo,chyba,że ktoś chciałby go dłużej używać,to wtedy saszetki wychodzą drogo

Wersja butelkowa to koszt ok 27zł 

                                                                      Ocena ogólna 
4/5 

Buziaki