Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makijaż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą makijaż. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 września 2013

Złoto i zieleń na powiekach- jesienne oko krok po kroku

Dzień Dobry :)
Na moich powiekach powoli goszczą jesienne kolory,złoto,zieleń,brązy...To bardzo uniwersalny zestaw i myślę,że takie cienie pięknie podkreślą każdą tęczówkę oka.Koniecznie trzeba lubić złote akcenty i butelkową zieleń na powiekach.Kreskę wykonałam cieniem kameleonem,odchodząc od ciężkiej czerni,co sprawia,że makijaż można wykorzystać spokojnie na dzień.
Najpierw stworzyłam  makijaż,a innym razem tutorial.Mogą się nieznacznie różnić,ale chyba jest niemożliwe odtworzyć identycznie taki sam makijaż.Sam tutorial zajmuje bardzo dużo czasu,to chyba mój pierwszy na blogu i bardzo podziwiam osoby wykonujące tutoriale,bo zadanie nie jest proste.Nie uważam,że ten tutorial jest idealny,nie jestem do końca zadowolona,postaram się popracować nad formą,ale mam nadzieję,że komuś się spodoba i przyda.Wszelkie wskazówki mile widziane,nie wiem,może lepiej pokazywać każdy krok osobno i podpisywać odrazu co i jak?
Makijaż oka wygląda tak :)Przepraszam,ale moje rzęsy są ostatnio w kiepskiej formie...:(
Kosmetyki użyte do makijażu oka:
1.Baza Hean ( recenzja)
2.Cienie:
Pigmenty Mac z kolekcji Surf The Ocean,złoty i ciemnozielony oraz pigment Mac Blue Brown,zamiast niego można użyć na mokro cienia Catrice 410 C'mon Chameleon!,sypkiego pigmentu Inglot 85 lub mineralnego cienia Olivine La Rosa.
Beżowy cień Inglot opalizujący Shine 111, zielony delikatnie szmaragdowy Inglot(niestety nie znam numerka),konturówka diamentowa Avon - Emerald Glow.
3.Cielista kredka na linię wodną firmy Basic.

1.Kładziemy na całą powiekę cienką warstwą bazy pod cienie,czekamy chwilkę,po czym w zewnętrznym kąciku oka nakładamy puchatym pędzelkiem cień w kolorze butelkowej zieleni,staramy się zataczać małe kółeczka,by jednoczesnie rozcierać pigment w kierunku załamania powieki nieruchomej.
2.Na 2/3 powieki ruchomej patrząc od zewnetrznego kącika nakładamy troszkę jaśniejszy odcień zieleni.
3.Nakładamy cień w kolorze złota na całą ruchomą powiekę,mieszając go z zielenią,jednocześnie zacieramy granice.
4.W wewnętrzny kącik oka i pod łuk brwiowy nakładamy cień w kolorze beżu delikatnie opalizujacego na złoto.
5.Tuż nad linią górnych rzęs malujemy kreskę w kolorze zieleni,będzie stanowić bazę pod kreskę wykonaną cieniem na mokro.
6.Na dolną powiekę nakładamy złoto od wewnętrznego kącika do połowy,a potem cień kameleon opalizujący na brązowo-miedziano-niebieski do końca zewnetrznego kącika.
7.Górną kreskę przy rzęsach poprawiamy również cieniem kameleonem.
8.Linię wodną malujemy beżową kredką,która odświeża spojrzenie.Tuszujemy rzęsy.
9.Podkreślamy brwi.

Gotowe oko prezentuje sie tak:

Mam nadzieję,że tutorial okaże się przydatny,postaram sie popracować nad jego tworzeniem ;)
Co sądzicie o takim makijażu?
Miłego tygodnia Wam życzę :)





piątek, 13 września 2013

Makijaż jesienny i recenzja cienia mineralnego Golden Lilac od Lily Lolo


Witam :)
Wczoraj w ramach odskoczni od codzienności zmalowałam makijaż jesienny.Mocno zaakcentowane rzęsy,delikatne oko i ciemnoczerwone usta, mają być bardzo modne w nadchodzącym sezonie jesiennym.
Nie jestem przekonana do tak ciemnych ust,ale ostatecznie efekt bardzo mi się podoba,a Wam?
Kosmetyki użyte w tym makijażu to:
Lily Lolo-Podkład mineralny Warm Peach
Lily Lolo -Matujący Puder Sypki
Flawless Matte
Lily Lolo - Cień mineralny Golden Lilac
Sztuczne rzęsy( dostępne w Naturze)
Puder brązujący Zao
Pomadka ( mix)
P.s Będzie wreszcie recenzja podkładu i innych minerałów Lily Lolo ;)

A dzisiaj przedstawię Wam jeden z moich trzech cieni mineralnych,które otrzymałam od sklepu Costasy
Co pisze firma Costasy o kosmetykach mineralnych?
Minerały to obecnie najbardziej pożądane naturalne składniki kosmetyków do makijażu twarzy. Czy jest lepszy sposób na makijaż, niż wykonany kosmetykami tak czystymi i delikatnymi, że praktycznie pielęgnują Twoją skórę? Lily Lolo oferuje szeroki wachlarz kosmetyków mineralnych zawierających między innymi podkłady i różne pudry. Wykonane ze zmiażdżonych minerałów, wolne od ostrych chemikaliów, sztucznych barwinków oraz wypełniaczy, mineralne podkłady są nie tylko delikatne dla skóry, ale zawierają również tlenek cynku, który ma właściwości lecznicze – idealny dla cierpiących na trądzik, lub mających wrażliwą cerę. Nie wymagają one żadnych dodatkowych rozświetlaczy, ponieważ podkłady mineralne nadadzą Ci naturalny i świeży wygląd, a Twoja cera będzie promienna i zdrowa.
opis pochodzi ze strony costasy.pl

Golden Lilac to przepięknie połyskujący, liliowy cień do powiek, który w słońcu mieni się w złoty.
2g w 10ml słoiczku z sitkiem to koszt 32.90 zł
Cień mineralny Lily Lolo:
-nie zawiera drażniących substancji chemicznych, nanocząsteczek, parabenów, tlenochlorku bizmutu, talku, sztucznych barwinków i konserwantów
-bezzapachowy
-naturalna i delikatna formuła
-niezwykle nasycone i intensywne mineralne pigmenty
-jedwabiście gładka i kremowa konsystencja
 Skład:
Dwutlenek Tytanu, Błękit Pruski, Karmin, Krzemionka

Cień jest prześliczny,tak prezentuje się w świetle dziennym
A tak w słonecznym
Cienie mineralne Lily Lolo mają świetną konsystencję,są lekko kremowe,dzięki temu aplikacja ich na powiekę jest bezproblemowa,a cień ma bardzo dobrą przyczepność.
Są bardzo dobrze napigmentowane,efekt na oku możemy stopniować,od bardzo delikatnego efektu do głębokiego,w tym celu stosujemy cień na mokro.
Dzisiaj prezentuję Wam delikatniejszą wersję makijażu oka z użyciem cienia Golden Lilac.Na sucho kolor jest bardzo delikatny,cień ma chłodny odcień liliowy z delikatnym złotym połyskiem,efekt ten potęguje gdy cień nałożymy na mokro i tak lubię go stosować,bo jest znacznie intensywniejszy.Zależało mi na lekkim podkreśleniu powieki i mocniejszym akcencie rzęs.Tuż przy rzęsach widać akcenty połyskującego cienia Golden Lilac.Jest to świetny odcień,który sprawdzi się w makijażu dziennym jak i wieczorowym.
Oprócz liliowego cienia posiadam jeszcze dwa inne odcienie,które niedługo Wam pokażę.
Jestem bardzo zadowolona z tych cieni,aplikuję je na bazę i są bardzo trwałe,z tym,że pod koniec dnia lekko blakną.Idealne dla wrażliwców,gama kolorystyczna jest bardzo duża.Ogólnie sa fajne i godne polecenia,bardzo je polubiłam.Są niesamowicie wydajne.
Tak prezentuje się makijaż oka z użyciem cienia Golden Lilac.
Jak Wam się podoba taki makijaż,czy odważycie się na mocny akcent ust tej jesieni?
Co sądzicie o cieniu mineralnym Golden Lilac?
Moim zdaniem to bardzo oryginalny kolor,a sam cień jest uniwersalny.



W dniach 11-15.09.2013r. wszystkie pełnowymiarowe produkty Lily Lolo oraz Lulu & Boo można kupić 10% taniej.
Szczegóły KLIK
Buziaki



poniedziałek, 9 września 2013

Makijaż na konkurs Golden Rose "Pawie oko"

Witam Kochani!
Bardzo dawno nie malowałam,zawsze sobie obiecuję,że coś zmaluję na bloga,a kończy się to jak zawsze - brakiem czasu i motywacji.Do dzisiaj trwa konkurs na profilu facebookowym Golden Rose o tematyce "Pawiego oka",zmotywowałam się i chwyciłam za pędzle.Tak oto powstała moja wersja pawiego oczka,nie liczę na wygraną,ale spróbować można :) Trzymajcie kciuki :)
Kosmetyki użyte do wykonania tego makijażu:
paletka Sleek Circus( fiolet),paleta 66 kolorów,cień metaliczny kobaltowy z Hean, płynny eyeliner Cobalt Blue Elf, oprócz tego konturówki diamentowe Avon złota i brązowa,eyeliner metaliczny Avon( miedziany) i cień zielony Inglot( brak numerka)
Makijaż wykonałam dzisiaj specjalnie na konkurs,załączyłam do zdjęcia wymaganą karteczkę,co by nie było,że gotowiec,bo tego nie lubię w konkursach,odgrzewanym kotletom mówię Nie.
Jak Wam się podoba moje oczko?
Buziaki




środa, 31 lipca 2013

Antybakteryjny fluid matujący Under Twenty 110 Sandy Matt - recenzja gościnna

Odnalazłam dzisiaj w wersjach roboczych notkę z recenzją gościnną Asi ,o której zupełnie zapomniałam,czas by ją opublikować,obiecałam,przepraszam,że tak zwlekałam ;)
Asia testowała fluid matujący Under Twenty,jak się u niej sprawdził?

Właściwości podkładu
Innowacyjna formuła fluidu aksamitnie otula cerę grapefruitową świeżością. Niedoskonałości przestają być widoczne, a skóra staje się naturalnie gładka i matowa.
Fluid posiada właściwości antybakteryjne.


Cena: ok. 17zł / 30ml

Skład:Aqua, Cyclopentasiloxane, Polymethyl Methacrylate, Cyclohexasiloxane, Glycerin, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Polyglyceryl-4 Isostearate, Nylon-12, Sodium Chloride, Cera Alba (Beeswax), Magnesium Sulfate, Tocopheryl Acetate, Isopropyl Titanium Triisostearate, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol, Methylparaben, Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid, Polyaminopropyl Biguanide, Parfum, Limonene, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, CI 77891, CI 77492, CI 77491, CI 77499, CI 77489
Opinia Asi
"Pewnie nie skusiłabym się na ten podkład, gdyby nie wygrana u Basi. Może związane to jest z podejściem, że nie jestem już "under twenty", Pierwszą rzeczą, która od razu mi się spodobała, był nieziemski zapach. Zazwyczaj podkłady nie pachną zbyt przyjemnie, ale ten owszem. Krótko rzecz ujmując - podkład się sprawdza. Faktycznie matuje twarz, efekt utrzymuje się ok. 3-4 godzin, co dla mnie jest wynikiem całkiem przyzwoitym. Nie tworzy plam, jeśli ściera się z buzi to równomiernie. Duży plus za lekką konsystencję, bardzo przyjemne rozprowadzanie i pompkę. Kolor mimo, że wydawał mi się odrobinę za ciemny w opakowaniu, po nałożeniu okazał się idealny. Podkład nie uczula, nie zapycha mi porów. Jedynymi minusami są dla mnie: odrobinę za słabe krycie - ktoś z takimi problemami trądzikowymi jak ja może nie być zachwycony, ale dla dziewczyn z czystą cerą bardzo fajnie wyrówna kolor; oraz druga rzecz - podkreśla suche skórki w okolicach nosa. Mimo wszystko jestem z niego zadowolona, w skali 1-6 oceniłabym go na mocne 4+."

Autorką recenzji gościnnej jest Asia z bloga http://www.wszpilkachprzezzycie.blogspot.com

Dziękuję Asiu za recenzję,dodam,że sama używałam tego podkładu,choć nie jestem Under Twenty i jestem podobnego zdania co autorka,najbardziej podobała mi się konsystencja podkładu,cudny zapach,mat mógłby dłużej się utrzymywać,ale na lato jest to bardzo fajny podkład.
Znacie go?

poniedziałek, 24 czerwca 2013

Makijaż weselny Moniki - brąz i opalizująca zieleń z kreską

Witam wieczorową porą :)
W zeszłą sobotę o makijaż weselny poprosiła mnie moja koleżanka Monika :)
Miała na sobie miętową sukienkę i zażyczyła sobie makijaż w podobnej kolorystyce.Miało być dziewczęco,lekko, z kreską,dodam,że Monika ma asymetryczne powieki i starałam się je skorygować.Do makijażu oczu użyłam dwóch odcieni brązów i pigmentu Mac'a opalizującego na cudny odcień delikatnej zieleni.Myślę,że taka wersja kolorystyczna pasuje do niebieskich tęczówek,brązowookie też będą wyglądać cudnie.Monika ma delikatną urodę,nie chciałam jej odebrać tej dziewczęcości,największym dla mnie zadowoleniem,był jej uśmiech zaraz po tym jak spojrzała w lusterko.Monika na co dzień nie maluje się wcale,więc dla niej takie kreski to już dużo ;)
Poniżej zdjęcie z makijażu próbnego,tutaj o wiele lepiej widać jak cudnie mieni się pigment Mac z kolekcji  Surf The Ocean.Pod cienie użyłam bazy z Avonu.Odcienie brązu pochodzą z paletki Catrice Absolute Nude,kreska wykonana eyelinerem w żelu Maybelline.W wewnętrznym kąciku niezawodna kredka żelowa Flash Avon,pięknie rozświetla kąciki.
Tusz L'oreal Telescopic Clean Definition pięknie wydłużył rzęsy,uwielbiam go ;)Na twarzy wodoodporny fluid  firmy Make-Up Atelier Paris.

A tutaj dla odmiany werska black&white ;)
Jak Wam się podoba makijaż?
Zawsze wkładam całe serce w swoją pracę,kocham malować i upiększać kobiety,a malowanie kogoś to nie to samo co malowanie siebie,oj czasem trzęsą mi się ręce,zwłaszcza przy kresce,ale staram się jak mogę,by na twarzy klientki zobaczyć zadowolenie :)
Basia

sobota, 8 czerwca 2013

Meatamorfoza Asi- makijaż w brązach i złocie

Cześć Dziewczyny!

Dzisiaj w nocy mój starszy syn Kuba wyjeżdża na zieloną szkołę nad morze do Jarosławca,więc ostatnie dni mocno mnie pochłonęły,a dzisiaj jeszcze muszę dokończyć pakowanie...Mam nadzieję,że o niczym nie zapomnę ;)

Wspominałam na Facebooku o metamorfozie Joasi,dzisiaj wstawiam więcej zdjęć.Makijaż wykonywałam w zeszłą sobotę,Asia wybierała się na wesele i poprosiła mnie o kobiecy i niezbyt rzucający się w oczy makijaż.Postawiłam na brązy i złoto,a na ustach kolor błyszczyko-pomadki miał delikatnie ożywiać twarz i współgrać z włosami.Jak myślicie,metamorfoza się udała?Moja kuzynka jak zawsze była zadowolona,a uwierzcie,że malowanie jej nie jest łatwe ;)Napiszcie co myślicie o przemianie Joasi?
Użyte kosmetyki:
Na twarz nałożyłam  Fluid Wodoodporny firmy  Make-Up Atelier Paris, nie ma go widocznego na zdjęciu,recenzję postaram się zrobić ;)
Do makijażu oczu użyłam brązów z mojego nowego nabytku z DM paletki Catrice - Absolute Nude - będzie post o małych zakupach z DM i wiecej zdjęć paletki ;)Złoto mieniące się na oczach to MAC Crushed Metallic Pigment Surf The Ocean,a kreska wykonana eyelinerem w żelu Maybelline.
Rzęsy wytuszowałam tuszem L'oreal Telescopic Clean Definition, świetny tusz,chciałam go kupić w Rossmannie i niestety go nie ma,nie wiem czy został wycofany? :(
Na ustach mój ulubieniec, błyszczyko-pomadka  L'Oreal Shine Caresse  200 Princess, chciałam zrobić swatche na swoich ustach,ale pogoda była kiepska, recenzja pojawi się w niedługim czasie ;)

Miłego weekendu Wam życzę,u mnie będzie pracowity,jutro jak już synek pojedzie to odpocznę od obowiązków,za to będę się martwić o podróż i jak każda mama, będę przeżywać jego wyjazd ;)

Buziaki


poniedziałek, 18 marca 2013

Małe marcowe zakupy - czyli na co się skusiłam pod wpływem blogowych recenzji;)

Cześć Dziewczyny!

Dzisiaj o małych marcowych zakupach. To nic,że w domu mam linery w płynie,dwa żelowe, te w postaci kredek żelowych...Moja mania trwa,bo jednak bardzo chciałam znaleźć taki liner,który zachwyci mnie totalnie i sprawdzi się w 100%. W zeszłym tygodniu, była to chyba środa,przeczytałam 3 recenzje żelowego eyelinera z Maybelline,które pojawiły się w jednym dniu ;)W każdym wpisie na zdjęciach wyglądał inaczej,ale recenzje były bardzo pochwalne i jak tutaj sobie odmówić..Też tak macie?Stwierdziłam,że jeśli jakość jest taka super,to bez zastanowienia go kupię. Oczywiście kupiłam:) Zawsze patrzę na ceny i udało mi się kupić eyeliner za ok 27zł w internetowym sklepie  puderek.com.pl
Skusiłam się również na podkład Revlon Colorstay w odcieniu 180 Sand Beige za ok 28zł.

Muszę tutaj pochwalić sklep internetowy,bo produkty zakupiłam w środę wieczorem,w czwartek wysłano je kurierem(za pobraniem),a w piątek już u mnie były,cieszą takie zakupy.Produkty dostałam dobrze zabezpieczone,opakowania również zaklejone,mam pewność,że nikt ich wcześniej nie otwierał,bo czasem zdarza się,że kupujemy eyeliner żelowy,a tam piękne ślady od "macania" Nic z tych rzeczy,towar świeży i mogę polecić,jestem bardzo zadowolona z zakupów.
  Co kupiłam?
Maybelline Gel Eyeliner - "01 Intense Black"
Revlon Colorstay - 180 Sand Beige

To nie jest recenzja,a jedynie pierwsze uwagi;)
Podkład już kiedyś używałam i kupiłam by służył mi na większe wyjścia,postaram się napisać coś więcej innym razem,ale ogólnie jest to jeden z najlepszych podkładów jakie używałam przy mojej tłustej cerze...
A jak eyeliner?
Pierwszy raz mam eyeliner w takim słoiczku,z taką nakrętką,wygląda świetnie! 
Do eyelinera producent załączył bardzo fajny pędzelek,jest świetnie przycięty,zwarty i już go uwielbiam,bo kreska nim malowana,to sama przyjemność:)
Kolor eyelinera to głęboka czerń i jestem nim zachwycona,bo czytając jedną z recenzji,widziałam go na powiece i kreska wydawała się blada,obawiałam się,ale na zdjęciach też to różnie bywa i jak widać moje obawy były niepotrzebne.Poniżej widać,że eyeliner był świeżutki ;)To lubię!

Moje pierwsze wrażenia są tak pozytywne,że tylko modlę sie,aby w dalszym używaniu nie było przykrych niespodzianek.Żel jest fantastyczny,konsystencja jak marzenie,świetnie maluje mi się nim kreski,sunie po powiece bez oporu,cienkie czy grubsze kreski to nie problem,a trwałość? Troszkę trzeba poczekać aż wyschnie,ale jak już zaschnie to szok...próbowałam go zmyć wodą z nadgarstka i nie szło go ruszyć,takie cuda widzę pierwszy raz,więc nie dziwcie się moim podekscytowaniem.W sumie to po recenzji Czarnej Inez :* go kupiłam i nie żałuję,bo jestem pod wielkim wrażeniem tego produktu,zobaczymy jak będzie dalej ;)Cieszę się,że poprzez blogi można odkryć takie perełki.
Tylko co będzie teraz z pozostałymi linerami? Pewno pójdą w odstawkę,bo już jestem uzależniona od malowania nim kresek:)Jest wyjątkowo łatwy w obsłudze i jeżeli nie umiecie robić kresek,a chcecie się nauczyć,to ten eyeliner i ten pędzelek powinien ułatwić sprawę;)
Muszę go poużywać i wtedy pojawi się pełna recenzja;)
Kusi Was ten eyeliner czy macie już swojego ulubieńca?
Buziaki
Basia


piątek, 22 lutego 2013

Beauty Blender - jajko idealne?


Cześć Dziewczyny!

BeautyBlender – innowacyjna gąbka do aplikacji makijażu doceniona i stosowana przez szerokie grono topowych wizażystów w USA, Polsce, Francji oraz wielu innych krajach Europy i świata.

 STWORZONY, BY ZAPEWNIĆ MAKIJAŻ W JAKOŚCI High Definition..

BeautyBlender
Od ponad miesiąca używam słynnego BeautyBlendera,więc przyszedł czas na jego recenzję :)
Bardzo ucieszyłam się,że zostałam BeautyExpertem tego słynnego różowego jajka i mogę poznać jego właściwości,gdyż od dawna bardzo ciekawiło mnie to jajo,ale przyznam,że nie miałam wolnych środków finansowych na jego zakup i tłumaczyłam sobie,że taka mała gąbeczka nie jest mi do niczego potrzebna,zwłaszcza do podkładu,bo przecież mam palce i pędzle...I co się okazało? Czy Beauty Blender to jajko idealne?
Jeżeli jesteście ciekawe,to zapraszam do dalszej recenzji produktu.To małe jajko ma tyle zastosowań,że sama nie mogłam w to uwierzyć...Czy jest idealne? Nie do końca....

Kiedy otworzyłam kopertę i wyjęłam z niej jajko, nie mogłam uwierzyć,że jest to takie wręcz neonowo różowe maleństwo...Nie wyobrażałam sobie tego jajeczka w tak małych rozmiarach...Zaskoczona byłam rozmiarem i zaintrygowana....jego kolorem, delikatnością, strukturą, miękkością...BeautyBlender jest bardzo elastyczny,po ściśnięciu wraca do swojego pierwotnego kształtu w mgnieniu oka...odbija się od palców jak sprężynka.Jajko jest tak przyjemne w dotyku,takie milutkie...i lekkie jak piórko...czy sprawi,że nasz podkład na twarzy będzie również lekki jak piórko?

Cały sekret BeautyBlendera tkwi w tym,że musimy go zamoczyć w zimnej wodzie,wtedy jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki nasze jajko znacznie rośnie,aż nie do wiary...ale jest ze trzy razy większe niż w stanie pierwotnym...


Ja swoją gąbeczkę zamaczam w miseczce
Dociskam,wtedy jajo chłonie wodę i rośnie...

 Następnie jajo odciskam w dłoni,dodatkowo można odcisnąć je w ręcznik papierowy,jeśli jest zbyt wilgotne....

Nie wiem czy dobrze to pokazałam,ale różnica między jajkiem suchym,a mokrym jest bardzo zauważalna,obrazuje to poniższe zdjęcie
Z jakimi produktami używałam BeautyBlendera?

1. Korektor w płynie

Przy pomocy spiczastej końcówki,bardzo dokładnie można zaaplikować korektor pod oczy,sam korektor bardzo dobrze kryje,a gąbeczka go aksamitnie aplikuje,bardzo dobrze dociera do wewnętrznego kącika oka i jest nadzwyczaj delikatne,a to ważne przy tak delikatnej i cienkiej skórze wokół oczu,lubię to!

2.Korektor mineralny - sypki
 Takim samym sposobem możemy aplikować korektor mineralny pod oczy- ale uwaga  przy formie sypkiej kosmetyku nie używałam gąbeczki na mokro lecz na sucho,gdyż wtedy o wiele ładniej aplikowała kosmetyk,nic się nie rolowało rzecz jasna,przy aplikacji na mokro próbowałam,ale proszek rolował się,powstawało jakby ciasto.Suchą gąbeczką o wiele lepiej wszystko wyglądało.

3.Podkład mineralny
Tutaj sprawa ma się podobnie jak w przypadku korektora sypkiego,aplikacja suchą gąbeczką daje fajny efekt,jednak ja wolę używać w tej kwestii swojego pędzla flat topa lub pędzla kabuki z włosia syntetycznego.Na  mokro gąbeczką zużywałam więcej podkładu niż pędzlem.
4. Utrwalający puder sypki do wykończenia makijażu
Bardzo miło zaskoczył mnie fakt,iż gąbeczka ma również właściwości bez moczenia jej w wodzie.Przy pomocy stemplowania dociskam gąbeczkę do twarzy i utrwalam sobie podkład,sposób jest świetny,wszystko pięknie się ze sobą łączy i mocniej utrwala,a przy okazji nie ścieramy podkładu tak jak za pomocą pędzli.
5. Podkład płynny

  Jajko moczymy w chłodnej wodzie,odciskamy z wody i podstawą jajka nakładamy podkład,delikatnie stemplujemy twarz,możemy również rozetrzeć jeśli potrzeba.Drugim końcem zakończonym ostro i wąsko,docieramy w trudno dostępne miejsca np. skrzydełka nosa, wokół oczu.
Aplikacja podkładu płynnego jest niesamowicie przyjemna.Gąbka nie zjada za wiele podkładu, zawsze coś pochłonie bo to normalne,ale małe ilości,zależne też to jest od konsystencji,bardziej rzadki podkład chłonie wiecej,gęsty mniej. Ja gąbeczką stempluję twarz. Aplikacja jest bardzo łatwa i delikatna.Mam wrażliwą twarz i jednak przy aplikacji za pomocą BB moja twarz nie czerwieni się tak jak przy nacisku pędzla czy palców,wielki plus.Plusem jest również to,że nawet osoba,która dopiero co zaczyna przygodę z nakładaniem podkładów,poradzi sobie z tym w mig,gąbeczka nie pozostawia smug,zacieków,idealnie nakłada podkład.Nie wierzyłam,ale buzia wygląda jak po nałożeniu jakiegoś podkładu HD, cera nabiera lekkiego satynowego blasku,wygląda świeżo i promiennie,podkład jest lekki jak piórko,nie podkreśla suchych skórek,jednym słowem brak maski;-)Mam naprawdę bardzo rozszerzone pory,a po aplikacji BB wyglądają powiedzmy dobrze,nie są aż tak bardzo uwidocznione.Jestem oczarowana efektem jaki daje BB! Czy makijaż jest trwalszy?U mnie zależy to od podkładu,nie od jajeczka.
Testowałam go z różnymi podkładami płynnymi,efekt za każdym razem był bardzo podobny.Podkład wodoodporny Make-up Atelier Paris widoczny na zdjęciu jest rzadki i bardzo kryjący,a BB do jego aplikacji jest idealny,nie wygląda wtedy jak maska i poziom krycia możemy stopniować.
Po jednych podkładach płynnych gąbeczka jest mniej lub więcej brudna,to zależy jak szybko podkład się utlenia i ciemnieje...No właśnie, nic tak nie irytuje jak brudna gąbeczka,a umycie jej to nie lada wyczyn....ale o tym napiszę na koniec;)
6. Róż w kremie
Za pomocą BB możemy także aplikować róż w kremie,warto wspomnieć,że róż w płynnej formie aplikujemy na jeszcze nie utrwalony podkład,czyli mokre na mokre...
Mam jeden róż w kremie i odkąd mam gąbeczkę używam go częściej,bo jednak wcześniej troszkę bałam się go nakładać palcami czy pędzlem,teraz nakładam róż bardziej spiczastą końcówką czy brzegiem jajka.

 Wraz z Beauty Blenderem otrzymałam próbkę 10ml płynu tzw.BlenderCleanser – idealny "opiekun" gąbki beautyblendera.
Tutaj zaczynają się minusy gąbeczki
W oryginalnym opakowaniu płyn kosztuje 65 zł,uważam,że jest on świetny,ale niestety cena powala na kolana...Nie dość,że gąbeczka nie należy do tanich ,to płyn również.Fakt przyznam,że płyn najlepiej sobie radził z wszelkimi zabrudzeniami gąbeczki,ale uważam,że nie jest nie zastąpiony.Płyn ma dziwny zapach,może drażnić...ale domywa BB bardzo,bardzo dobrze.

Dużym minusem jest dla mnie oczyszczanie gąbeczki, jest to troszkę żmudny i czasochłonny proces.Nie wiem jak Wy,ale mnie strasznie irytowało jak nie mogłam domyć gąbki...dla mnie musi być ona różowiutka
i czysta,bez plam,bo inaczej denerwuje mnie to,niby jest czysta,ale jak widzę plamę,to mnie to irytuje.
Troszkę czasu zajmuje pranie jajka,kąpanie go i dlatego nie używam go za często,bo czasem jednak brakuje mi tego czasu...Jeśli piorę jajko wieczorem,to rano zazwyczaj jest już suche i jak widzę je takie czyste,to aż nie chce mi się go brudzić i znów prać...A przy oczyszczaniu i wyciskaniu podkładu razem z pianą z jajeczka trzeba na prawdę bardzo bardzo uważać,zwłaszcza jeśli mamy długie paznokcie, ja mam i niestety troszkę sobie je zadarłam,a jego struktura jest bardzo miękka.Przy pędzlach jednak tak ostrożnie nie obchodzę się nimi,tutaj rzeczywiście nazwa "jajko" pasuje do gąbeczki idealnie;-)Po miesiącu używania i kąpania, gąbeczka znacznie zjaśniała,stała się jasno różowa;)
Ja swoje jajo piorę w ten sposób,że używam mydełka Biały Jeleń,a jeśli nie chcą zabrudzenia zejść,to najpierw nasączam miejsce plamy po podkładzie dwufazowym płynem do demakijażu( coś oleistego),a dopiero potem mydlę i wyciskam,płukam ciepłą wodą,aż znikną zabrudzenia,czasem dwa trzy razy czynność powtarzam.
Jajko wzbudza wiele kontrowersji.Cena jest wysoka, 79 zł za gąbeczkę, no ale jednak to nie zwykła gąbeczka,nie zawiera lateksu,także nie uczula.Gdybym miała dodatkowe finanse to z chęcią bym kupiła jajo,bo jestem z niego bardzo zadowolona i jednak efekt jaki daje nie jest porównywalny do nałożenia podkładu palcami czy pędzlem,da się to zauważyć już od pierwszego użycia.
Oszczędniej jest kupić jajo w dwupaku,koszt to 115zł,można dogadać się z mamą czy przyjaciółką
i podzielić koszty na połowę.
BeautyBlender zaskoczył mnie pozytywnie,a na początku nie dowierzałam jego właściwościom.
Według producenta gąbeczka może być zdatna do użytku ok. 6 miesięcy,jednak czytałam,że może Nam posłużyć podobno nawet około roku lub dłużej,jeśli będziemy ją odpowiednio traktować i o nią dbać.Jeśli nie używam BB codziennie to jest normalne,że gąbeczka posłuży mi dłużej:)

Nikogo nie chcę namawiać,to jest produkt taki,że dopóki sama się nie przekonałam o tym co potrafi zdziałać,to bym nie uwierzyła i wcale mnie nie zdziwi jak Wy nie uwierzycie.Recenzja jest szczera,nie wymuszona,pisałam to co zaobserowałam łącznie z minusami gąbeczki.

Chcę poinformować,że jako beautyExpert przekazuję Wam kod,który uprawnia do zakupu produktu beautyblender duopack z 10% zniżką, obowiązujący do czwartku 28.02.
kod to basia
W dniu dzisiejszym na stronie 
obowiązuje również darmowa dostawa
wszystkich zamówień.

     P.s Będzie jeszcze jeden wpis dotyczący makijażu krok po kroku z użyciem BeautyBlendera i efektu jaki daje "przed" i "po":)
Pozdrawiam!
Mam nadzieję,że recenzja jest wyczerpująca i mimo,iż długa ciekawa:)
Co sądzicie o różowym "jajku"?Uważam,że gdyby nie wysoka cena i oczyszczanie jajka,które jest pracochłonne,to był by to ideał.