Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą recenzje. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 września 2013

Makijaż jesienny i recenzja cienia mineralnego Golden Lilac od Lily Lolo


Witam :)
Wczoraj w ramach odskoczni od codzienności zmalowałam makijaż jesienny.Mocno zaakcentowane rzęsy,delikatne oko i ciemnoczerwone usta, mają być bardzo modne w nadchodzącym sezonie jesiennym.
Nie jestem przekonana do tak ciemnych ust,ale ostatecznie efekt bardzo mi się podoba,a Wam?
Kosmetyki użyte w tym makijażu to:
Lily Lolo-Podkład mineralny Warm Peach
Lily Lolo -Matujący Puder Sypki
Flawless Matte
Lily Lolo - Cień mineralny Golden Lilac
Sztuczne rzęsy( dostępne w Naturze)
Puder brązujący Zao
Pomadka ( mix)
P.s Będzie wreszcie recenzja podkładu i innych minerałów Lily Lolo ;)

A dzisiaj przedstawię Wam jeden z moich trzech cieni mineralnych,które otrzymałam od sklepu Costasy
Co pisze firma Costasy o kosmetykach mineralnych?
Minerały to obecnie najbardziej pożądane naturalne składniki kosmetyków do makijażu twarzy. Czy jest lepszy sposób na makijaż, niż wykonany kosmetykami tak czystymi i delikatnymi, że praktycznie pielęgnują Twoją skórę? Lily Lolo oferuje szeroki wachlarz kosmetyków mineralnych zawierających między innymi podkłady i różne pudry. Wykonane ze zmiażdżonych minerałów, wolne od ostrych chemikaliów, sztucznych barwinków oraz wypełniaczy, mineralne podkłady są nie tylko delikatne dla skóry, ale zawierają również tlenek cynku, który ma właściwości lecznicze – idealny dla cierpiących na trądzik, lub mających wrażliwą cerę. Nie wymagają one żadnych dodatkowych rozświetlaczy, ponieważ podkłady mineralne nadadzą Ci naturalny i świeży wygląd, a Twoja cera będzie promienna i zdrowa.
opis pochodzi ze strony costasy.pl

Golden Lilac to przepięknie połyskujący, liliowy cień do powiek, który w słońcu mieni się w złoty.
2g w 10ml słoiczku z sitkiem to koszt 32.90 zł
Cień mineralny Lily Lolo:
-nie zawiera drażniących substancji chemicznych, nanocząsteczek, parabenów, tlenochlorku bizmutu, talku, sztucznych barwinków i konserwantów
-bezzapachowy
-naturalna i delikatna formuła
-niezwykle nasycone i intensywne mineralne pigmenty
-jedwabiście gładka i kremowa konsystencja
 Skład:
Dwutlenek Tytanu, Błękit Pruski, Karmin, Krzemionka

Cień jest prześliczny,tak prezentuje się w świetle dziennym
A tak w słonecznym
Cienie mineralne Lily Lolo mają świetną konsystencję,są lekko kremowe,dzięki temu aplikacja ich na powiekę jest bezproblemowa,a cień ma bardzo dobrą przyczepność.
Są bardzo dobrze napigmentowane,efekt na oku możemy stopniować,od bardzo delikatnego efektu do głębokiego,w tym celu stosujemy cień na mokro.
Dzisiaj prezentuję Wam delikatniejszą wersję makijażu oka z użyciem cienia Golden Lilac.Na sucho kolor jest bardzo delikatny,cień ma chłodny odcień liliowy z delikatnym złotym połyskiem,efekt ten potęguje gdy cień nałożymy na mokro i tak lubię go stosować,bo jest znacznie intensywniejszy.Zależało mi na lekkim podkreśleniu powieki i mocniejszym akcencie rzęs.Tuż przy rzęsach widać akcenty połyskującego cienia Golden Lilac.Jest to świetny odcień,który sprawdzi się w makijażu dziennym jak i wieczorowym.
Oprócz liliowego cienia posiadam jeszcze dwa inne odcienie,które niedługo Wam pokażę.
Jestem bardzo zadowolona z tych cieni,aplikuję je na bazę i są bardzo trwałe,z tym,że pod koniec dnia lekko blakną.Idealne dla wrażliwców,gama kolorystyczna jest bardzo duża.Ogólnie sa fajne i godne polecenia,bardzo je polubiłam.Są niesamowicie wydajne.
Tak prezentuje się makijaż oka z użyciem cienia Golden Lilac.
Jak Wam się podoba taki makijaż,czy odważycie się na mocny akcent ust tej jesieni?
Co sądzicie o cieniu mineralnym Golden Lilac?
Moim zdaniem to bardzo oryginalny kolor,a sam cień jest uniwersalny.



W dniach 11-15.09.2013r. wszystkie pełnowymiarowe produkty Lily Lolo oraz Lulu & Boo można kupić 10% taniej.
Szczegóły KLIK
Buziaki



niedziela, 8 września 2013

Zbiór mini recenzji z lipcowego pudełka ShinyBox

Dzień dobry :)
Dzisiaj zaległa recenzja lipcowego Shiny!Dwa produkty szczególnie sobie upodobałam :)Mój hit lata - woda termalna Uriage oraz cień do powiek Grashka.


1.Woda termalna URIAGE- 23,50 zł /150ml
Dostałam w pojemności 50ml,dostępna również w poj.300ml
Woda termalna pochodząca z alpejskich źródeł, bogata w oligoelementy i sole mineralne (11 000mg/l), izotoniczna, o naturalnym pH. Przebadana klinicznie, nie zawiera konserwantów i substancji zapachowych. Polecana do codziennej pielęgnacji (od 6 miesiąca życia), dla każdego rodzaju skóry, nawet dla skóry bardzo wrażliwej. Poprawia kondycję skóry, zapewnia jej równowagę fizjologiczną, łagodzi podrażnienia i nawilża skórę.
 Dzięki unikalnemu składowi preparat przynosi ulgę w wypadku: zaczerwienień, podrażnień typu pieluszkowe zapalenie skóry, podrażnienia słoneczne, zapalenia skóry po goleniu itp.

Ta woda to zdecydowany hit lipcowego pudełka! Zawsze używałam wody termalnej La Roche Posay,ale woda Uriage jest zdecydowanie lepsza.Idealny produkt do codziennej pielęgnacji,przez lipiec i sierpień stosowałam ją bardzo często na zmianę z tonikiem.Świetnie sprawdziła się podczas mojego wyjazdu nad morze,niesamowicie koi skórę i łagodzi podrażnienia,nawilża i jest wygodna w stosowaniu,po aplikacji nie trzeba wycierać skóry,produkt samoczynnie się wchłania,a skóra jest nawilżona i sucha.Woda pokrywa naszą skórę delikatną mgiełką,często wykańczam nią makijaż,wtedy znika efekt pudrowości,a skóra wygląda bardzo naturalnie.Polecam ją do stosowania przy glinkach,ja używam jej przy nakładaniu glinki marokańskiej,której działanie uzależnione jest od wilgotności,nie można dopuścić by wyschła na twarzy,więc spryskujemy co jakiś czas twarz właśnie wodą termalną.Recenzja glinki marokańskiej klik
 Jest to jedyna taka woda,która nie wymaga osuszania po aplikacji,a zawarte w niej minerały działają skutecznie,jest to zauważalne i udowodnione w badaniach klinicznych.Ma lekko słonawy smak. Z tym produktem już się nie rozstanę,bo bardzo się polubiliśmy i serdecznie polecam.Warto mieć taką wodę,jest wydajna i cena jest adekwatna do jakości,w okresie jesienno-zimowym, gdy zaczyna się sezon grzewczy, będzie ratunkiem i pierwszą pomocą dla naszej skóry.

2.URIAGE - Creme Lavante- krem do mycia twarzy i ciała z wodą termalną Uriage.
Bez zawartości mydła.Produkt przeznaczony dla całej rodziny.
Za 500ml zapłacimy 65 zł
Ja dostałam 15ml
Kremu do mycia twarzy używałam zbyt krótko by się o nim w 100% wypowiedzieć,z tego co pamiętam to świetnie oczyszczał,twarz po umyciu była miękka,nie odczuwałam ściągnięcia,ale niesamowicie drażnił mnie zapach tego kremu myjącego i raczej nie kupię go,nie lubię takich zapachów,więc produkt ten nie przekonał mnie,wolałabym by był produktem bezzapachowym.

3.GRASHKA Baza pod cienie i do ust
Cena produktu - 11,90 zł / 1,2 ml (dostajemy produkt pełnowymiarowy)

Byłam niesamowicie ciekawa tej bazy,bo wiele osób ją poleca.Mnie niestety rozczarowała.Ma swoje plusy, przepięknie podbija kolor cieni,wydobywa z nich o wiele więcej koloru,jest przyjemna,kremowa,łatwo się aplikuje i delikatnie kamufluje np.żyłki na powiekach.Poleciłabym ją osobom,które mają bezproblemowe powieki,bo na moich tłustych powiekach niestety cienie rolują się po niej bardzo szybko.Jest to najsłabsza baza jaką używałam.W kwestii trwałości pomadek nie zauważyłam ogromnej różnicy.
4.GRASHKA Perłowy cień do powiek
Cena produktu - 7,90 zł / 2 g (dostajemy produkt pełnowymiarowy)


Cień od Grashki o wiele bardziej spodobał mi się niż sama baza,choć bez niej wypada nieco blado,szkoda,że ta baza nie chce współpracować z moimi powiekami,eh...Cień jak dla mnie nie jest perłowy,jest to raczej mat z iskierkami,kolor ciepłego brązu nie wszystkim przypadnie do gustu,bo nieumiejętnie nałożony może sprawić,że nasze oczy będą wyglądać na zaczerwienione i zmęczone.Mnie on bardzo odpowiada,prześlicznie podkreśla kolor niebieskiej tęczówki,uwielbiam robić nim kreski,jego formuła jest przystosowana do stosowania raczej na mokro,ja bez problemu używam go w dziennym makijażu oczu ;)Nie sprawia kłopotów,godny polecenia.
Tak prezentuje się na powiekach w dziennym smoky :)
5.Żel pod prysznic i mleczko do ciała WERBENA L'OCCITANE
Moje miniatury mają 75 ml
Produkty pełnowymiarowe
 250 ml/59 zł
250 ml / 95 zł
Żel i mleczko zabrałam ze sobą na wyjazd nad morze i takie miniatury sprawdzają się u mnie  w 100%,nie zajmują dużo miejsca w kosmetyczce. Najbardziej w tych produktach spodobał mi się zapach,świetny,odprężający. Żel troszkę słabo się pienił,a mleczko działało przyzwoicie.Nie sądzę jednak,że chciałabym kupić pełnowymiarowe produkty,nie w tych cenach,bo te produkty nie rzuciły mnie na kolana,ale zapach zostanie w pamięci,będę szukać czegoś o podobnej nucie zapachowej,ale w rozsądnej cenie.

6.Wibo - Extreme Nails lakier oraz cienie z jedwabiem i witaminą E 
były prezentem,moim zdaniem nietrafionym,ale prezent to prezent ;)
Przyznam,że otrzymane cienie nie sprawdziły się u mnie,zdecydowanie wolałam używać cienia Grashki,natomiast lakier może być ;) Lubię taki słodki neonowy róż na paznokciach,lakier jest przecietny,ale podoba mi się.W wolnej chwili pokażę go na paznokciach w osobnym poście :)

Lipcowy ShinyBox nie powalił mnie na kolana,najbardziej cieszę się z wody Uriage i cienia Grashki,fajnie było móc testować produkty  L'OCCITANE,ale nie widzę w nich nic nadzwyczajnego.Baza pod cienie Grashka świetnie podbija kolory,ale nie nadaje się do moich tłustych powiek.Zdecydowanie bardziej podoba mi się sierpniowe pudełko,o tym już niedługo.
Więcej info o Shiny Box
Coś Wam wpadło w oko?

środa, 31 lipca 2013

Antybakteryjny fluid matujący Under Twenty 110 Sandy Matt - recenzja gościnna

Odnalazłam dzisiaj w wersjach roboczych notkę z recenzją gościnną Asi ,o której zupełnie zapomniałam,czas by ją opublikować,obiecałam,przepraszam,że tak zwlekałam ;)
Asia testowała fluid matujący Under Twenty,jak się u niej sprawdził?

Właściwości podkładu
Innowacyjna formuła fluidu aksamitnie otula cerę grapefruitową świeżością. Niedoskonałości przestają być widoczne, a skóra staje się naturalnie gładka i matowa.
Fluid posiada właściwości antybakteryjne.


Cena: ok. 17zł / 30ml

Skład:Aqua, Cyclopentasiloxane, Polymethyl Methacrylate, Cyclohexasiloxane, Glycerin, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Polyglyceryl-4 Isostearate, Nylon-12, Sodium Chloride, Cera Alba (Beeswax), Magnesium Sulfate, Tocopheryl Acetate, Isopropyl Titanium Triisostearate, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol, Methylparaben, Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid, Polyaminopropyl Biguanide, Parfum, Limonene, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, CI 77891, CI 77492, CI 77491, CI 77499, CI 77489
Opinia Asi
"Pewnie nie skusiłabym się na ten podkład, gdyby nie wygrana u Basi. Może związane to jest z podejściem, że nie jestem już "under twenty", Pierwszą rzeczą, która od razu mi się spodobała, był nieziemski zapach. Zazwyczaj podkłady nie pachną zbyt przyjemnie, ale ten owszem. Krótko rzecz ujmując - podkład się sprawdza. Faktycznie matuje twarz, efekt utrzymuje się ok. 3-4 godzin, co dla mnie jest wynikiem całkiem przyzwoitym. Nie tworzy plam, jeśli ściera się z buzi to równomiernie. Duży plus za lekką konsystencję, bardzo przyjemne rozprowadzanie i pompkę. Kolor mimo, że wydawał mi się odrobinę za ciemny w opakowaniu, po nałożeniu okazał się idealny. Podkład nie uczula, nie zapycha mi porów. Jedynymi minusami są dla mnie: odrobinę za słabe krycie - ktoś z takimi problemami trądzikowymi jak ja może nie być zachwycony, ale dla dziewczyn z czystą cerą bardzo fajnie wyrówna kolor; oraz druga rzecz - podkreśla suche skórki w okolicach nosa. Mimo wszystko jestem z niego zadowolona, w skali 1-6 oceniłabym go na mocne 4+."

Autorką recenzji gościnnej jest Asia z bloga http://www.wszpilkachprzezzycie.blogspot.com

Dziękuję Asiu za recenzję,dodam,że sama używałam tego podkładu,choć nie jestem Under Twenty i jestem podobnego zdania co autorka,najbardziej podobała mi się konsystencja podkładu,cudny zapach,mat mógłby dłużej się utrzymywać,ale na lato jest to bardzo fajny podkład.
Znacie go?

wtorek, 30 lipca 2013

Zbiorcza recenzja czerwcowego pudełka ShinyBox :)

Witajcie Kochani.
Wreszcie mogę w pełni cieszyć się internetem,awaria po prawie miesiącu naprawiona,więc nadrabiam zaległości,a jest ich sporo ;)
Pora na recenzję zbiorczą kosmetyków,które otrzymałam w czerwcowym urodzinowym pudełku.Najbardziej spodobał mi się krem do stóp Organique oraz pomadka w płynie Manifesto Paese :)Ale po kolei...;)Zacznijmy od kremu..
Organique SPA & Wellness Krem do stóp odświeżająco-nawilżający Hydramax Tymianek & Szałwia 
27zł/75ml 
Lubię go używać zwłaszcza rano i w ciągu dnia,gdyż świetnie odświeża stopy,lekko je chłodzi i co najważniejsze świetnie się rozprowadza i błyskawicznie wchłania,pozostawiając uczucie suchych,delikatnie otulonych stóp.Według mnie mógłby bardziej nawilżać,wydaje mi się,że z bardzo suchą skórą stóp sobie nie poradzi,na noc go nie stosuję,bo nie jest dla mnie wystarczający,ale w ciągu dnia używam go często i bardzo się z nim polubiłam.Lekki i odświeżający krem,idealny na lato.Pachnie rześko i świeżo,lekko ziołowo.Zabieram go ze sobą na urlop ;)

Paese Manifesto Pomadka w płynie nr 905
17,90zł/6ml 
Kolor pomadki to wręcz neonowa pomidorowa czerwień,lekko pomarańczowa, nie trudno jej nie zauważyć na ustach,wpada w oko i bardzo mi się podoba,od zawsze lubię żywe kolory.Pomadka idealna na lato,będzie świetnie współgrać z opalenizną.Jak dla mnie jest to fantastyczny produkt.Pomadka ma bardzo przyjemny zapach,lekko gęstą formułę,fajne opakowanie i nie jest droga.
Aplikacja jest bezproblemowa,pomadka ma aplikator typowy dla błyszczyka,ale niestety przy nakładaniu musimy spoglądać w lusterko,by czasem nie wyjechać poza kontur ust. Na moich ustach trzyma się bardzo długo,tutaj mnie zaskoczyła bardzo pozytywnie.Użyłam jej w makijażu okolicznościowym i przetrwała wypicie lampki szampana oraz obiad,wiadomo,że nie była w stanie idealnym,ale zeszła równomiernie,a kolor był nadal widoczny.Nie wysusza ust,pięknie lśni,bardzo ją lubię,choć muszę uważać, by nie nałożyć jej za dużo,bo wtedy mogą zostać mazie,a część pomadki może zostawić ślad na zębach,a tego bardzo nie lubię :)
Green Pharmacy- Cukrowy peeling do ciała Miód & Rooibos 16zł/300ml
Scrub do ciała Green Pharmacy to produkt,który znam od dłuższego czasu.Już wcześniej miałam okazję go wypróbować i moje zdanie na jego temat nie uległo zmianie.Zapach peelingu to jego wielki atut,pachnie obłędnie,a zapach jeszcze po zmyciu peelingu utrzymuje się jakiś czas na skórze.Pod względem działania jest dla mnie za słaby,na sucho nie da się go za bardzo używać.Na mokro ściera słabo.Nie lubię za bardzo takich tłustych konsystencji scrubu.W większości składu przeważa parafina,co sprawia wrażenie,że nasza skóra jest nawilżona i gładka.O dziwo po jego użyciu skóra nie jest tłusta,ale raczej nie kupiłabym go ponownie...
KMS California Hair Play opakowanie 75 ml - odświeżający spray do włosów (cena 87zł/250ml )
Przyznam się,że to pierwszy suchy szampon jaki miałam okazję używać,więc porównania za bardzo nie mam,ale już wiem,że taki produkt musi na stałe zagościć w mojej kosmetyczce.Szampon KMS na tyle mi się spodobał,że gdy zużyłam go do końca,to było mi strasznie żal,,że już go nie ma.Rzeczywiście odświeżał włosy,nie pozostawiał białego osadu,przyjemnie pachniał i wiele razy uratował mnie z opresji,gdy na szybkiego potrzebowałam odświeżyć czuprynę.Jedyna jego wada to wysoka cena,raczej poszukam czegoś w przystępnej cenie ;)
Pilniczek - na początku wydawał mi się zbędnym gadżetem,ale bardzo go lubię nosić w torebce i chętnie też używam w domu.Dzięki temu,że jest kolorowy,bez problemu odnajduję go w koszyczku.Zdecydowanie za szybko się zużywa.
Dermo pHarma - Maska kompres 4D regeneracja i wygładzenie 
6,99 zł 21 g 

Mam nadzieję,że nikogo nie wystraszę wyglądem z maseczką na twarzy,sama z siebie się śmieję po cichu... ale wracając do maseczki,to nie zdziała cudów,ale jest całkiem fajna.Nakładałam ją w dniu,kiedy miałam wykonywać sobie makijaż okolicznościowy.Maseczka jest w formie płata,jest bardzo mocno nasączona,ja część płynu wykorzystałam na szyję i dekolt,po prostu wklepałam palcami nadmiar płynu,dopiero wtedy nałożyłam maskę na twarz.Przylega idealnie,ale taka forma maseczki nie każdemu może się podobać.Po jej użyciu skóra twarzy stała się bardzo nawilżona,miękka i lekko napięta,wygładzenie rzeczywiście zauważalne.Nie nakładałam już kremu pod makijaż.Po 15 minutach zdjęłam płat,a resztę wklepałam delikatnie.Fajne jest to,że maska nie brudzi i nie wymaga zmywania.Zamierzam używać takich masek właśnie przy większych wyjściach.

Następnym razem pokażę Wam co dostałam w lipcowym ShinyBoxie,czy jestem zadowolona?Okaże się ;)
Śmiało mogę stwierdzić,że czerwcowe pudełko jest warte zakupu,każdy kosmetyk wykorzystałam i niektóre z nich stały się ulubieńcami.Z kremem do stóp i pomadką się nie rozstaję,a suchy szampon świetna rzecz,muszę się zaopatrzyć w tańszy odpowiednik ;)
Czy któryś produkt miałyście okazję używać?Coś Wam się szczególnie spodobało?

Więcej o Shinybox
                                                                            Buziaki
Basia


wtorek, 4 czerwca 2013

Orly Spring 2013 Hope and Freedom Collection -Elation Generation - truskawkowy kisiel na paznokciach

Witam :)
U mnie od dwóch dni bardzo deszczowa pogoda, mój synek złapał wirusa i ostatnie 2 dni były dla mnie ciężkie,wczoraj walczyliśmy z wysoką gorączką i kaszlem,dzisiaj jest o wiele lepiej,Konradek bawi się,a ja mam chwilę czasu by napisać posta i pokazać Wam cudny różowy lakier z drobinkami holograficznego brokatu Elation Generation z kolekcji  Orly Spring 2013 Hope and Freedom.Z tej kolekcji posiadam dwa lakiery,wybrałam je,bo uważam,że są one wyjątkowe i powinno się pojawiać znacznie więcej takich perełek,bo niestety nie wszystkie odcienie proponowane przez Orly mi się podobają.Całą kolekcję możecie zobaczyć na stronie Orlybeauty.pl

Elation Generation już zdążył podbić moje serce.Miałam możliwość wyboru dwóch lakierów z tej kolekcji i kiedy go zobaczyłam,to bez wahania padło stwierdzenie- mój Ci on!

Buteleczka lakieru ma 18 ml, jest zgrabna, a gumowa nakrętka znacznie ułatwia malowanie.
Kolor to przepiękny róż,który wygląda według mnie jak zmiksowany koktajl z truskawek, kolor nie jest jedno znaczny,gdyż w zależności od światła wpada też w koral,a w słoneczku wygląda na bardzo żywy, dodatkowo w cieniu zauważymy w bazie srebrny drobniutki brokat,a w słońcu dopiero dostrzegamy drobinki holograficzne brokatu,które przecudnie mienią się kolorami tęczy.Efekt jest niesamowity,jestem zauroczona kolorem,będzie cudnie wyglądał na opalonych dłoniach.
Konsystencja lakieru  jest w sam raz.Nie za rzadka,nie gęsta,dla mnie idealna.Lakier w buteleczce wygląda jak kisiel truskawkowy.Rozprowadza się gładko i na początku nie pozostawia smug.
Jedyny minus to to,iż po pewnym czasie trochę gęstnieje i ciut gorzej się go nakłada,ale wystarczy dobrze wstrząsnąć buteleczką co jakiś czas podczas malowania i problem znika.
Krycie lakieru jest bardzo dobre,wystarczą 2 warstwy i mimo,iż lakier ma wykończenie żelkowe,to praktycznie nic nie prześwituje,jestem pod wrażeniem.
Wysychanie : lakier wysycha bardzo szybko,myślałam,że będzie z tym problem,a problemu nie ma.
Z trwałości jestem bardzo zadowolona, 4 - 5 dni bez problemu,potem pojawiają się delikatnie zdarte końcówki,zaznaczam,że w trakcie noszenia bez rękawiczek myłam naczynia i wykonywałam prace domowe,jest niezły.
W bazie zatopiony jest brokat holograficzny, jednak zmywanie tego lakieru nie jest koszmarem.Zmywa się opornie,ale zdecydowanie lepiej niż inne glittery jakie posiadam,jestem w stanie go zmyć zmywaczem -wacikami bez folii.
Dostępność Orlybeauty.pl
Cena 39 zł - to sporo jak za lakier,ale uważam,że jest on jak najbardziej wart swojej ceny i jest to jeden z dwóch lakierów z tej kolekcji,które zasługują na uwagę.
Dla mnie jest on cudny,wyjątkowy i jeden z piękniejszych lakierów jakie widziałam na oczy :D
Bardzo starałam się zrobić ładne zdjęcia oddające jego prawdziwy kolor i urok,czasem było trudno,ale jestem zadowolona.
Ocena : 4+/5

W świetle dziennym kolor wydaje się bardziej różowy,lekko arbuzowy,a w bazie drobinki wydają się być srebrne.
Wsłońcu ukazuje się jego prawdziwy urok,brokat holograficzny cudnie lśni,a odcień wpada w koralowy ;)
 Jak Wam się podoba Elation Generation?

P.s Z tej kolekcji pokażę Wam jeszcze lakier High on Hope z pięknym shimmerem :)
Postaram się też zrobić manicure francuski,będzie też recenzja oliwki do skórek oraz Polishield - preparatu nawierzchniowego 3w1,który chroni, wysusza i zabezpiecza lakier.
Ciekawi?
Buziaki









piątek, 22 marca 2013

Pielęgnacja włosów: Oleje - Sesa Egzotyczna oraz Heenara - czerwony kontra zielony,który wygra?

Dzień Dobry Kochani!

Odkąd odkryłam bardzo pozytywny wpływ olejowania na moje włosy,nie potrafię z niego zrezygnować i regularnie używam,zwłaszcza na noc,choć czasem wydaje mi się,że czas trzymania olejów nie wpływa jakoś znacząco na moje włosy,a nawet powiedziałabym,że takie 2-3 godzinki przed myciem lepiej działają na ich wygląd.Nie używam samych olejków,odżywki i maski też,ale o swojej pielęgnacji włosów postaram się przygotować osobnego posta. Dzisiaj będzie mowa o dwóch olejkach.



                                              Heenara

Olejek do Włosów Naturoriche Heenara jest skutecznym lekarstwem ziołowym, które leczy skórę głowy, przywraca formę oraz odżywia cebulki, czego rezultatem są jedwabiste i gładkie włosy. Również wzmacnia cebulki, skutkiem czego hamuje wypadanie włosów sprawiając, że stają się one zdrowe i lśniące.

Olejek do włosów Naturoriche Heenara składa się z olejku kokosowego oraz współgrającej ze sobą mieszanki ziół tj. Maka , Amla , Brahmi , Mehendi oraz wielu innych istotnych ziół uznanych przez Ajurwedę. Zawiera Hennę, która ma naturalne, łagodzące oraz odświeżające właściwości. Amla pomaga w dostarczeniu włosom koniecznego odżywienia i witamin. Neem , który ma naturalne przeciwłupieżowe właściwości, pomaga w zwalczeniu łupieżu podczas gdy Brahmi i Migdał pomagają utrzymać odżywioną i zdrową skórę głowy.
opis pochodzi ze sklepu Helfy.pl

Opakowanie
Olejek dostępny jest w dwóch pojemnościach.
Za 200ml zapłacimy 29zł,jest to bardzo korzystna cena jak za taką pojemność.Jest wydajny i spokojnie taka butelka posłuży nam ok. 3 miesięcy.

Za 100 ml zapłacimy 17 zł.

Olejek przychodzi w tekturowym opakowaniu,butelka jest plastikowa z wygodnym w dozowaniu korkiem.

Konsystencja olejku jak widać poniżej na zdjęciu jest stała,wygląda jak wosk,aby przemieniła się w płynną, olejek należy ogrzać.Ja często kładę butelkę na kaloryfer i w krótkim czasie on się rozpuszcza,a gdy w mojej łazience jest bardzo ciepło,to nawet da się go wycisnąć i topi się w naszych dłoniach.Nie jest to bardzo tłusty olejek i nie obciąża włosów,to mi się w nim podoba.
Kolor i zapach
Na początku byłam lekko przerażona,bo kolor olejku jest czerwony, ale nie zauważyłam by znacząco zmieniał odcień moich włosów,choć przyznam,że lekko je przyciemnia i dodaje takiego miedzianego połysku,co bardzo mi się podoba,ale nie jest to widoczne w świetle dziennym,lecz sztucznym żarówkowym oświetleniu i słonecznym. 
Pachnie bardzo delikatnie,w porównaniu z zapachem Sesy,to ten jest mydlany,delikatnie kwiatowy,ale specyficzny z charakterystyczną nutą orientu.Nie jest absolutnie męczący, nie powoduje dyskomfortu podczas noszenia,można spokojnie zasnąć;) Zapach będzie odpowiedni dla osób,które mają bardzo wrażliwe nosy:)

Skład:
 Cocos Nucifera (Coconut Oil), Eclipta Alba (Maka), Emblic Myrobalan (Amla), Herpestis Monniera (Brahmi), Hibiscus Rosa-Sinensis (Jaswand), Azadiachta Indica (Neem), Hendychium Spicatum (Kapoorkachli), Lawsonia Alba (Mehendi), Prunus Amygdalus Almond, Aloe Barbadensis (Kumari)

Skład jest bardzo przyjemny i naturalny:)

Działanie
Olejek nakładałam 2 razy w tygodniu na całą długość włosów i skórę głowy,zauważyłam,że bardziej służy moim włosom jeśli trzymam go tak jak pisze producent ok 2-3  h przed myciem.Nakładany na całą noc nie działał lepiej.Wydawało mi się,że nawet trzymany tak długo wysusza strasznie końcówki,które u mnie są w najgorszej kondycji( resztki po rozjaśnianiu),a same włosy są spuszone.Ogólnie moje włosy są raczej normalne,choć mam je pomieszane,bo wysokoporowate też mam,zwłaszcza końce.Włosy po olejku są ładne,ale nie zachwycają mnie jakoś szczególnie,są lekkie i bardziej puszyste,ale średnio wygładzone ;) Jestem zadowolona z niego,bo nie obciąża włosów,a Sesa czasem to robi,no i łatwiej go zmyć niż Sesę,ja tak to odczułam.

Dla ciekawostki dodam,że odlałam trochę olejku Heenara mojej kuzynce,która ma włosy grube,proste jak druty i farbowane na czerwono,no i ona jest zachwycona tym olejkiem,uwielbia go i chce zamówić pełne opakowanie.Asia ma zupełnie inne włosy jak ja,moje są lekko falowane,łatwe w stylizacji i puszące się,olejek Heenara chyba bardziej sprawdza się na włosach prostych.

Poniżej na zdjęciu moje włosy po zmyciu Heenary,na chwilkę zakręciłam je w koczek (ślimaczka) i już się lekko pofalowały,nie da się nie zauważyć,że wyglądają zupełnie inaczej jak po Sesie ;)

Sesy klasycznej już używałam i możecie poczytać o niej tu, praktycznie nie zmieniłam o niej zdania i nadal ją kocham,no i wersja egzotyczna delikatniej pachnie :) 

Sesa Oil Exotic
Receptura olejku pochodzi ze starodawnych ajurwedyjskich pism. Składa się on z 18-tu bogatych w składniki odżywcze ziół, 5 olejków doskonale nawilżających włosy i mleka.
Olejek jest bogaty w witaminy C i E.Stworzony na bazie oleju kokosowego. Jest to środek powstrzymujący wypadanie włosów, stymuluje wzrost gęstszych, zdrowych i długich włosów, eliminuje łupież. Regularne używanie oleju powoduje, że włosy stają się lśniące i zdrowe a cebulki doskonale odżywione.
opis Helfy.pl






Opakowanie olejku to  plastikowa buteleczka ,nakrętka  jest odkręcana, dozowanie olejku jest wygodniejsze w Heenarze,ale tutaj też nie stanowi problemu, wylewamy olejek na łyżkę i już :)
Cenowo Sesa wychodzi drożej,a z wydajnością jest bardzo podobnie.
Za 90 ml olejku zapłacimy 25 zł. Cenowo jest to jeden z droższych olejów,ale jest fantastyczny.

Kolor i zapach
Chciałam wypróbować egzotyczną Sesę ze względu na zapach.Wersja klasyczna Sesy pachnie bardzo mocno i zapach może drażnić,choć ja go lubię;) Wersja egzotyczna nie pachnie egzotycznie ;)Pachnie tak samo jak wersja klasyczna,z tym,że o wiele delikatniej i zapach jest mniej duszący,a wiec jeśli zapach klasyczny Was odstrasza,to ten jest jego bardzo przyjemną,łagodną wersją.

Konsystencja jest taka sama jak oleju Heenara,stała,a pod wpływem ciepła zmienia się w płynną.
Kolor olejku zielony,chyba większość ma taki kolor,wyjątkiem jest Heenara :)

Pełny skład KLIK

Działanie
Nic się nie zmieniło! Moje włosy bardzo lubią Sesę!Widzę gołym okiem jak wpływa na nie ten olejek.Są miękkie,zwłaszcza końce,wygładzone,lśniące,przyjemnie pachną.Są wzmocnione,znowu mniej wypadają,choć problem nadal jest,ale walczę ;) Sesa nałożona na  noc,czy na 2 godzinki działa u mnie tak samo.Jestem bardzo zadowolona i staram sie używać oleju 2-3 razy w tygodniu,stosuję 2 łyżki.Nie można z nim przesadzać,bo może obciążyć włosy i trzeba dokładnie go zmyć.Żałuję tylko,że nie jest w przystępnej cenie,ale wcale mnie to nie dziwi,bo jakościowo jest to świetny olej.

Nie muszę nic dodawać,wygląd włosów mówi sam za siebie ;)Prawda,że całkiem inaczej wygladają?Uważam,że są ładniejsze niż po olejowaniu Heenarą. A jak Wy sądzicie?

Jak myślicie,który olej by się u Was sprawdził?

SESA czy HEENARA?
Ja wybieram Sesę zdecydowanie:)



P.s Gdzie ta wiosna :( U mnie biało i zimno :(
Buziaki