środa, 11 stycznia 2012

Szampon AMLA oraz kilka słów o Ajurwedzie i indyjskim agreście

Kosmetyki ajurwedyjskie robią ostatnio furorę...czy wiecie co oznacza słowo AJURWEDA?


Słowo Ajurweda pochodzi od słów sanskryckich: Ajus (życie) i Veda (wiedza, nauka). W dosłownym tłumaczeniu ajurweda oznacza - wiedzę o życiu. Według nauk ajurwedyjskich życie - Ajus to nierozerwalny związek: umysłu, ciała i duszy....

Według ajurwedy wszystko składa się z pięciu elementów „pancha mahabhutas”. Elementy te to, przestrzeń (akasha), powietrze(vayu), ogień (agni), woda (jala) i ziemia (prithvi). Istoty żyjące posiadają jeszcze jeden element: jest to prana. Prana to siła życiowa, podstawowa energia odpowiadająca za fizyczne, umysłowe i duchowe zdrowie i siłę. Prana w sanskrycie oznacza ”oddech” i jest rozumiana jako siła podtrzymująca życie - energia witalna. Energia ta podtrzymuje życie w ciele i umyśle. Według zasad ajurwedy zdrowie to stan równowagi pomiędzy wszystkimi elementami organizmu a choroba to wynik zaburzeń tejże równowagi.

Znajduje to odzwierciedlenie w kosmetyce – jedną z zasad Ajurweda jest przekonanie, że nie należy smarować ciała czymś, czego nie dałoby się zjeść, dlatego kosmetyki indyjskie są produktami naturalnymi, tworzonymi na bazie ziół, przypraw i owoców.
opis pochodzi ze strony http://www.doz.pl/czytelnia/a1099-Rosliny_lecznicze_w_ajurwedzie


Dzisiaj opowiem o szamponie z wyciągiem z Amli...a czymże jest ta AMLA?



źródło http://www.zdrowylink.pl/zdrowie/ajurweda/indyjski-lek-triphala

Amla/Amalaki/(Emblica officinalis)/Agrest indyjski
Amla
to drzewo wielkości od 8-10 metrów, o szarej korze, porastające tereny Indii. Każda część tej niezwyklej rośliny (korzeń, liście, owoce, kora, kwiaty) jest używana jako składnik wielu różnych ajurwedyjskich ziołowych mieszanek leczniczych, także kosmetyków pielęgnacyjnych do twarzy i włosów. Owoce tego drzewa mają mnóstwo zastosowań leczniczych. Najbardziej rozpowszechniony jest olej, który stosuje się jako odżywkę do włosów. Wzmacnia on cebulki i zapobiega wypadaniu włosów. Jego owoc jest cierpki w smaku. Indyjski agrest zawiera sześć razy więcej witaminy C niż pomarańcza i to czyni go jej najbogatszym, naturalnym źródłem. Oprócz tego można znaleźć w amli także wapń, fosfor, tiaminę, ryboflawinę, karotynę, węglowodany i żelazo.Indyjski agrest zwalnia proces starzenia i siwienie, energetyzuje, dodaje sił witalnych. Agrest indyjski skutecznie nadaje włosom zdrowy i piękny wygląd, przywraca ich blask,witalność oraz pielęgnuje skórę głowy i pobudza cebulki włosowe do wzrostu. Skutecznie zwalcza infekcje skórne.

A teraz przejdźmy do naszego szamponu:-)



Starożytna receptura szamponu z ekstraktem z amli (agrest indyjski) sprawia, że włosy stają się mocne i odżywione od cebulek, aż po końce.
Amla znana jest ze swoich właściwości przeciwłupieżowych i zapobiegających przedwczesnemu siwieniu. Delikatnie przyciemnia i ożywia kolor włosów.


Dostępny na Helfy.pl

SPOSÓB UŻYCIA:
Zwilż włosy i odpowiednią ilością szamponu masuj włosy i skórę głowy przez około 2-3 minuty. Dokładnie spłucz.

Ingredients: AQUA (WATER), SODIUM LAURETH SULFATE, COCAMIDE DEA, GLYCOL STEARATE, OLIVE OIL PEG-7 ESTERS, PARFUM, COCAMIDE MEA, COCAMIDOPROPYL BETAINE, SODIUM PEG-7 OLIVE OIL CARBOXYLATE, PHYLLANTHUS EMBLICA (AMLA) FRUIT EXTRACT, POLYQUATERNIUM-7, DIMETHICONOL, TEA-DODECYLBENZENESUFONATE, DISODIUM EDTA, LAWSONIA INERMIS (HENNA) LEAF EXTRACT, MELIA AZADIRACHTA (NEEM) LEAF EXTRACT, ROSMARINUS OFFCINALIS OIL, ACACIA CONCINNA (SHIKAKAI) EXTRACTM OCIMUM BASILICUM (TULSI) LEAF EXTRACT, PANTHENOL, PHENOXYETHANOL, PROPYLENE GLYCOL, SODIUM BENZOATE
opis ze strony helfy.pl





Szampon wygrałam w jesiennym rozdaniu na Helfy.pl Sama buteleczka szamponu jest dosyć mała jak na moje dość grube i dłuższe włosy,100ml taka pojemność starczyła mi na parę myć,ok 2,5 tygodnia...chyba,że mój mąż podbierał mi szampon,bo to też całkiem możliwy przypadek;-) 
Mianowicie szampon jest bardzo gęsty,trzeba go rozcieńczyć,a wtedy bardzo dobrze się pieni i myje włosy,otulając przyjemnym zapachem, pachnie lekko ziołowo,zapach ten kojarzy mi się z ziołowymi pastylkami na gardło mojego synka:-)
Zaraz po umyciu włosy są niby miękkie,ale sztywne,za to gładko się rozczesują,a po umyciu są puszyste, pachnące i miłe w dotyku,szampon rzeczywiście lekko przyciemnia, u mnie nadał włosom ciut miodowy odcień.Czy wzmacnia włosy,śmiem stwierdzić,że po tych paru myciach wraz z masażem olejkami
włosów w wannie było ich zdecydowanie mniej,ale były,nie wiem jak by się to potoczyło w dalszej kuracji, chyba się o tym nie przekonam,bo pomimo iż,szampon jest fajny,to stosunek ceny 14zł za 100ml szamponu już nie jest dla mnie przekonujący.Dla osoby z krótkimi włosami napewno się opłaca, dla mnie niezbyt.A ja napewno zaopatrzę się w olejek do włosów,mam pewien na oku:-)

Szampon Amla dostępny jest także w pojemności 200ml,a koszt to 22zł.
Ocena 4/6


Powyżej moje włosy o poranku,bez stylizacji,wieczorem umyte szamponem Amla i tyle,zawsze jak idę spać z z wilgotnymi włosami,to potem rano są tak powywijane,choć nie zawsze;-)I widać,że włosy są ciut ciemniejsze,nawet te jaśniejsze kosmyki,choć to zdjęcie ciut przkłamuje mój naturalny kolor w świetle dziennym.


Mam nadzieję,że recenzja się podoba:-)
W sumie kiedyś nie wiedziałam,że amla ma tyle zalet i właściwości,że jest sobie taki indyjski agrest, dzięki temu szamponowi dowiedziałam sie,że warto zapamietać tę nazwę:-)A Wy lubicie ajurwedyjskie olejki i inne kosmetyki?


Basia:-)

wtorek, 10 stycznia 2012

Błyszczyk Virtual Rock me baby- ach to Tutti Frutti

Błyszczyk z kolekcji Rock me baby od Virtuala dostałam w prezencie świątecznym od Oli:*

W kolekcji Rock me baby znalazły się cztery delikatne odcienie, znakomicie prezentujące się zarówno w świetle dziennym jak i wieczorowym. Pielęgnują, chronią i nawilżają usta dzięki dodatkowi oleju winogronowego oraz jojoba. Lekka formuła nie skleja ust, pozostawiając je kusząco miękkie i błyszczące o zapachu Tutti Frutti.
opis pochodzi ze strony virtual

Pokazywałam go wcześniej,ale pora co nie co o nim powiedzieć, uwierzcie,że ten jego zapach sprawia,że chciałoby się go zjeść.Błyszczyk pachnie Tutti Frutti, totalnie słodko,owocowo,staram się go nie mieć
w zasięgu ręki, bo chyba uzależniłam się od tego zapachu,a po co mam go niepotrzebnie otwierać,ale z drugiej strony ten zapach jest cudny...

Opakowanie jest również bardzo przyjemne dla oka,bardzo ładne moim zdaniem,wystarczy spojrzeć,wpada w oko,prawda?
Błyszczyk posiadam z numerkiem 146,nadaje ustom raczej delikatną barwę,jest półprzeźroczysty,delikatny kolor,za to dość widoczny połysk,dzięki rozświetlającym drobinkom,wyglądają ładnie, nie nachalnie,choć są zbyt wyczuwalne na ustach,zbyt grube zmielone, a niepotrzebnie i to jest jak dla mnie jedyny minus tego błyszczyku.
Sam błyszczyk jest ok,nie klei ust,ładnie się prezentuje, lekko nawilża i nawet dosyć dlugo utrzymuje się na ustach.Jest przyzwoity,choć te drobinki mogłyby być drobniejsze,albo mogłoby ich poprostu nie być.Kocham go tak czy siak,choćby za ten zapach, tak wiem czasem zapach to nie wszystko:-) Jeśli nie lubicie drobinek na ustach,to błyszczyk się u Was nie sprawdzi;-)Takie rozświetlające błyszczyki będą pięknie prezentować się na ustach wąskich,potrzebujących optycznego powiększenia.

Posiadacie już jakiś kosmetyk z kolekcji Rock me baby Virtual?Coś Was kusi?

Buźka:-)

poniedziałek, 9 stycznia 2012

Wyniki konkursu na "Makijaż Sylwestrowy"

Kochane,przepraszam,że tak długo czekałyście na wyniki,ale czasem tak bywa...nie chcę Wam tu smęcić,ale ostatnio nic nie jest takie jak powinno...nie przedłużając podam wyniki konkursu. Decyzja była podjęta w porozumieniu z Panią Sabinką z firmy Pierre Arthes,której jeszcze raz dziękuję za współorganizację tego konkursu jak i nagród.

Wszystkim dziewczynom,które wzięły udział w tym konkursie,bardzo,bardzo dziękuję,że zechciały wykonać makijaże specjalnie na ten konkurs i wzięły w nim udział.Było mi bardzo miło,ale nagrodzone prace mogą być tylko trzy.

Miejsce pierwsze 
Emilia Ostapińska ( Eowina1818)z bloga http://eowinymakijaze.blogspot.com/



Piękny lekko przydymiony makijaż, z błyskiem,bardzo kobieca sylwestrowa propozycja.

Miejsce 2
Natalia Urbańska ( Cleo80) z bloga http://cleo80makeup.blogspot.com/


Równie śliczny makijaż z piękna grą kolorów i brokatowym akcentem jak i stylizacją.Nie sposób przejść obok niego obojętnie.

Miejsce 3
Katarzyna Duszyńska( k-rocka) z bloga http://make-upownia.blogspot.com/



Ciekawe połączenie kolorystyczne i rzęsy robią niesamowite wrażenie:-)

Wszystkim Laureatkom
Serdecznie gratulujemy i prosimy o Wasze dane adresowe wraz z wyborem wybranych kosmetyków ze sklepu

Pozdrawiam Basia






środa, 4 stycznia 2012

Serum czyli mały cud kosmetyczny,sprzymierzeniec młodości

Dzisiaj będzie całe serum prawdy:-) Przekonajmy się, czy  serum, może ofiarować naszej cerze to,co obiecuje...Chciałam Was zapoznać z tym terminem,gdyż przygotowuję recenzję Serum ze skwalenem oliwnym firmy Botani i chciałam na wstępie zapoznać Was z działaniem serum,mam nadzieję,że zaciekawi Was ta notka.Wiem,że wiele osób wie co to serum,ale wiedzy nigdy za wiele:-)Zapraszam.



Czym serum różni się od kremu? Kiedy i jak należy je prawidłowo stosować? Jakich efektów można się spodziewać?

Zacznijmy może od wyjaśnienia słowa serum,bo jest to określenie innej formy kosmetyku niż krem czy emulsja.
Sera to jedne z najlepszych form kosmetyków ofiarowanych na rynku.
Na świecie tego typu preparaty istnieją od prawie 25 lat, w Polsce pojawiły się mniej więcej 15 lat temu.

 Historia wielkiego sukcesu serum w kosmetyce zaczęła się w 1982 r ( rok mojego urodzenia), od kremu „Night Repair”. Firma Estée Lauder stworzyła mały brązowy flakonik podobny do fiolki na leki, którego zawartość – jak obiecywano Amerykankom –podczas snu regenerowała uszkodzone komórki ich skóry.

 Na czym polegała nowość? „Zawarte w serum skoncentrowane składniki  aktywne, skóra wchłaniała tak szybko, że efekty było widać natychmiast” – tłumaczy Eric Gooris, dyrektor badań naukowych w firmie Clarins. Dlatego w 1985 r. ta właśnie marka wylansowała „Total Double Serum multiregenerujące”, które początkowo zawierało 17 pierwiastków aktywnych, a dziś, w udoskonalonej wersji, ma ich 42.

W terminologii lekarskiej słowo "serum" oznacza surowicę, czyli płyn z osocza krwi, zawierający koncentrat składników niezbędnych naszemu organizmowi do życia lub chroniących nas przed chorobami (szczepionka). 


Serum kosmetyczne to poprostu bomba substancji aktywnych, regenerujących i pojędrniających skórę składników aktywnych,wnikających głęboko w naszą skórę. 

 Przyśpiesza odnowę komórkową, działa silnie regenerująco i odżywczo. W krótkim czasie przynosi pożądane efekty.
Serum przypisuje się także działanie przeciwzmarszczkowe, nawilżające i odświeżające. W niektórych przypadkach kosmetyk ten rozjaśnia i eliminuje skutecznie plamy pigmentacyjne i przebarwienia słoneczne,leczy niedoskonałości. Działanie serum zależy w dużej mierze od zawartych w nim substancji aktywnych.

Serum jest kosmetykiem, zawierającym substancje o stężeniu wyższym od substancji zawartych np. w kremach czy emulsjach.Serum to kosmetyk do używania okresowego. Częstotliwość kuracji zależy od indywidualnych potrzeb skóry. Poprawę widać już po kilkakrotnym stosowaniu,po ok tygodniu, ale trwały efekt uzyskuje się dopiero po regularnym smarowaniu przez co najmniej 3 tygodnie.


Serum można stosować na dzień pod krem,ale najlepiej taki kosmetyk stosować na noc, kiedy nasza skóra ma najwiekszą zdolność regeneracji,czyli podczas snu.


Serum ma także lżejsza konsysytencjeę niż krem,to postać rzadszych olejków lub żeli,bądź wodnistych płynów, dość łatwo wchłaniających się w skórę.


Po serum warto sięgnąć wtedy, gdy chcemy w stosunkowo krótkim czasie poprawić stan naszej skóry.
Stosowanie preparatu wskazane jest w szczególności wtedy, gdy cera jest podrażniona, wysuszona, szorstka, szara i zmęczona.
Klasyczna kuracja serum powinna trwać miesiąc. Całkowita regeneracja komórek naszego naskórka zajmuje około 27dni.


Na rynku serum dostępne jest w postaci zazwyczaj małych buteleczek ze szklanymi pipetkami, albo w saszetkach lub ampułkach.
Trzeba liczyć się z tym,że  serum to zdecydowanie większy wydatek finansowy,znacznie droższy niż krem,ale wydatek jest opłacalny.
Na szczęście do  jednorazowej aplikacji,wystarcza naprawdę minimalna ilość kosmetyku.


Kiedy sięgamy po takie kuracje?
Pamiętajmy, że nie patrzymy na wiek,kiedy powinnyśmy zacząć serum stosować, a patrzymy na potrzeby skóry i jej problemy.


Trudno precyzyjnie określić wiek stosowania serum,zależy to od stanu cery, a ten znowu uzależniony jest od uwarunkowań genetycznych, trybu życia, tego czy palimy, czy mieszkamy w zanieczyszczonym środowisku lub namiętnie palimy, czy chodzimy na solarium i intensywnie opalamy się na słońcu,czy pracujemy w pomieszczeniach zanieczyszczonych lub klimatyzowanych.To wszystko wpływa na naszą skórę.
Dolna granica to mniej więcej 25 lat.

Wcześniej skóra ma zdolności samoregeneracji i na ogół sama potrafi radzić sobie z problemami, jakich dostarcza jej życie.
Ale czasem jest tak,że osoba 20 letnia ma tak zniszczona skórę przez solarium,więc takie serum dla niej to mus,bo skóra potrzebuje odnowy.Rozumiecie o co mi chodzi:-)
Możemy zastosować je również 2 razy w roku jako kurację po zimie lub lecie,jeśli nasza skóra tego wymaga.

Po 35. roku życia serum przeciwzmarszczkowe na stałe powinno zagościć w naszej łazience.Skóra dojrzała potrzebuje intensywnej stymulacji.

Serum to nie tylko kosmetyki do twarzy.Możemy spotkać na rynku także serum do włosów w postaci wcierek,ampułek, odżywcze serum do paznokci,szyi i dekoltu, serum do biustu, serum pod oczy, jak widać wszechstronne ma zastosowanie i zawsze będzie działać lepiej.

Ciekawostka:
Serum ze skladnikami szybko ulotnymi jak np słynne ostatnio sera z wit C. należy stosować najlepiej na noc lub na dzień pamietając o zabezpieczeniu filtrem przeciwsłonecznym.

Pamietajmy,że serum nie zastąpi całkowitej pielęgnacji,gdyż jest jej uzupełnieniem,stosujemy je na dobrze oczyszczoną i stonizowaną twarz,warto też wykonać peeling, można nałożyć pod krem jeśli producent zaleca,lub zamiast niego,ale bardzo ważne jest regularne stosowanie serum,pamiętajmy jednak,że to tylko kosmetyk i większych cudów nie sprawi,ale napewno w bardzo widoczny sposób poprawi wygląd naszej cery.., a my przecież chcemy, aby była piękna,zdrowa bez niedoskonałości:-)


Z pozdowieniami Basia:-)

















poniedziałek, 2 stycznia 2012

Paczuszka z nagrodą z Helfy.pl

Kochani,niewiem czy pamiętacie,ale kiedyś wstawiłam Wam posta z informacją o  jesiennym konkursie na stronie Helfy.pl dokładnie tego[klik]
Sama spróbowałam swoich sił i wysłałam zgłoszenie w którym  trzeba było uzasadnić 1 zdaniem, dlaczego zestaw kosmetyków do włosów z Helfy.pl powinien trafić właśnie do Nas:-)
Oto co napisałam:
Basia8212
Zawsze co roku chodzę na jesienne grzybobranie do lasu w pobliżu mojego domu, ale niestety w tym roku w moim koszu nie znalazł się ani podgrzybek, ani brzozak czy też maślak, dlatego bardzo chciałabym,by na pocieszenie,w takim koszu, znalazł się jesienny zestaw kosmetyków z Helfy.pl!



I udało się, wchodzę na stronę z wynikami http://www.helfy.pl/konkursy/ a tu widzę swoją wypowiedź.

Paczuszka z nagrodą dotarła na Święta a znalazłam w niej:
- Olej z nasion bawełny Royal Alepp 60 ml
-  szampon wzmacniający włosy Amla 100ml 
Dodatkowo mogłam wybrać sobie maskę do włosów Hesh i wybrałam

Puder Neem – sproszkowane liście neem ( pierwszy od lewej)


Niedługo postaram się zrobic notkę o tych produktach,bo są bardzo ciekawe.O szamponie najprędzej,już używałam kilka razy,pudru raz,a olejku jeszcze nie używałam,ale nadrobię to,jak wykończę pozostałe,które posiadam.
Jeżeli te produktyWas interesują,to możecie poczytać o nich na stronie Helfy.pl
Ja jak narazie jestem uzależniona od olejowania włosów i bardzo im to służy:-)

Na Helfy.pl trwa ZIMOWA WYPRZEDAŻ
aż 200 produktów nawet z 60% rabatem!
orientalne olejki do włosów, zmysłowe balsamy, naturalne mydła, organiczne szampony i wiele innych kosmetyków w nowych, niższych cenach; aby je zobaczyć na stronie



I na koniec dostałam bardzo miły upominek wraz z Helfowymi życzeniami świątecznymi,bardzo aromatyczny i bardzo miły gest:-)


Idę pić herbatkę:*
Basia:-)


niedziela, 1 stycznia 2012

Sylwestrowych wrażeń ciąg dalszy- czyli moja fryzurka i makijaż

Jeszcze pokażę Wam jak byłam uczesana i jaki wykonałam makijaż. Fryzurka bardzo mi się podobała,była fantazyjna, ja mam sporo włosów na czuprynie,wiec fryzjerka zaszalała,troszkę loków,warkocze,spiralki.Byłam w szoku,że zaplaciłam tylko 40zł.


I efekt końcowy z kwiatem:-)





Makijaż wykonałam przy użyciu:
baza wygładzająca Mariza
fluid wodoodporny MAP
puder Elf HD
baza pod cienie mineralna Elf
cień gołebi z paletki Sleek AN
cienie z paletki The Berlin Coll.Catrice
gel eyeliner supershock Avon
cake eyeliner Kryolan
cień do brwi z paletki AN Sleek
ziemia egipska
róz Paese
tusz Vipera
pomadka Mollon czerwień i pomadka Essence
zestaw do konturowania Sleek
troszkę brokatu
w zewnętrznych kącikach sztuczne rzęsy

Zdjęcia robione na szybko,więc kiepskie oświetlenie i tylko dwa...



Basia:*

A jak Wy spędziłyście Sylwestra?

Essence Circus Circus, 03 Applause,Applause - czyli podwójny lakier do paznokci,który zdobił moje paznokcie w sylwestrową noc

Kochani,jeszcze nie odespałam wczorajszej sylwestrowej nocy,ale jakoś nawet niechce mi się spać.
Wczoraj bardzo fajnie pobawiliśmy się z mężem,towarzystwo było wymarzone,jedzenie nawet dobre,ale bez rewelacji,jednak najmniej zadowoleni byliśmy z muzyki, a grał nam DJ.Jednak zdecydowanie wolę zabawe przy fajnej orkiestrze...Cóż za rok raczej się tam nie wybierzemy;-)

Dzisiaj pokażę Wam lakier, który zdobił wczoraj moje paznokcie.
Lakier ten dostałam od Oli:*, jest to podwójny lakier z limitowanki
Essence - Circus Circus o numerku 03 Applause,Applause


Świetny lakier,z jednej strony piękny klasyczny odcień czerwieni,takiej głebokiej,nie jest taka rażąca,a z drugiej strony opakowania znajdują się takie flejksy czerwone, które pięknie wyglądają na bazowym kolorze, mienią się cudnie lekko w złoto-pomarańczowy.Niestety nie udało mi się w pełni oddać uroku połączenia tych lakierów,na żywo jest piękniejszy,tutaj wyszedł bardzej rażący,a w rzeczywistości jest taki chłodniejszy.


Bardzo wygodny pędzelek, super maluje i do pokrycia płytki wystarczy 1 warstwa lakieru bazowego bo jest super napigmentowany,dzięki temu szybko schnie,ja dodatkowo nałożyłam flejksy i jestem zachwycona.

A tutaj swatche:



 Lakier bazowy

Lakier bazowy plus flejksy



Podoba Wam się ten efekt?A może posiadacie już w swojej kolekcji ten lakier:-)?


Pozdrawiam ciepło- Basia

Szczęśliwego Nowego Roku


Moi Drodzy!
Życzę Wam i Waszym bliskim ...
 By  Nowy Rok 2012 w który weszliśmy, przyniósł Wam radość z tego co posiadacie,zdrowie, nadzieję, uśmiech,optymizm i pogodę ducha na każdy nowy nadchodzący dzień.
 Pozwólmy sobie w pełni dostrzec piękno tego świata,
 niech ten Nowy Rok będzie dla Nas lepszy,piękniejszy,niech omija Was wszystko co złe,niech spełniają się Wasze nowo wyznaczone cele i marzenia!

 SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO 
2012 ROKU!!!
życzy
Basia

piątek, 30 grudnia 2011

Orly Holiday Soiree świąteczno-zimowa kolekcja lakierów do paznokci swatche

Kiedyś wspominałam Wam o wygranej 3 lakierów ze świątecznej kolekcji Orly Holiday Soiree.
Dzisiaj wstawiam obiecane swatche.

Orly Holiday Soiree to niezwykle piękna i ekskluzywna kolekcja zachwyca głębią koloru i blaskiem. Te niesamowicie przyciągające wzrok lakiery dodadzą energii klasycznym wieczorowym kreacjom zwłaszcza w karnawale.

                                                                                 
Ingenue 

Ingenue -to przepiękny lakier z tonami różu, fioletu z fantastycznym złotym shimmerem,jest naprawdę zachwycający!!!


Androgynie


Androgynie-  to czarny lakier o wykończeniu żelkowym,zawiera w sobie złoty shimmer i zatopione płatki folii,pięknie błyszczy,ale do fajnego efektu potrzebne są 3 warstwy.Lakier ten odrazu skojarzył mi się z niebem pełnym fajerwerków,które cudownie rozświetla kolorowymi iskierkami,tak tez napisałam w odpowiedzi konkursowej.


Ma cherie


Ma Cherie - to piękna klasyczna czerwień,dosyć jaskrawa, kryje już po pierwszej warstwie,ale jest to wykończenie żelkowe,więc nawet po dwóch nie kryje tak jak krem,ale wiadomo tak musi być.Piękny odcień.


I który Wam się najbardziej podoba?

Dostępność:
www.orlybeuty.pl

Sylwester tuż tuż- jak będę ubrana?

Już jutro długo oczekiwany Sylwester. W tym roku dla mnie wyjątkowy, bo wybieramy się z mężem na bal, do pewnej restauracji.Impreza ma liczyć 90 osób.Nie idziemy sami, do naszego towarzystwa dołaczy moja kuzynka z mężem i kolega mojego męża z pracy z dziewczyną.
Chyba pierwszy raz idziemy na salę...zawsze chodziliśmy na zabawę karnawałową,ale w tym roku trzeba sobie odmienić, zwłaszcza,że koszt nie był az tak wielki,bo cena biletu to 250zł.Menu zapowiada sie ciekawie, 3 dania gorące,zimna płyta,na deser będą lody płonące i dodatkowa atrakcja fontanna czekoladowa:-)

Co do kreacji,ja stawiam na klasykę i elegancję,dlatego moja sukienka nie jest jakas super wystrzałowa.Kupując ją chciałam, aby troszkę mnie wyszczupliła i robi to bardzo dobrze dzięki tym zakładkom, świetnie się w niej czuję, a to chyba najważniejsze.Jest z fajnego materiału,praktycznie się nie gniecie wcale,dobrze układa na ciele.Kolor jest szaro-popielaty,pasuje mi.Ja wybieram sukienki,które potem gdzieś wykorzystam,wyjde w nich, a nie będące ozdobą wieszaka w szafie.
Dodatki wybrałam w kolorze czerwonym wpadającym w wiśnię,lekkie bordo,aby troszkę rozweselić sukienkę.Pewna osóbka mi to doradziła:*
Bransoletkę i kolczyki kupiła mi mama,ale ja wybierałam:-)
Makijaż to będzie pewno kreska na oku plus sztuczne rzęsy i czerwona pomadka na usta:-)Myślicie,że to dobry pomysł?
Jutro fryzjer,paznokcie dzisiaj wieczorem pomaluje również na czerwono:-)

Tylko zastanawiam się czy ten kwiat czerwony przypiąć do włosów czy jako broszkę do sukienki,bo on ma i przypinke do włosów i agrafkę?


Jak Wam się podoba sukienka i te dodatki?Wiem,że każdy ma swój gust;-)






A jakie Wy macie plany sylwestrowe?Już dzisiaj życzę Wam szampańskiej zabawy do rana!!!
Basia





Avon superShock gel eye-liner - czy mnie zaszokował ?

Nie jestem wielką fanką Avonu,ale czasem zamawiam ich kosmetyki, zamawiam z koleżanką po opuście,więc kosmetyki mam taniej.Czasem zamawiam dla bliskich jeśli coś potrzebują.Uważam,że jak każda firma mają swoje perełki i buble.

Ostatnio po bardzo pozytywnym zaskoczeniu kredkami żelowymi Avonu,zakupiłam sobie ich nowość, gel liner, wybrałam kolor czarny, dostępny jest jeszcze w kolorze
 Shimmering Sapphire- takim kobaltowym.

SuperShock gel eye-liner o nazwie Blackended Metal

Zapłaciłam za niego ok 11zł ( normalnie kosztował w promocji 16,90)
Stwierdziłam,że zaryzykuję i przekonam się czy pozytywnie mnie zaskoczy?

Czy doznałam szoku?

Oj tak tak!

Eyeliner jest jak dla mnie bardziej jak masełko kremowe niż gel liner,ale jego konsysytencja bardzo mi odpowiada.Nie jest sucha i tępa,nie jest też wodnista, możemy spokojnie i bardzo łatwo nabrać produkt
na pędzelek.Kreska rysuje się bezproblemowo, nie zasycha odrazu,ale z jednej strony jest to wielki plus,gdyż mamy odrobinkę czasu na ewentualne poprawienie niedociagnieć lub rozmazanie jej,jeśli chcemy użyć eyelinera jako bazy pod cienie.
Oj w kwestii bazy pod cienie sprawdzi się rewelacyjnie,gdyż jeśli już zaschnie,to trwałość jest bardzo dobra.
U mnie na cieniu bazowym kreska przetrwała 8 godzin,zaliczyła popołudniową drzemkę i tylko trochę zblakła,uważam,że jakość jest bardzo przyzwoita, zwłaszcza przy moich tłustych powiekach.

Opakowanie to bardzo zgrabny słoiczek,a samego produktu jest bardzo dużo bo 12ml.

Dlaczego przeżyłam szok?
Zamawiając ten liner sądziłam,że otrzymam czarny matowy kolor,ale przeżyłam wielki szok.Kolor tego linera to raczej grafit/szarość, na dodatek z mnóstwem srebrnych połyskujacych drobinek.



Dla mnie to pozytywne zaskoczenie:-)
Ponieważ od dawna chciałam mieć liner w kolorze mniej dramatycznym niż czarny.Kreska wykonana tym eyelinerem nie obciąża oka tak jak kreska typowo czarna ,więc super nadaje się do dziennego makijażu,a tutaj kolor możemy wzmacniać,poprzez dodanie kolejnej warstwy produktu i bardzo dobrze to wygląda.
A drobinki mi nie przeszkadzają, lubię ten efekt,drobinki nie wędrują,naprawdę jestem zadowolona.



 Dokupiłam też pędzelek do kresek,bo wyszedł mnie ok 5 zł;-)
Nie jest zły,ale jest ciut gruby i cieniutkiej kreski nim nie wykonamy,a grubszą nawet ładnie maluje.Ja go też będę używać do zaznaczania dolnej powieki.

Tutaj możecie zobaczyć jak wygląda 1 warstwa a jak kilka


A tak prezentuje się na powiece podwójnie nałożony liner,kreska robiona na szybko,więc wybaczcie niedociągnięcia;-)


Podsumowując:
- niedrogi
-duża pojemność
-fajna kremowa konsystencja
- idealny do dziennego makijażu zwłaszcza dla blondynek
- trwały
-nie kruszy się
- kolor można wzmacniać
Minusy:
-nie jest typowo czarny
- ma drobinki ( dla niektórych może być to plus)
Ocena 4+/5


Jak widać gel liner z Avonu zaszokował mnie - pozytywnie;-)Taki mały słoiczek a wywarł na mnie szokujące wrażenie:-)
Pozdrawiam:*

czwartek, 29 grudnia 2011

Po świętach....zostały wspomnienia i prezenty

Kochani, za ten post zabierałam się już wcześniej,ale aparat płatał mi figle i nie mogłam sfotografować tego co chciałam,dzisiaj prawie mi się udało,choć nie wszystko,dlatego te rzeczy,które czekają w kolejce pojawią się innym razem.
Święta minęły mi szybciutko...Pierwsze co mi na myśl przychodzi,to to,że objadłam się:-)
Jak każdy chyba...
Miło je wspominać będę,ten czas spędzony z bliskimi bezcenny....A na dodatek dostałam kilka super prezentów,jeśli jesteście ciekawi co,to życze miłego oglądania.Wiele z Was już pokazywało swoje podarunki i ja chciałabym się pochwalić:-)
Pierwszy prezent dotarł do mnie jeszcze przed wigilią,była to paczuszka od mojej Kochanej bratniej duszyczki Oli :*( She Woman),która jest niesamowitą osobą,ma bardzo dobre serduszko i jej paczka sprawiła mi wiele radości.Olu DZIĘKUJĘ!!! Zobaczcie co zawierała paczucha...dodam,że wszystko było cudnie zapakowane, w paczce znalazły się też słodycze dla moich synków,Ola nigdy o nich nie zapomina, aniołek wykonany przez dzieci niesłyszące( nie zdążyłam zrobić zdjęcia,ale napewno pokażę Wam go innym razem) oraz kula do kąpieli z Organique,którą już zużyłam i jestem bardzo zadowolona.Jeszcze lakieru z Flormaru nie obfociłam,ale zrobię to;-)
Reszta wspaniałości to:






 Dwa cudowne mydełka z Organique,które nie dość,że cudnie pachną,to jeszcze ciesza oko,aż żal mi ich rozpakowywyać;-)





Dwa kolejne produkty Organique to ślicznie pachnący peeling kawowy oraz jeszcze piękniej pachnący balsam grecki z masłem Shea,uwierzcie,zapachy powalają!!
Ola wspomniała,że produkty można zakupić na wagę,opakowania wyglądają słodko:D
 Kolejna rzecz to coś o czym marzyłam, właśnie flejksy ostatnio za mną chodziły, szukałam z firmy Pierre Rene,nie znalazłam, do Natury mam daleko,ale już szukać nie muszę,bo Ola czyta w moich myślach,no dobra,musiała gdzieś podpatrzyć na blogu którejś
z dziewczyn jak zachwycałam się nimi
i komentowałam;-)
















W paczce była też cudowna kartka świąteczna, w środku były opłatki, bardzo sie wzruszyłam....









Jak to napisała Ola:
Która kobieta nie lubi świecidełek? Oj prawda,kolczyki z Orsaya bardzo przypadły mi do gustu i co najważniejsze,nie uczulają,bo czasem mam  taki problem..
 Paletka z limitowanki Catrice The Berlin Collection
jest super,kolorystycznie bardzo mi odpowiada,jak narazie użyłam jej pare razy,głównie cień Checkpoint Charlie towarzyszy mi w codziennym makijażu i jakosciowo tez super wypada,więc zapowiada sie ciekawie.










Błyszczyk Virtual Rock Me Baby Nr 146
ma świetne opakowanie,Ola jest maniaczką błyszczyków więc i dla mnie coś posłała,kolor jest bardzo ładny i ma drobinki oraz cudowny zapach, ni to cukierkowy,albo jak owocowa guma do żucia:-)Jest dość gesty,ale nie klei ust:-)




                                       








The Body Shop, Shea Shower Cream (kremowy żel pod prysznic z karite)

Orzech jest takim innym zapachem niż te do tej pory używane przeze mnie,jest taki lekko orientalny,męski, kremowy, mleczny,wyglada super,coś czuję,że ten zapach spodoba się także mojemu mężowi:-)Jest to mój pierwszy żel z the Body Shop,cos czuję,że się zaprzyjaźnimy:-)

                                       


Maseczka algowa Organique,jak mogło by jej zabraknąć?Ola zna mnie doskonale,pomimo,że znamy sie krótko...maski algowe kocham,a ta napewno będzie super, o zapachu papai,jeszcze nie próbowałam...
i na przykładzie maski,powiem,że tak był zapakowany każdy kosmetyk,prawda,że pięknie,cieszył oko i czułam się wyjatkowo gdy zobaczyłam i otwierałam paczkę:-)





Ola podzieliła się ze mną słynnym mydełkiem Aleppo:-) Jestem bardzo ciekawa jego działania...

Ten lakier z limitowanki Essence Circus napewno znajdzie się na moich paznokciach w Sylwestra:-)
Z jednej strony lakier bazowy w pięknej czerwieni, z drugiej brokatowy,efekt jest super!

 Dostałam jeszcze od Oli w trosce o mnie urocze cieplutkie skarpety z H&M,jestem w nich zakochana:-)

I Aniołek od Oli, mój stróż:-)


Cudowną paletkę magnetyczną dostałam pod choinkę od męża:-)To znaczy sama ją zamówiłam:-)
Jest prześliczna!!


Ten cudowny zestaw dostałam już wczesniej na urodzinki od mojej wspaniałej kuzynki i przyjaciółki Asi:*
To parafiniarka, cały zestaw z którym można bez problemu wykonać zabiegi parafinowe,opowiem Wam o nich,a może nawet zrobię taki zabieg krok po kroku,bo to nic trudnego.Parafina ma wiele właściwosci.Uwielbiam zabieg parafinowy na dłonie.
Zestaw zawierał parafiniarkę, 3 bloki parafiny różanej,specjalne rękawiczki,szpatułki,pędzelek i parę rękawic z frotte oraz kapci.Jest to cudowny prezent,bo parafiniarka mi się marzyła.

Mam nadzieję,że Was nie zanudziłam tym postem.
Jak Wam się podbają te rzeczy, coś komuś wpadło w oko? Ja jestem przeszczęśliwą ich posiadaczką:D

Udało mi się też wygrać w jesiennym rozdaniu na Helfy.pl w konkursie,nagrody dotarły,ale już dzisiaj nie zdążyłam ich sfotografować,napewno Wam je pokażę.



Trzymajcie się cieplutko:*
Basia