środa, 23 stycznia 2013

Zestaw kosmetyków Madame L'Ambre wygrywa....

Cześć dziewczyny!

Na początku pięknie dziękuję wszystkim za udział w konkursie z Madame L'Ambre klik,bardzo przyjemnie mi się czytało Wasze komentarze z odpowiedziami,czasem ze zdziwioną miną i przyznam,że nie wiedziałam,którą odpowiedź wybrać,bo było kilka fajnych;-)Ostatecznie wybrałam odpowiedź 
Luny707, która napisała tak:

Mamy 2 odpowiedzi - jedna męża, druga moja.
Męża - Jak sama nazwa wskazuje, jest to kobieta wyciągnięta z bursztynu po 60 mln lat hibernowania. Jest to więc, prehistoryczna wersja Olivii Dunham z Fringe'a :D
Moja - Bursztynowa Dama jest według mnie silną, acz subtelną kobietą. Uwodzi swoim dyskretnym czarem, olśniewa naturalną urodą. Czasami szalona, nieugięta. Niczym Sarah Bernhardt, muza czasów secesji, uosobienie swej epoki. Matka-polka, pracoholiczka i dobra koleżanka każdej z nas.


Magdaleno,bardzo spodobała mi się Twoja wizja Madame L'Ambre -"Bursztynowej Damy",ale też  spodobała mi się odpowiedź Twojego Męża,więc musisz mu teraz dać wielkiego buziaka,bo zestaw kosmetyków Madame L'Ambre wędruje do Ciebie:-)
Serdecznie gratuluję:-)
Czekam na adres do wysyłki nagrody:-)
Pozdrawiam

sobota, 19 stycznia 2013

Przepis na pyszne "Gofry"




 Witam:-)Dzisiaj post typowo kulinarny,nie wiem czy chcecie takie posty czytać,ale to taka fajna odskocznia dla mnie,bo gotowanie to również coś co lubię robić i sprawia mi to przyjemność,a przy okazji może ktoś skorzysta z przepisu,świeżutko testowanego:-)
Przykro mi bardzo,ale będę Was dzisiaj również kusić,a czym? Pysznymi puszystymi
"Goframi"

W domu posiadam gofrownicę i jako,że moi synkowie uwielbiają jak im coś mama przygotowuje,swoją drogą mąż także jest łasuchem;-)to dzisiaj padło na gofry.Lubimy je wszyscy:-) A Wy?
Bardzo ważne jest mieć sprawdzony przepis,przyznam,że nie zawsze wychodziły tak jakbym chciała,zawsze brakowało mi tej lekkości i chrupkości,czasem wychodziły takie,że nawet kratki się nie odznaczały.
Dzisiaj testowałam nowy przepis od koleżanki i jestem zachwycona:-)

Co potrzebujemy:
Oczywiście potrzebna gofrownica

Przepis jest prosty i łatwy do zapamiętania


Składniki na ok 8 szt
2 szklanki mleka ( ale ja daję 1 szklankę mleka i 1 szklankę wody mineralnej lub gazowanej)
2 jajka
2 szklanki mąki
1/3 szklanki oleju (słonecznikowy)
1 czubatą łyżeczkę proszku do pieczenia
szczypta soli,troszkę cukru

Jak wykonać gofry?
Najpierw musimy odzielić białka od żółtek.Do jednej miski wsypujemy mąkę,mieszamy z proszkiem do pieczenia,dodajemy żółtka,olej,mleko i wodę(lub 2 szklanki tylko samego mleka jak wolicie),szczyptę soli i cukru,wszystko miksujemy na gładką masę.

Osobno w misce ubijamy na sztywno białka i następnie dodajemy do ciasta,delikatnie mieszamy łyżką,tak by ciasto z białkami się połączyło,będzie takie puszyste.


Gofry pieczemy na złoty kolor,w sumie jeśli chcecie by były bardziej chrupkie,to trzeba dłużej piec,to już trzeba sprawdzać samemu w swojej gofrownicy.Po wyjęciu z gofrownicy gofry należy przestudzić, oprzeć je o siebieć,najlepiej tak jak pokazałam poniżej,wtedy nie zrobią się gumowate,a lekkie i puszyste;-)
Dodatki wybieracie według swoich upodobań,ja akurat dodałam to co miałam w zasięgu ręki;-)

Pierwsze były z dżemem truskawkowym,bitą śmietaną i posypką
 Drugie zrobiłam z bitą śmietaną,posypką  i owocami:-)

Ja dzisiaj zrobiłam ciasto z podwójnej porcji,wyszło mi 16 gofrów,sporo zjadły dzieciaki,mąż,ja też;-)Zaniosłam też mojej mamie,musiałam się odwdzięczyć za jej pyszne rogaliki;-)


Jeśli nie macie ulubionego przepisu,a chcecie wypróbować coś nowego,to polecam,jest naprawdę fajny ten przepis,jestem zachwycona i wreszcie smakują mi tak jak powinny:-)

Jak ktoś skorzysta to dajcie znać jak Wam wyszły i jak smakowały:-)


Miłego wieczoru Wam życzę:*
Basia

piątek, 18 stycznia 2013

Dzisiaj dietka poszła w siną dal...

Eh...na osłodę trudnych kobiecych dni,pocieszam się kubkiem kawy zbożowej z pysznymi rogalikami z nadzieniem wieloowocowym,które wczoraj upiekła moja mama,jak to dobrze mieć ją tak blisko:* W te dni wyjątkowo chce mi się czegoś słodkiego,dobrego,chodzę jak bomba zegarowa i choć dietkuję,to dzisiaj dietka poszła w siną dal:-)A jak u Was,czy podczas co miesięcznych kobiecych dolegliwości odczuwacie zwiększoną potrzebę zjedzenia czegoś pysznego?Czy na odwrót?
P.s Kubek podkradłam synkowi;-)


Dobrej Nocy:* Przyznać się komu narobiłam smaka:-)?
Basia

P.s Konkurs z Madame L'Ambre trwa tylko do 20 stycznia,zgłaszać się można Tu

E-makeupownia 1 numer

Witam Kochani!
Ukazał się długo oczekiwany 1 numer magazynu internetowego dla pasjonatów wizażu i nie tylko..
Zapraszam Was do obejrzenia magazynu,który należy do dwóch wspaniałych wizażystek
Mam nadzieję,że ten czas poświęcony na czytanie go,nie będzie czasem straconym:-)Jestem tego pewna!
Znajdziecie w nim wiele ciekawych artykułów,porad,pięknych zdjęć makijaży stworzonych przez moje koleżanki blogerki,warto zwrócić uwagę na świetne makijaże krok po kroku,które przygotowały dziewczyny.W ten magazyn zostało włożone wiele pracy,czasu,serca...I ja miałam przyjemność go współtworzyć,za co dziękuję:* Oto jeden z makijaży jakie przygotowałam,karnawałowa propozycja dla odważnych,wstawiam tutaj też inne ujęcia niż w magazynie,zapraszam do oglądania:-)Mam nadzieję,że w przyszłości będę mogła przygotować coś więcej niż teraz:-)

Jak wykonać taki makijaż?
Standardowo twarz nawilżamy,ukrywamy niedoskonałości korektorem i podkładem,konturujemy twarz i rozświetlamy.
Zewnętrzne kąciki oka i 1/3 dolnej powieki zaznaczamy na czarno,a na powiekę ruchomą nakładamy metaliczny srebrny pigment,rozświetlamy wewnętrzny kącik i miejsce pod łukiem brwiowym jasnym opalizującym cieniem.Na srebrny cień nakładamy kolorowy migoczący brokat,a tusz przy linii górnych rzęs rysujemy cienką czarną kreskę eyelinerem w pisaku.Brokat sam w sobie jest "suchy" dlatego do jego aplikacji potrzebna jest specjalna baza lub żel oraz płaski pędzelek.Polecam wycisnąć odrobinę żelu na dłoń,zamoczyć w nim pędzelek,nabrać odrobinę brokatu i powoli wklepywać na powiekę,nie rozcierać.By oko nabrało charakteru doklejamy czarne imprezowe gwiazdki w pobliżu zewnętrznego kącika oka.Bardzo dokładnie tuszujemy rzęsy,możemy również dokleić sztuczne.Usta wcale nie muszą być nudne,czerwona pomadka sprawi,że będziemy wyglądać bardzo intrygująco.

Jak Wam się podoba  E-makeupownia?
Jestem dumna z Nas wszystkich:-)

Kochane,na zdjęciach powyżej modelką jest moja kuzynka,ja na sobie zrobiłam taki makijaż:-)

I jeszcze jeden wieczorowy:-) To nie ja;-)



czwartek, 17 stycznia 2013

Żurawinowa witalność - Krem do twarzy Apis

Witajcie:-)
Dzisiaj na blogu zrobiło się żurawinowo,jakoś tak mi się zgrały te posty:-)
Opowiem o naprawdę ciekawym kremie do twarzy,który już samą nazwą zwraca na siebie uwagę.

UJĘDRNIAJĄCY KREM Z ŻURAWINĄ I OLEJKIEM ARGANOWYM
żurawina...olej arganowy...brzmi bardzo kusząco,prawda?
Ja,jako maniaczka wszelkich maści zapachowym,nie mogłam nie kupić tego kremu,mało tego namówiłam na niego też kuzynkę( Asiu pozdrawiam:*)no i okazało się,że to był bardzo dobry wybór!Do zakupu przekonał mnie nie tylko wygląd kremu,zapach,ale głównie skład i ilość w rozsądnej cenie...


Opakowanie zawiera 110ml kremu,a jego cena w aptece DOZ to ok 13zł
W tej cenie, taka pojemność kremu i jeszcze taki skład,to poprostu cud,miód i żurawinka:-)
Na początku martwiłam się jak ja zużyję taką ogromną ilość kremu,ale krem nakładam nie tylko na twarz,ale też szyję,dekolt i czasem na dłonie.
 Krem ma bardzo bogaty i przyjazny skład,nie jest napakowany chemią.Zaraz po wodzie pojawiają się cenne składniki odżywcze takie jak :olej winogronowy, olej słonecznikowy, olej arganowy, mamy tytułowy ekstrakt z żurawiny, aloes,kolagen, elastynę, tlenek cynku, dwutlenek tytanu,witaminę C oraz witaminę E.Krem nie zawiera parafiny i parabenów,silikonów,można pogratulować producentowi tego bardzo fajnego polskiego kosmetyku.Zawiera też mineralny filtr SPF15.

Ciekawostka
Na końcu składu zaciekawiła mnie nazwa annatto,nigdy wcześniej nie spotkałam się z taką nazwą w składzie.A co to jest?
Annatto (in.arnotta, achiote)ma postać pomarańczowego lub czerwonego proszku.Jest stosowane w przemyśle spożywczym, kosmetycznym (pomadki, farby naturalne, cienie, tusze) i farmaceutycznym, a także w domu i służy jako naturalny barwnik. Annatto jest pozyskiwane z drzewa – arnota właściwa – Bixa orellana Linne, z rodziny arnotowatych – Bixaceae. Arnota pochodzi z Ameryki Południowej. Jest uprawiana w Indiach, Kenii, na Jamajce, w Ekwadorze, Peru i Meksyku. Arnota wytwarza owoce w postaci torebek. Nasiona zawarte w torebkach są pokryte brodawkami barwy czerwonej. Z brodawek tych pochodzi czerwony bawnik zwany orleanem. Barwnik nie tylko doskonale barwi artykuły spożywcze, także służy do barwienia tkanin i artykułów zdobniczych. Zobaczcie jak ciekawie wygląda owoc:-)
 Konsystencja jest bogata w składniki lecz lekka,wygląda bardziej jak mus,jak jogurt malinowy:-)Przyjemnie się rozprowadza i przyjemnie pachnie,nie jest to rzadna słodycz,zapach jest naturalny,nawet spodziewałam się troszkę innego zapachu,ale naprawdę ciężko mi opisać jak ten krem pachnie.Zapach po aplikacji nie jest specjalnie wyczuwalny,więc jest ok:-)

Jest lekki,bardzo przyjemnie się go rozprowadza,troszkę trzeba poczekać,ale wchłania się całkowicie pozostawiając buzię miękką i nawilżoną,ja go uwielbiam używać na noc,na dzień u mnie się nie sprawdza.
Przy takiej ilości kremu jest naprawdę wiele możliwości używania go,np. jako maskę do twarzy,wtedy tylko dodajemy do niego to co chcemy,np. serum czy inne składniki,jako maskę do rąk,chciałam też spróbować nałożyć go na włosy,nakremować je dodając do niego jeszcze olej Sesa,ale jeszcze to nie nastąpiło,więc w tej kwestii się nie wypowiem,ale to kolejny sposób na zużycie kremu;-)Jest bardzo wydajny i uniwersalny.

Krem zakupiłam w aptece (DOZ)Dbam o Zdrowie,dostajemy go w takim opakowaniu jak widzicie na zdjęciach,wszelkie informacje znajdują się również na opakowaniu.Uważam,że sprawdzi się przy każdej cerze,delikatnie napina,ale u mnie nie jakoś znacząco,uważam,że sprawdzi się także u dziewczyn,które może nie mają problemów z oznakami starzenia skóry,ale jednak czują,że powinny zacząć przeciwdziałać temu procesowi i chronić skórę.Fajny krem,lubię go i polecam.

Jak Wam się podoba opakowanie?Moim zdaniem proste,bez zbędnych kartoników,ekonomiczne,przyjemne dla oka,jedyne co mogliby dodać,to zabezpieczyć krem pod wieczkiem,bo tego mi brakuje;-)

Dobrej Nocy- ta żurawina,to chyba Wam się przyśni przez moje dzisiejsze notki;-)
Buziaki



Isana,Żel pod prysznic z Żurawiną i Białą herbatą - przyjemność i odprężenie;-)

Jestem totalnie uzależniona od pysznych zapachów,zwłaszcza z nutami owocowymi,dlatego bardzo się ucieszyłam,gdy w moje ręce trafił wzbogacony ekstraktami z żurawin i białej herbaty, limitowany zimowy żel pod prysznic firmy Isana,dostępny w Rossmannie.

Dzisiaj nie będę się wiele rozpisywać,bo za długo nie ma nad czym dumać...

300 ml butelka żelu to koszt 3,99zł, w promocji kupimy jeszcze taniej

Zapach urzekł mnie od pierwszego kontaktu,kiedy uchyliłam wieczko,poczułam zapach lekko kwaśnej żurawiny,poczułam też świeżość i lekką słodycz- coś pięknego,zapach to jeden z największych atutów tego żelu,bo oprócz tego jest tani jak waciki,spełnia swoje zadanie doskonale i jest przyjazny dla skóry.

Konsystencja żelu jest w sam raz,pieni się bardzo dobrze,nie wysusza naskórka,jest wydajny,czego by tu chcieć więcej? Może tego, by edycje limitowane nie znikały tak szybko,bo jak nie będzie potem dostępny,to ja będę za nim tęsknić,mam jedynie nadzieję,że kolejny limitowany żel Isany,będzie również taki fajny jak ten,bo jestem usatysfakcjonowana,prysznic z tym żelem sprawia mi przyjemność i daje odprężenie:-)
W składzie nie ma parabenów i to dodatkowy plus,choć nawet gdyby tam były,to i tak bym go poleciła,jest to produkt,którym myjemy się i spłukujemy.
Serdecznie polecam ten żel,jeśli lubicie takie zapachy w umilaczach kąpieli,to śmiało możecie włożyć go do koszyka,jeśli go znajdziecie;-)Ja się z nim bardzo polubiłam:-)I jak kusi Was ta lilmitowana edycja?

Niespodzianka od Pastereczki

Dzień Dobry:-)

Kiedyś przeglądając blogi trafiłam do Asi Pastereczki klik,spodobało mi się u niej i dodałam się do obserwatorów,niedługo po tym,otrzymałam wiadomość od Asi,że jestem 175 osobą,która dołączyła do jej społeczności i że,chce mi wysłać upominek...Hmm, na początku zdziwiło mnie to ogromnie,czemu akurat ja...ale po raz kolejny przekonałam się,że w tym światku blogowym są właśnie takie osoby jak m.in Asia,które tak poprostu od siebie,chcą drugiej osobie coś podarować.Nie wiedziałam,czy podać adres..czy nie...ale z drugiej strony sama lubię coś od siebie komuś dawać i nie chciałam sprawiać Asi przykrości,
no i wczoraj otrzymałam od niej małą paczuszkę,w środku był bardzo sympatyczny liścik:-)

W środku był pędzelek,bardzo sprężysty,nada się do nakładania pomadek lub eyelinera lub poprostu do bardzo precyzyjnego nałożenia cienia,bardzo mi się podoba,nie mam takiego w swojej kolekcji.

W środku były też dwa pigmenty w odcieniach,które bardzo mi pasują,Asiu jak możesz to napisz mi z jakiej firmy pochodzą?:-)

Kiedyś widziałam u Asi  podobne kolczyki,które mi się podobały i teraz mam bardzo podobne.Są takie delikatne i strasznie mi się podobają.

Asiu,bardzo,bardzo Ci dziękuję za ten upominek,za gest,za serce włożone w przygotowanie...
Nie znam Cię,ale ten gest mówi sam za siebie,poprostu brak mi słów,mogę tylko napisać,że ja też lubię sprawiać innym radość,dlatego będę musiała Ci się jakoś odwdzięczyć:-)
Dziękuję i Pozdrawiam Cię serdecznie,ja cieszę się z nawet najdrobniejszych rzeczy:*

Na końcu pragnę poinformować,że dzisiaj ukaże się długo oczekiwany 1 numer magazynu:-)

Zapraszam na Facebooka klik




poniedziałek, 14 stycznia 2013

ROSSMANN- marki własne- recenzja zbiorcza

Witam:-)
Dzisiaj opiszę Wam kilka moich przemyśleń na temat kosmetyków,które można dostać w drogeriach Rossmann,gdyż są to marki własne drogerii.Kilka z tych kosmetyków już mi się pokończyło i chciałam wyrazić o nich swoją opinię,po co sięgnęłabym ponownie,co mnie zachwyciło,a co nie....Większość z Was zna te kosmetyki,bo są dość popularne i w przystępnej cenie...

No to zaczynamy:-)

 Wellnes&Beauty,Olejek do kąpieli  "Trawa cytrynowa i bambus"
Cena: 8,99 zł / 150 ml
Skład: glycine soja oil, laureth-4, mipa-laureth sulfate, polyglyceryl-3 diisostearate, ricinus communis seed oil, propylene glycol, tocopherol, citral, limonene, octocrylene, hexyl cinnamal, phenoxyethanol, linalool, butyl methoxydibenzoylmethane, geraniol, citronellol, bambusa vulgaris shoot extract, cymbopogon citratus extract

Olejek miał działać pielęgnacyjnie,niestety tak się nie stało,zamiast dwóch nakrętek musiałabym wlać do wanny chyba całą pojemność,a nie wiem czy by to pomogło.Zapach olejku jest naprawdę ładny,rześki, kojarzy mi się z latem i ten aspekt bardzo na plus.Jak wspomniałam wydajność słaba,lekko się pieni,ale trwa to tylko chwilę,a woda robi się dziwna.Skład olejku nie jest ciekawy,ekstrakty z bambusa i trawy cytrynowej są na szarym końcu,produkt ten nie spasował mi,na szczęście szybko się skończył,chyba wolę dodać do kąpieli zwykłej oliwki dla dzieci:-)
Nie polecam.

Wellness & Beauty, Badesalz Sól do kąpieli w saszetkach "Mak i kwiat pomarańczy"
Cena: 2,30zł / 80g

Skład:Maris Sal, Sodium Methyl Oleoyl Taurate, Parfum, Silica, Citrus Aurantium Amara Flower Extract, Papaver Rhoeas Petal Extract, Propylene Glycol, Aqua, Sodium Benzoate, Citric Acid, Alcohol, CI 16035, CI 14700, Benzyl Salicylate, Citronellol, Butylphenyl Methylpropaional.  

Ta saszetka soli służy mi głównie jako dodatek do miseczki z wodą,kiedy wykonuję manicure lub
pedicure i starczyła mi na kilka razy.Pięknie pachnie,barwi wodę na różowo/pomarańczowo,
uprzyjemnia zabieg,zmiękcza dłonie,jestem z niej bardzo zadowolona.Szkoda mi było zużyć ją na jeden raz;-)Jest kilka wersji zapachowych i na pewno się skuszę jeszcze na inną,bo manicure wykonuję często:-)
Polecam:-)

Isana,Krem do rąk "Kwiat pomarańczy"
 ok. 4zł / 100ml
Skład: aqua, glycerin, isopropyl palmitate, glyceryl stearate se, ethylhexyl stearate, cetyl alcohol, butylene glucol, phenoxyethanol, theobroma cacao butter, panthenol, prunus armeniaca kernel oil, octyldodecanol, sodium cetearyl sulfate, acrylates/c10-30 alkyl acrylate crosspolymer, parfum, ethylhexylglycerin, copernicia cerifera cera, citrus aurantium dulcis (orange) flower extract, propylene glycol, potassium sorbate, sodium benzoate, limonene, butylphenyl methylpropional, geraniol, linalool

Czytałam wiele pozytywnych opinii o tym kremie,czy mnie zachwycił?Nie szczególnie...Jest fajny,niedrogi,nie pozostawia tłustej warstwy,a jedynie taką delikatną mgiełkę na skórze,która po krótkim czasie zanika...
Jest lekki,nawilża średnio,sprawdzi się bardziej przy dłoniach,które są mało wymagające,do sporadycznego użytku w ciągu dnia jest ok,ale spodziewałam się,że zapach będzie śliczny,a tu czuję tylko zapach glicerynowego kremu,gdzieś tam delikatne nuty kwiatu pomarańczy,wolę jednak coś milszego dla nosa,wtedy kremu używa się jeszcze przyjemniej.Ta wersja mnie nie kusi,za to inne kremy Isany tak,zwłaszcza słynny z mocznikiem:-) 
Ze względu na cenę i działanie polecam,ale nie na okres zimowy,zapach kremu mi nie odpowiada,zależy co komu się podoba.

Isana, Krem do ciała z masłem shea i kakao
Cena: 9,90zł / 500ml

Skład: Aqua, Glycerin, Glyceryl Stearate SE, Ethylexyl Stearate, Cocos Nucifera Oil, Butylene Glycol, Cetyl Alcohol, Butyrospermum Parkii Butter, Panthenol, Copernicia Cerifera Cera, Theobroma Cacao Butter, Sodium Cetearyl Sulfate, Parfum, Isopropyl Palmitate, Carbomer, Phenoxyethanol, Tocopheryl Acetate, Sodium Hydroxide, Ethylhexylglycerin, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Benzyl Alcohol, Benzyl Benzoate, Coumarin.

O tym kremie mogę napisać tylko w samych superlatywach:-) W cenie ok. 10zł dostajemy pół litra pysznie pachnącego kremu,który dosłownie,aż chce się zjeść:D Poważnie,krem pachnie jak jakiś deser kakaowy,jak wafelki kakaowe,po prostu nieziemsko....zapach uwielbiam,ale przyznam,że po nałożeniu na skórę troszkę się zmienia i nie utrzymuje bardzo długo.Świetnie nawilża,szybko się wchłania,pozostawia delikatny film ochronny,ale nie tłusty,ma przyjazny skład,jest wydajny,ja swoim opakowaniem podzieliłam się z kuzynką i była również zachwycona;-)Próbowałam z nim kremowania włosów,ale jakoś mi nie spasował
w tej kwestii,za to do ciała jak najbardziej polecam,uwaga zapach uzależnia;-)
Polecam,polecam i jeszcze raz polecam,super produkt!

Alterra, Żel pod prysznic kwiat neroli i bambus
Cena ok. 7zł/250ml
Skład: Skład: Aqua, Alcohol, Glycerin, Coco-Glucoside, Caprylyl/Capryl Glucoside, Xanthan Gum, Sodium Coco-Sulfate, Bambus Arundinacea Extract, Citrus Aurantium Amara Flower Distillate, Aloe Barbadiensis Gel, Parfum, Limonene, Linalool, Geraniol**, Citral

Kiedyś używałam żelu Alterra pachnącego borówkami z wanilią i szczerze tamten zapach był wiele lepszy niż ten i przyjemniej mi się go używało.Nie jest brzydki,jest świeży,ma przyjazny skład,podoba mi się,ale bez rewelacji,natomiast bez gąbki ani rusz,słabo się pieni,a co za tym idzie jest mało wydajny,zdecydowanie wolę żele chociażby Isany;-)
Nie polecam.

Alterra,Szampon kofeina i biotyna
 Cena ok. 8zł/200ml 

Skład: Aqua, Sodium Coco-Sulfate, Glycerin, Lauryl Glucoside, Cocamidopropyl Betaine, Lauryol Sarcosine, Caffeine, Xanthan Gum, Hydoxypropyl Guar Hydroxypropyltrimonium Chloride, Glucose Glutamate, Alcohol, Coffea Arabica Bean Extract, Panthenyl Ethyl Ether, Pnthenol, Paullinia Cupana Extract, Biotin, Parfum, Limonene, Linalool.

Szampon z kofeiną na początku mi spasował,włosy były po nim puszyste,nawet dobrze się rozczesywały,fajnie układały.Zapach szamponu dziwny,ciężki do opisania,ale do zaakceptowania.Nie wiem dlaczego,ale po kilku użyciach zaczęła mnie swędzieć skóra głowy i dostałam łupieżu,nie wiem czy chcę próbować innego szamponu Alterry,troszkę się zraziłam,ale może akurat moja skóra głowy tak zareagowała,mam wrażliwy skalp,a może coś innego mnie uczuliło.Kofeinie w szamponie mówię nie,za to mój mąż zużył szampon do końca i jemu spasował,nawet bardzo.
Czy polecam? I tak i nie,mi nie służył,dostałam łupieżu,a mój mąż się zachwyca??:D


Nie pokazywałam Wam wcześniej,ale przed świętami dostałam niespodziankę od Pani Moniki,świąteczną paczkę z kosmetykami,za co pięknie dziękuję,więc niedługo spodziewajcie się kolejnych recenzji produktów Drogerii Rossmann.

Wszystko przyszło pięknie zapakowane,w środku pudełka unosił się zapach cynamonu
i goździków,prażonego jabłka i świeżo upieczonego ciasta:-)Wszystko za sprawą pachnącej saszetki,która leżakowała na dnie pudełka:-)
A tutaj środek,na pierwszym planie pierniki,po których już dawno nie ma śladu;-)

A o czym poczytacie w następnych recenzjach:
Od lewej:
1)Wellness&Beauty peeling Algi i Minerały Morskie                     Cena: 13,99 zł/ 300 g
2) Fusswohl rozświetlający lotion do nóg                                      Cena: 7,79 zł/ 125 ml
3)Isana żel pod prysznic Żurawina i Biała Herbata                         Cena: 3,99 zł/ 300 ml
4)Wellness&Beauty Masło do ciała Mandarynka i Jogurt              Cena: 10,29 zł/ 200 ml

Mam nadzieję,że nie przeszkadza Wam taka zbiorcza recenzja,następne produkty będę opisywać oddzielnie:-)Serdecznie pozdrawiam i dziękuję za poświęcony czas,na przeczytanie tego posta,mam nadzieję,że się przyda ta recenzja.

Czy któryś z opisywanych dzisiaj kosmetyków rossmannowskich szczególnie podbił Wasze serce,macie go i używacie z przyjemnością?
Bo ja, jestem zakochana w kremie z masłem shea i kakao Isany,saszetki z solą też bardzo polubiłam,reszta średnio mi spasowała.
Dobrej Nocy:*

Konkurs z Madame L'Ambre trwa KLIK




niedziela, 13 stycznia 2013

Zostałam BeautyEXPERTEM różowego jajeczka :-)

Witam wieczorową porą Kochani!
Weekend zazwyczaj spędzam rodzinnie,więc blog troszkę schodzi na dalszy plan...przepraszam,ale siła wyższa;-)Tak szybciutko,chciałam Wam pokazać co do mnie dotarło całkiem niedawno:-)
Dzięki sklepowi beautyblender.net zostałam BeautyExpertem słynnego różowego jajeczka
BeautyBlendera:-)Do programu zgłosiłam się bardzo dawno i nawet już nie liczyłam,że się uda,a jednak:D
Niezmiernie się cieszę,bo bardzo chciałam je wypróbować,zastanawiałam się,czy jest mi potrzebne
no i zazwyczaj myślałam sobie,a takie tam jajeczko,mam palce i pędzle...Czy jajeczko jest warte zakupu?
Jak sprawdzi się u mnie?O tym przeczytacie już niedługo;-)Testuję jajo na różne sposoby,dotarł do mnie zakupiony podkład mineralny i róż Lily Lolo,więc również z podkładem mineralnym używam,gotowy efekt możecie zobaczyć na poniższym zdjęciu,narazie jestem zauroczona i jajkiem i podkładem Lily Lolo;-)Więcej szczegółów wkrótce;-)Zaznaczam,że opinia o BeautyBlendrze będzie tylko i wyłącznie moja i nie wymuszona.Zresztą zasady udziału w programie są jasno opisane i widocznie na stronie KLIK
Na twarzy mam tylko podkład mineralny Lily Lolo nałożony BeautyBlenderem,róż w kremie,troszkę tuszu i delikatny błyszczyk,bardzo minimalistyczny makijaż:-)
Buziaki