sobota, 9 czerwca 2012

Bielenda Beauty & Milky Jogurtowy mus do ciała i maseczka śmietankowa do rąk- Ciało otulone kołderką i cudnym mlecznym zapachem

Od dawna chciałam napisać o tym musie,ale czekał na swoją kolej,aż zużyję masła do ciała...Zimą lubię stosować masełka,natomiast teraz,kiedy jest ciepło wybieram coś lżejszego.
Idealny na tę porę roku jest
Jogurtowy mus do ciała z serii
Beauty Milky Bielendy

Lekki mus do ciała zapewnia niezapomniane doznania dla zmysłów. We wszelkich produktach tego typu nie ukrywam zapach ma dla mnie ogromne znaczenie.Zapach jogurtowego musu pokochałam od pierwszego użycia.Dla jednych może być męczący,dla mnie jest doskonały.Mus pachnie tak mlecznie,jakby białą czekoladą,mi bardzo kojarzy się z typowymi zapachami kosmetyków z kozim mlekiem,które uwielbiam.Przyznam,że uzależniłam się od tego zapachu,jednak nie używam musu codziennie,co by się nim nie znudzić;-)Mus ma przyjemne dla oka opakowanie z fajną kózką-)
 Produkt zawiera :
 - mleko kozie - naturalny srodek odmładzający, odżywia i nawilża skórę, nadaje jej delikatność, gładkość i miękkość,opóźnia procesy starzenia się skóry, zwiększa elastyczność i utrzymuje jej naturalne pH.
 - wapń, fosfor, magnez, cynk oraz witaminy A, C i D;
 - mleczko bawełniane - zapewnia długotrwałe nawilżenie i odżywienie skóry, wygładza i regeneruje naskórek.

Cena: 11 zł / 200 ml

Skład: paraffinum liquidum, cetearyl alcohol, glyceryl stearate, glycerin, isodecyl neopentanoate, cyclomethicone, caprylic/capric triglyceride, dimethicone, ceteareth-18, goat milk, propylene glycol, gossypium herbaceum (cotton) seed extract, sodium acrylates copolymer, cetyl alcohol, peg-75 stearate, ceteth-20, steareth-20, ammonium acrylodimethyltaurate/vp copolymer, disodium edta, parfum, benzyl alcohol, benzyl salicylate, coumarin, linalool, phenoxyethanol, methylparaben, ethylparaben, propylparaben, butylparaben, isobutylparaben, 2-bromo-2-nitropropane-1,3-diol

W powyższym składzie doszukamy się wielu niepotrzebnych składników np.parabenów( niepotrzebnie),jeśli nie tolerujecie parafiny,to nie produkt dla Was,gdyż tego 
"zapychacza" jest najwiecej w produkcie,znajduje się on na pierwszym miejscu w składzie.

Przyznam,że nie zwracałam nigdy aż tak uwagi na skład,choć ostatnio coraz częściej to robię i niestety pod tym względem nie jest ciekawie.Ale produkt ten nie robi mi krzywdy,cudnie pachnie,jest lekki jak puchowa kołderka i ma jeszcze kilka plusów,dlatego chętnie go kupię,być może firma Bielenda udoskonali skład na lepszy,wtedy ten produkt byłby moim ideałem na lato.

Do plusów zaliczam:
+ cudny mleczny zapach, dla mnie jest on wyjątkowy i długo utrzymuje się na skórze!
+przyjemne dla oka opakowanie ,bardzo łatwo zużyć kosmetyk do samego końca
+konsystencja jest naprawdę lekka,mus otula ciało jak puchowa  kołderka
+ przyjemnie się rozprowadza i bardzo szybko wchłania,nie pozostawia tłustej warstwy
+ fajnie nawilża choć na krótko i dla osób z suchą skórą może być niewystrczający
+przystępna cena
+ wydajność bardzo przyzwoita

Do minusów zaliczam:
-Nie najlepszy skład,ale pomimo to będę po niego sięgać,bo krzywdy mi nie zrobił,a kupię go zapewne ze względu na zapach,bo jestem uzależniona;-)

Jogurtowy mus jest dla mnie fajnym produktem,zwłaszcza na teraz,na lato i lubię po niego sięgać,pomimo nie najlepszego składu polecam,czytałam też bardzo dużo pozytywnych opinii co do niego,warto samemu się przekonać:-)

 Posiadam również Śmietankową Maseczkę do rąk,która pochodzi z tej samej serii i pachnie równie pięknie,choć ciut inaczej niż mus,tutaj mus wygrywa zdecydowanie.
Cena: ok 6 zł zł / 75 ml

Skład: aqua, ceteareth-18, cetearyl alcohol, glyceryl stearate, cyclomethicone, propyleneglycol, cucumis sativus, paraffin liquidum, glyceryl stearate SE, dimethicone, butyl linoleate, cyclopentasiloxane, dimethiconol, goat milk, tocopheryl acetate, carnitine, ubiquinone, gossypium herbaceum, equisetum arvense, glycerin, lecitin, phenoxyethanol, methylparaben, ethylparaben, propylparaben, butylparaben, isobutylparaben, 2-bromo-2-nitropropane-1,3-diol, parfum, coumarin, hexyl cinnamal, limonene


Moim zdaniem  produkt ten powinien  nazywać się tylko kremem do rąk,bo jednak maseczka powinna działać lepiej od kremu i dawać dłuższy efekt.Ta niby maseczka choć cudnie pachnie,nie robi nic szczególnego z dłońmi,efekt po jej zastosowaniu jest taki sam jak po innych kremach do rąk.
Przyjemnie się rozprowadza,ale jest mało wydajna,trzeba jej sporo użyć,aby dłonie były wygładzone.Nawilżenie jest średnie.
Szybko się wchłania i nie lepi rąk i całe szczęście;-)
Jest to fajny produkt do torebki,działa krótkotrwale,nie zadowoli osób,które potrzebują na długo nawilżenia.Ja lubię jej używać na noc pod rękawiczki,ale tak jak pisałam działa tak jak  inne kremy,plusem jest śliczny zapach:-)
Nie jest droga.


Gdzie KUPIĆ?


Zapraszam też do poczytania recenzji masła do ciała GRANAT,które testowała Ola

Moim ulubionym masłem do tej pory było Masło AWOKADO,ale masło granat kusi mnie oczywiście zapachem:D

Lubicie mleczne zapachy w  kosmetykach?Seria Beauty Milky jest jedną z moich ulubionych
Bielendy,miałyście może z nią styczność?



P.s BlogBoxa powoli kompletuję,oj, mam ciężki orzech do zgryzienia,ale staram się jak mogę,mam nadzieję,że osoba,do której dotrze będzie zadowolona:-)


Ciekawe rozdanie na blogu Marti

Witam.
Ostatnio nie brałam udziału w rozdaniach,ale na to na blogu Beauty and Mac się skuszę:-)
Marti przygotowała wspaniałe nagrody,sami zobaczcie:-)

Jeżeli macie ochotę dołączyć do zabawy,to zapraszam Was po szczegóły TU

piątek, 8 czerwca 2012

MIYO - Nailed It! #11 Sunny Słoneczne paznokcie:-)

Dzień Dobry:-)
Dzisiaj świeci piękne słoneczko,więc nie pozostaje mi nic innego jak pokazać Wam śliczny lakier w odcieni żółci.Posiadam kilka lakierów MIYO,ten pokażę jako pierwszy.Przyznam,że nie wszystkie żółtki mi się podobają,ale ten kolor jest naprawdę fajny,żółciutki jak kurczaczek,kremowy i bardzo letni.

W szafie MIYO znajdziemy wiele lakierów,ogromnym plusem jest szeroka gama kolorystyczna,a dodatkowo są tanie jak barszcz,można je nabyć w cenie ok 5zł;-)Pojemność lakieru to 8ml.


Co do samego lakieru, to bardzo mi odpowiada,choć ma jeden minusik,ale mają go chyba wszystkie lakiery w odcieniach żółci,a mianowicie krycie. Poniżej na zdjęciach nałożone mam 3 warstwy,co wiąże się z dłuższym wysychaniem.Nie ma innej rady,jak tylko być cierpliwym,bo efekt jaki daje lakier jest śliczny,nawet lekko błyszczy.Samo malowanie nie jest skomplikowane,lakier przyjemnie się nakłada i nawet nie smuży aż tak bardzo jak inne kremowe lakiery,które posiadam.

A tak wygląda na paznokciach:-)



W zimie nie jestem przekonana do takich kolorów,ale latem jak najbardziej!
A Wy lubicie żółtki?:D

Słoneczne pozdrowienia 


wtorek, 5 czerwca 2012

Kobo Pomadka Fashion Colour 111 Coral Chic- neonowy koral pokochałam!

Kiedy dostałam tę pomadkę od Oli, wiedziałam,że zawładnie ona moim sercem...wielkim atutem tej pomadki jest jej cudny kolor-spojrzałam na nią i to była miłość od pierwszego wejrzenia:-)
Oto moja ukochana pomadka 
KOBO Fashion Colour Coral Chic z numerkiem 111;-)

Cena:ok 16zł
Dostępna:Drogerie Natura

Odcień Coral Chic,to tonacja ciepła,jest to przepiękny koral,lecz nie czysty, to naprawdę neonowy koral z nutą różu,tak jak widać na zdjęciach,pomadka nie jest grzeczna,trzeba lubić takie żywe kolory,bo nie każdy ma odwagę takie nosić,ale w końcu teraz mamy taki okres,że z kolorami można poszaleć;-) Ale bez obawy,kolor można również stopniować,ja akurat wolę takie energetyczne kolory,zwłaszcza na wyjście,ale nałożona cieńszą warstwą jest delikatniejsza.Przy takim kolorze ust,na naszych powiekach nie może zabraknąć zwykłej czarnej kreski i wytuszowanych rzęs,nic Nam więcej do szczęścia nie potrzeba.Jest to jedna z moich ulubionych pomadek pod względem koloru. Sama pomadka jest też całkiem fajna,choć opakowanie jest troszkę kiepskiej jakości.Formuła pomadki jest kremowa i bezdrobinkowa,przyjemnie się rozprowadza,choć troszkę nierównomiernie,trzeba uważać,wymaga precyzyjnego nałożenia ( ja pomagam sobie pędzelkiem),lubi czasem wejść w załamania,ale tylko w przypadku,gdy nałożymy jej za dużo...Ładnie wygląda na ustach i nie zauważyłam wysuszenia.Ogólnie bardzo przypadła mi do gustu i jestem z niej
zadowolona.






Jak Wam się podoba taka energetyczna dawka neonowego koralu:-)???
Ja po prostu kocham ten kolor!


AVON Skin So Soft Mineralny olejek do ciała "Diamentowa poświata" - a raczej diamentowy wysuszacz ...

A podobno kobiety kochają diamenty....
Olejek,który Wam dzisiaj opiszę był przypadkowo nabytym kosmetykiem,dostałam go od szwagierki(bo ona wolała złoty).Zapewne wiecie,że kocham wszelkie błyskotki,taka sroczka jestem,dlatego na samym początku,byłam zachwycona,że takie migoczące cudo wpadło w moje ręce, zwłaszcza,że teraz nadchodzi lato,okres kiedy to lubię popryskać moją skórę czymś rozświetlającym.
Czy olejek mnie zachwycił?
Niestety dla mnie to bubel...


Cena w katalogu regularna: 20zł/150ml
Cena w promocji: 12-15zł
Producent zapewnia,że olejek ma bogatą formułę..ma rozpieszczać skórę, nawilżać ją i delikatnie rozświetlać,a na dodatek szybko się wchłaniać i pozostawiać skórę aksamitną w dotyku. Czy aby napewno???






Zacznę od tego,że olejek nie grzeszy bogatą formułą,na dodatek bardzo wysoko w składzie mamy alkohol i to ten z tych krzywdzących.Przyznam,że moja skóra na ciele jest raczej  normalna 
w kierunku do tłustej,nawet nie pomyślałam,że kilka użyć tego olejku spowoduje takie spustoszenie na moim ciele.
Ale do rzeczy...
Jedyne plusy jakie mogę przypisać do tego produktu to to,że nawet ma przyjemny kwiatowy zapach i poręczną buteleczkę z dozownikiem,którą można potem wykorzystać.
Do minusów  zaliczam całą resztę.Po pierwsze jest mało wydajny.Olejek ten niby pozostawia na skórze ochronny film,który ma zapobiegać utracie wilgoci,co z tego jak jest to taka sztuczna ochrona,a zawarty w nim alkohol strasznie wysusza skórę,co u mnie rzadko się zdarza.Nie możemy się spryskać i zostawić olejku,bo się nie wchłania,z rozprowadzeniem nie ma problemu,ale znów schodzą drobinki rozświetlające,więc mija się to z celem.Dodam,że ta konsystencja olejku jest woskowa,bardzo śliska,na pozór wydaje nam się,że mamy skórę gładką,jak pupcia niemowlaka,serio...ale nie dość,że formuła wysusza to jeszcze niestety zapycha( na 1 miejscu w składzie zawiera sztuczny emolient),na moich ramionach pojawił się trądzik
 i wiem,że jest to efekt używania tego olejku.Myślałam,że moje ramiona i nogi,będą pięknie lśnić,a nabawiłam się na skórze skorupy jak na Saharze,a na ramionach powstała partia czarnych kropek;-)dlatego olejkom Avonu mówię zdecydowane NIE.

Srebrne rozświetlające drobinki wyglądały zachęcająco,niestety nie wszystko piękne co się świeci...;-)

 Skład:
Być może są osoby zadowolone z tego produktu,ja niestety strasznie się rozczarowałam,dlatego nigdy więcej.Jedyny pożytek mam z butelki,przyda się np. na jakieś własnoręcznie robione kosmetyki;-)
Ocena 1/5


piątek, 1 czerwca 2012

Paznokciowy Dzień Skittles! Moje 2 wersje Skittles Nails

Dzień dobry Kochani!
Wczoraj przeglądając Wasze blogi,natknęłam się na bardzo fajną akcję i postanowiłam się dołączyć.
Na blogu Paramore KLIK dowiedziałam się,że 1 czerwca to nie tylko Dzień Dziecka,ale także

Paznokciowy Dzień Skittles!

Swoje paznokcie malujemy na dowolnie wybrane przez siebie kolory,każdy paznokcieć ma być inny,przyznam,że nigdy wcześniej nie malowałam tak paznokci,dlatego bardzo spodobał mi się ten pomysł.
Wyszły dwie wersje,która lepsza oceńcie sami:-)

Wszystkie numerki i firmy są opisane na zdjęciu,kolory według kolejności zaczynając od kciuka;-)
.
Wersja pierwsza:
 

I  wersja  druga:



Świetnie się bawiłam przy malowaniu paznokci,manicure robiłam wczoraj,ostatecznie całe paznokcie pomalowałam w kolorkach z pierwszej propozycji.
A Wy przyłączycie się do zabawy???
Zachęcam,dobry humor gwarantowany:-)
Dzisiaj u mnie pada i jest ponuro,ale gdy patrzę na swoje paznokcie,to odrazu jest mi weselej!


środa, 30 maja 2012

Leczniczy smrodek- Acne Camouflage

Bardzo sceptycznie podeszłam do tego produktu,gdyż po jego otworzeniu nie podobały mi się w zasadzie 3 jego cechy.Po pierwsze dziwny kolor,po drugie konsystencja i zapach,który niewątpliwie nie należy do przyjemnych....








Swego czasu naczytałam się tyle recenzji tego produktu,że nawet nie miałam ochoty pisać
swojej...Uważam,że troszkę bez sensu jest to,że w jednym czasie wysyłany jest ten sam produkt do testów,potem pojawiają się recenzje,jedna za drugą,człowiekowi odechciewa się nawet spoglądać w jego stronę.Nie rozumiem troszkę tego,ale swoją opinię pozwolę sobie wyrazić,bo przecież po to go otrzymałam.






Do PLUSÓW zaliczam:
 - wydajność- jest naprawdę wydajny,więc cena  29,90 zł za słoiczek 8ml jest jak najbardziej ok
- dobrze kryje
- ma przyzwoity leczniczy skład
- spełnia swoje zadanie, leczy niedoskonałości



Do MINUSÓW zaliczam:
- zapach- jest nieprzyjemny i niestety nie toleruję go,ichtiol wyczuwalny z daleka,korektor jest smrodkiem ;-)
- opakowanie jest niewygodne, potrzebna jest szpatułka do jego nabierania
- nie odpowiada mi jego konsystencja,jest tłusta,dlatego jestem w stanie używać go tylko na noc,bo pod makijaż do mojej tłustej cery się nie nadaje
- kolor jest lekko różowawy,powinien być raczej beżowy

Produkt dostępny w drogerii Ciao.pl w cenie 29,90zł

Podsumowując:
Korektor leczniczy spełnia swoje zadanie,jednak jego zastosowanie mogę porównać raczej do maści leczniczej typu Tormentiol,z tym,że Tormentiol nawet pachnie znośnie jak dla mnie i ma podobną skuteczność,a kosztuje dwa razy mniej.Używam go jedynie na noc,bo pod makijaż nie pasuje mi ani jego konsystencja,ani kolor.Na takie pojedyncze niespodzianki wolę jednak papkę Jadwigi lub zwykłą maść,gdyby korektor znalazł u mnie zastosowanie makijażowe,to pewno zainwestowałabym w niego.Wiem,że wiele osób jest zadowolonych,mi on średnio przypadł do gustu,pomimo,że posiada właściwości lecznicze.



Hean Eye Liner - Automatyczna konturówka do oczu- czerń Nr 201

Dzień Dobry:-)
Produkty Hean są bardzo dobrze Wam znane.Dzisiaj  recenzja konturówki w kolorze czarnym
Nr 201

Producent pisze:
"Wodoodporne konturówki z aksamitnie miękkim sztyftem. Delikatne i przyjemne w aplikacji, idealnie podkreślają kontur oka i nie rozmazują się. Formuła zawiera witaminę E oraz wosk pszczeli o właściwościach pielęgnacyjnych i ochronnych. W kolorowej końcówce konturówki znajduje się temperówka" Źródło

Cena: 6.99 PLN
Dostępna KLIK

Konturówka znajduje się w czarnym podłużnym opakowaniu,na jego końcu znajduje się ukryta temperówka,która pomaga nam ostrzyć kredkę,a jest jej to potrzebne.Świetny pomysł uważam.
Jeżeli chodzi o kolor,to jest ona bardzo dobrze napigmentowana,choć dla uzyskania takiej głębokiej czerni,to trzeba wzmocnić kolor,przez dwukrotne pociągnięcie,ja tak właśnie robię,ale z powodzeniem można też kredkę rozetrzeć uzyskując delikatniejsze jej wydanie.Konturówka jest bardzo miękka i bardzo łatwo nią namalować ładną,nie poszarpaną kreskę.Ze względu na swoją miękkość zużywa się dość szybko.Będzie bardzo przydatna dla osób,którym namalowanie kreski sprawia trudność.
Dla mnie jest ona średniaczkiem, nie mogę uznać,że jest wodoodporna,bo przy moich tłustych powiekach muszę koniecznie użyć bazy i cienia,aby kredka się trzymała i nie rozmazywała.Przy użyciu jej na dolną linię nie ma problemu,natomiast kiedy chcemy zagęścić rzęsy,malując górną linię tuż pod rzęsami(od środka),kredka odbija się nam na dole,więc ten sposób zupełnie odpada.Utrzymuje się ok 6 h,troszkę blaknie w ciągu dnia,no i rozmazuje się w kącikach,dlatego muszę pod nią używać bazy i cienia dla utrwalenia.Jest taka sobie,cena bardzo zachęca.Dodam,że ja mam bardzo wymagające powieki,przypuszczam,że u innych ta kredka może być strzałem w 10-kę.
W ofercie firmy Hean znajdują się też inne kolory kredki m.in. brąz,grafit,fiolet,granat,ciekawe jak one wypadają.

I na koniec makijaż z użyciem czarnej konturówki Hean.
Plusy:
miękka,łatwo się rozciera,łatwo maluje kreskę,dobrze napigmentowana,dobra cena,można stopniować kolor
Minusy:
średnio wydajna,odbija się na dole przy malowaniu górnej linii(od środka),wodoodporna nie jest,trochę blaknie w ciągu dnia i lubi się lekko rozmazać w kącikach,dlatego trzeba pod nią użyć bazy i cienia.

Pozdrawiam

wtorek, 29 maja 2012

P2 Spring Please!Kolorowe pastelowe kuleczki rozświetlające, konkurencja dla meteorytów?


Odkąd pojawiły się w sprzedaży meteoryty Guerlain,zapewne nie jedna z Nas poczuła się skuszona,ja też, ale nie ukrywam,cena mnie skutecznie odstraszyła, mój rozsądek wygrał,poprostu wiedziałam,że tak dużej kwoty,nie wydam na perełki rozświetlające,zwłaszcza,że nie wszystkie rozświetlacze  mi pasują,ze względu na tłustą cerę z tym rodzajem kosmetyków muszę uważać,co by jeszcze bardziej nie podkreślać swoich niedoskonałości,bo same wiemy,że co za dużo to niezdrowo....

Nie wiem jak sprawują się meteoryty,ale poczytałam troszkę o nich i uważam,że perełki P2 z wiosennej edycji limitowanej zdecydowanie są konkurencją dla meteorytów Guerlain, w dodatku są kilka razy tańsze.Może nie mają tak bajeranckiego opakowania i są wiele mniejsze,ale efektem i trwałością im napewno dorównują.
Ja jestem tymi perełkami oczarowana,poprostu moje ulubione i jestem przeszczęśliwa,że je zakupiłam.
Same zobaczcie jak świetnie wyglądają!


Samo opakowanie jest też solidne,dół z mocnego plastiku,nakretka jakby gumowa,w bardzo fajnym brzoskwiniowym kolorze,napisy się nie ścierają:-)
Kuleczek w opakowaniu mamy 15 g,jest ich naprawdę sporo i są bardzo wydajne.
Cena: ok. 20zł / 15g

Pod wieczkiem znajduje się całkiem przydatna gąbeczka,która chroni nasze perełki,a ochrona im potrzebna,bo są dość delikatne.
Perełki rozświetlające to 4 kolorowe  kuleczki w kolorach pastelowego fioletu,zieleni,żółtego i różowego.
Efekt  po zmieszaniu jest boski!
Zapach kuleczek jest przyjemny,może nie pachną aż tak super jak meteoryty(bo te podobno pachną cudnie),ale mi ten zapach odpowiada jak najbardziej.
Muszę dodać,że są bardzo wydajne i z łatwością nabierają się na pędzel,ale trzeba też uważać,bo łatwo o ich pokruszenie,mają delikatną strukturę.


Generalnie,jeżeli będziecie mogły gdzieś je zakupić to gorąco polecam, stosunek jakości do ceny fenomenalny.Kuleczki są bardzo trwałe i bardzo długo się utrzymują,byłam bardzo pozytywnie tym zaskoczona.
Dla mnie te kulki to świetny rozświetlacz,absolutnie bez grama brokatu, który daje bardzo" naturalny glow ", efekt jest naturalny,można ich używać na kości policzkowe,ale równie dobrze na całą twarz,bo ślicznie rozpromieniają cerę,bez tandetnego błysku.Ja jako posiadaczka cery tłustej marzyłam o właśnsie takim rozświetleniu.Kocham te kuleczki i polecam każdemu,bo za taką cenę to super produkt,nawet nie patrzę już w stronę meteorytów,bo ja swój ideał już znalazłam!

A tak wyglądają na buzi:-)Efekt można stopniować,tutaj nałożyłam ich wiecej;-)
Kosmetyki P2 nie są dostępne w Polsce,strasznie żałuję, kupicie je w drogeriach DM w Niemczech.
Ja swoje perełki zakupiłam na allegro u użytkowniczki Zuz Bach.
W Niemczech pojawiają się bardzo ciekawe limitki niedostępne u Nas, wiem,że u tej użytkowniczki można pytać o niemieckie produkty i je zakupić po wcześniejszym uzgodnieniu.Ja niedawno zakupiłam też duo bronzer z P2 z limitowanej edycji Mission Summer,o którym będzie też recenzja;-)
W razie pytań o kosmetyki podaję Wam meila do Zuzanny,to bardzo rzetelny sprzedawca na allegro.
zuz-bach@wp.pl

Jak Wam się podobają kuleczki p2?
Pozdrawiam Was ciepło











piątek, 25 maja 2012

PURI-OPTIC Delikatny Płyn do demakijażu oczu Pharmaceris

Demakijaż oczu to bardzo ważna sprawa w mojej codziennej pielęgnacji,zwłaszcza,że bez tuszu do rzęs nie umiem się obyć,bo wydaje mi się,że praktycznie nie widać moich rzęs.Moje oczy mają wymagania,są bardzo wrażliwe i praktycznie na każdy płyn micelarny czy tez dwufazowy reagują podobnie.Do tej pory  w kwestii demakijażu oczu sprawdzały się u mnie płyny dwufazowe oraz płyny micelarne.
Dzisiaj opiszę Wam jak sprawdził się w tej kwestii
Delikatny płyn do demakijażu oczu
Puri Optic 
Pharmaceris

Pojemność:
125 ml
Cena:
20-26 zł

                   Skład:                        
Aqua, Glycerin, Poloxamer 188, Butylene Glycol, Polysorbate 20, Panthenol, Rosa Canina Fruit Oil, Conchiolin, BHT, Polyaminopropyl Biguanide.


            Wskazania:                   



                 Od producenta:                  

Płyn delikatnie i skutecznie usuwa makijaż, nawilżając skórę wokół oczu i przynosząc długotrwałe uczucie ukojenia i komfortu. Zastosowany w płynie wyciąg z czarnej perły stymuluje metabolizm w naskórku dzięki czemu skóra staje się rozświetlona, bardziej elastyczna i jędrna. Formuła wzbogacona olejem z róży spowalnia procesy starzenia się naskórka i nadaje gładki wygląd. Płyn, dzięki zawartości D-pantenolu, zapobiega podrażnieniom i łagodzi zaczerwienienia.


  Opakowanie:  
Buteleczka o pojemności 125 ml jest przezroczysta,dzięki czemu jesteśmy w stanie na bieżąco sprawdzać zużycie płynu.
Opakowanie jest bardzo poręczne.Z prawej strony znajduje się specjalne wgłębienie,które pozwala otworzyć klapkę dosłownie jednym ruchem kciuka:-)
Płyn się nie wylewa,sami kontrolujemy nasączenie wacika.
Moim zdaniem idealne opakowanie,aby zabrać je w podróż,zmieści się w każdej kosmetyczce i na pewno przez przypadek nie otworzy.Tu duży plusik.

Konsystencja:
Płyn nie jest tłusty,wyglądem niczym nie różni się od płynów micelarnych,po wstrząśnięciu można zauważyć w opakowaniu sporą ilość bąbelków.

Zapach: 
Jest dziwny do opisania,specyficzny,lecz mało wyczuwalny,w niczym mi nie przeszkadza.

                                 Działanie:                                          
Miałam obawy,czy aby nie podrażni moich oczu,ale nic takiego nie miało miejsca.Płyn nie powoduje u mnie zamglenia oczu,nie szczypie,jest łagodny , nie klei się 
i fajnie się spisuje.
Powiem tak, producent pisze,że usuwa makijaż,bez konieczności pocierania oczu, nie koniecznie się z tym zgadzam.Przy zwykłych cieniach,nie wodoodpornym tuszu radzi sobie bardzo dobrze i rzeczywiście po parunastu sekundach wszystko ładnie schodzi na wacik.Makijaż oczu z użyciem super trwałych kosmetyków,żelowych kredek i eyelinerów żelowych jest już większym wyzwaniem,płyn radzi sobie,ale trzeba troszkę zużyć wacików i troszkę nimi popracować delikatnie,zanim dokładnie oczyścimy rzęsy i powieki.
Ogólnie jest wydajny,lubię go używać bo jest łagodny,ale w tej cenie można spokojnie nabyć tańszy i równie skuteczny płyn nawet w 2 razy większej pojemności.
Jestem mu wdzięczna,że nie uczulił mnie,właściwości pielęgnacyjnych nie zauważyłam,ale od tego mamy inne preparaty np. kremy pod oczy,zadaniem płynu jest oczyszczenie i to zadanie spełnia,ale nie na tyle,bym została przy nim na zawsze,choć zabiorę go na 100% na wyjazd,bo ma świetne opakowanie,małe i poręczne.

Mały test:

Jak widać na zdjęciu,po wstępnym przyłożeniu wacika na 15 sekund i zmyciu testowych produktów,płyn nie zupełnie poradził sobie z eyelinerem żelowym Pierre Rene i żelową kredką Supershock,zmycie ich wymaga dodatkowego użycia wacików,trzeba pomalutku oczyścić powieki,aby rano nie obudzić się z czarnymi podkowami.

Podsumowując:
Łagodny,nie podrażnia,świetnie zmywa lżejsze kosmetyki,słabiej radzi sobie z eyelinerami i kredkami żelowymi.Nadaje się do oczu wrażliwych,w tej kwestii zgadzam się z producentem.Jest przyzwoity,ale mógłby lepiej radzić sobie z trwalszymi kosmetykami,mógłby być tańszy i w większej pojemności,wtedy byłby idealny dla mnie.


A Wy macie swoje idealne płyny? Lubicie dwufazówki czy micele?
Może polecicie mi jakiś skuteczny i łagodny płyn micelarny ???Bioderma jest fajna,ale droga...