środa, 18 lipca 2012

Carmex Jasmine Green Tea SPF15 -sprzymierzeniec ust w upalne dni

Dzień Dobry:-)
Carmex to podobno kosmetyczny hit.Od ponad 70 lat jest jednym z najlepiej sprzedających się balsamów do ust na świecie! W tym roku Carmex obchodził 75-te urodziny! Taką odpowiedź zamieściłam na blogu Vexgirl,a tym samym wzięłam udział w rozdaniu,gdzie właśnie można było zdobyć najnowszą wersję Carmexu z jaśminem i zieloną herbatą.Pojawiła się też wersja Carmex Mint (miętowy).No i udało mi się,mój nick został wylosowany,Carmex przywędrował do mnie pocztą:-) Bardzo się ciesze,że go wygrałam,gdyż przyznam,że do tej pory jakoś mnie do niego nie przyciągało,tzn. wiele osób go tak chwaliło,a ja jakoś nie czułam się skuszona.Teraz sama mogłam przekonać się czy balsam spełni moje oczekiwania,czy też nie?Przekonajmy się:-)

Poj 10g
Cena dokładnie nie wiem ok 10zł? Poprawcie jak coś;-)
Przyznam,że taka tubka z balsamem jest bardzo poręczna.Bez problemu można ją zmieścić w torebce czy kieszeni spodni;-)Poza tym opakowanie przyciąga wzrok,jest bardzo pozytywne jak dla mnie!
Aplikacja jest bardzo prosta,balsam przyjemnie się rozprowadza na ustach,na początku myślałam,że taka forma aplikacji nie spodoba mi się,ale byłam w błędzie.
Lekko drażni mnie zapach balsamu.Nie jestem zwolenniczką zapachu jaśminu,za to zielonej herbaty tak.Problem jest taki,że nie za bardzo wyczuwam te zapachy w balsamie,no może lekko ten jaśmin,a reszta zapachu to kamfora i mentol.
Teraz powiem Wam jak określiła jego zapach moja kuzynka:D Dałam jej balsamiku,aby posmarowała sobie usta,a ona stwierdziła,że czuje się,jakby posmarowała usta maścią WICK VapoRub!!! Uśmiałam się co nie miara,Asia też narzekała na chłodzenie i mrowienie,ale mi akurat ten efekt nie przeszkadza,na upalne dni jest jak znalazł;-)
Ja jestem zadowolona z jego działania,teraz rozumiem dlaczego jest tak wychwalany,dawno nie miałam tak fajnie nawilżającego balsamu,super się sprawdza pod pomadkę,moje usta bardzo długo są miękkie i wygładzone,balsam dość długo się utrzymuje,byłam tym faktem bardzo zaskoczona....moje usta czują się z nim komfortowo;-)
Carmex solo na ustach też wygląda nieźle,usta ślicznie połyskują.
Wszystko mi się w nim podoba,nie wysusza,choć obawiałam się tego,ale ta wersja zapachowa jest nie dla mnie.Nie jest to jednak jakiś wielki minus,bo zapach czuję tylko na początku aplikacji,potem znika;-)
Zawiera SPF 15, co zapewnia nam dodatkową ochronę ust.

Plusy: opakowanie,aplikacja,działanie
Minusy: zapach,efekt chłodzenia i mrowienia( jeśli ktoś nie lubi),skład mógłby być bardziej naturalny 
Ocena 4/5

Jestem pewna,że jak skończy mi się ta wersja,to kupię truskawkową,bo tej raczej nie polubię:-)Cieszę się,że dzięki wygranej mogłam testować Carmex,bo pewnie do tej pory bym go nie kupiła,sama nie wiem czemu się tak przed nim broniłam...
A Wy lubicie Carmex?Jak sprawdza się u Was?
Pozdrawiam

poniedziałek, 16 lipca 2012

Spotkanie blogerek urodowych w Krakowie i moje wrażenia:-)

Witam Kochani!
W internecie pojawiło się już kilka relacji ze sobotniego spotkania,więc pozwólcie,że i ja się dołączę
 i opowiem o swoich wrażeniach.Spotkanie miało miejsce w restauracji Trufla w Krakowie.Na początku chciałam jeszcze raz bardzo podziękować organizatorkom spotkania Vexgirl oraz Blance, stanęłyście na wysokości zadania, spotkanie było świetnie zoorganizowane,jednym słowem Super!Brawa dla Was!!!

Szczególne podziękowania należą się dla przesympatycznej Olgi - Ainty, która czekała na mnie na dworcu PKP, wątpie czy bym trafiła na miejsce bez jej pomocy,bo niestety Kraków znam słabo.Olga również odprowadziła mnie na pociąg i pomogła nieść torby z giftami;-) Olga jeszcze raz bardzo Ci dziękuję  za pomoc,było mi bardzo miło Cię poznać:* Jestem Twoją dłużniczką:D
Zaraz na początku pobytu w Krakowie na dworcu poznałam Angel i Michała( kolega Angel),którzy przyjechali z Częstochowy:-)
Angel, jest bardzo fajną kobitką, sympatycznie mi się z nią gawędziło od samego początku!

Ogólnie jak weszłam poczułam się onieśmielona,tyle wspaniałych dziewczyn w jednym miejscu,powoli szukałam znajomych twarzy, wyściskałam się z przemiłą Moniką,usiadłyśmy i zaczął się czas rozmów....no i powiem,że bardzo żałuję,że nie udało mi się porozmawiać z wszystkimi.Do kogo mogłam podeszłam
 i przywitałam się,wybaczcie,że nie ze wszystkimi,ale było to po prostu niemożliwe.Mam nadzieję,że kiedyś to nadrobimy:D
Ogromnie się cieszę z tego spotkania! Było bosko i nie żałuję wyjazdu.Do domu zebrałam się po 20-tej, przede mną było 50 km drogi pociągiem, dostałyśmy tyle kosmetyków od firm sponsorujących,że ledwo co doszłam z nimi na dworzec,gdyby nie pomoc Olgi,to moje dotarcie na miejsce było by znacznie utrudnione.W pociągu ludzie troszkę dziwnie na mnie zerkali,a jak wysiadłam na swojej stacji docelowej,pewien Pan spytał mnie czy potrzebuję pomocy:D Spytał,czy to prezenty imieninowe:D? Ja podziękowałam mu za pomoc,a zaraz zjawił sie po mnie mój mąż...uwierzcie jego mina jak mnie zobaczył BEZCENNA...Pocieszyłam go,że w paczce jest dla niego pianka do golenia:D
Ale co tam kosmetyki,wrażenia są bezcenne,jedyne,poznanie nowych ludzi wyjątkowe,dzięki dziewczyny za wspólne popołudnie,to jeden z piękniejszych dni w moim życiu:-) Ściskam Was wszystkie!

Zdjęć nie mam,bo w tym dniu chyba z wrażenia nie spakowałam aparatu ani portfela...ale wszystko na szczęście dobrze się skończyło i dojechałam na miejsce;-)
A oto kika zdjęć,które pochodzą od dziewczyn;-)

Przesympatyczne dziewczyny!!!
Angel,Ja, Vex i jej robiący furorę kolor włosów oraz śliczna Ainta
 Angel:* i Ja
Ja i Anwen:* Strasznie się cieszę,że mogłam Cię poznać,masz najpiękniejsze włosy jakie widziałam:*!
:-)
Urocza Ainta- dzięki za wszystko:*
Wiecznie uśmiechnięta Monica:*
Wyszłam na płaczliwą,a tak na serio to cały czas łzawiły mi oczy,to przez alergię:-(

Ten  uśmiech mówi sam za siebie:D

Ja,Dominika:*,Olga :* i Monika:*
Od lewej: Marta,Ja,Anwen,Jedwabna i Atqa:-)

Nie da się nie zauważyć,że wróciłam do domu z olbrzymią( chorą ilością)kosmetyków:D Ale uwierzcie nawet nie chce mi się ich focić, a gdzie je upcham to nie wiem;-)Część rozdam bliskim,bo lubię się dzielić!
Dziękuję jeszcze raz organizatorkom i sponsorom:

Glossy Box, Cztery Pory Roku, No36, Venus, Lirene, Pharmaceris, Bielenda, under twenty, Dr Irena Eris,  The Body Shop, Anabelle Minerals, Flos Lek,
Golden Rose, Wibo, Mollon, Carmex, Synesis, Yves Rocher, Green Pharmacy

To była dla mnie fantastyczna przygoda,mam nadzieję,że jeszcze nie raz spotkam się z dziewczynami:*Byłoby super! Pozdrawiam wszystkie a szczególnie te, które poznałam!!!
P.s Natalia,następnym razem nie uciekniesz tak szybko:*

:-) :D

wtorek, 10 lipca 2012

Isana, Odżywka wygładzająca z olejkiem babassu - jak się sprawdza u mnie?

Witam Kochani!
Odżywki Isany z olejkiem Babassu raczej nie trzeba przedstawiać,jest bardzo znana i lubiana,choć czytałam też o niej bardzo neutralne, bądź negatywne wręcz opinie,sama postanowiłam ja kupić i przekonać się jak sprawdzi się na moich włosach;-)Co prawda kręconych włosów nie mam,ale lekko falują i są niesforne,dlatego lubię jak są ujarzmione;-)


Cena/pojemność: ok. 6 zł/300 ml
                                                         Dostępna w drogerii Rossman

Jak działa?
Odżywcze składniki pielęgnacyjne wzbogacone olejkiem Babassu wzmacniają włosy. Długotrwałe wygładzenie i łatwe rozczesywanie kręconych i niesfornych włosów. Wysokiej jakości aktywne substancje ze specjalnym składniekiem zapobiegającym puszeniu się włosów długotrwale wygładzają niesforne i kręcone pasma włosów dodając im elastyczności. Włosy łatwo się rozczesują i nabierają olśniewającego połysku. Miły zapach uprzyjemnia mycie włosów.



Skład:
Aqua, Cetearyl alcohol, Glycerin, Cetrimonium Chloride, Bis-diglyceryl Polyacyladipate-2, Orbignya Oleifera Oil, Behentrimonium Chloride, Hydroxyethylcellulose, Isopropyl Alcohol, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Parfum, Citric Acid, Sodium Hydroxide 


Przyznam,że bardzo chciałam,aby ta odżywka okazała się u mnie wielkim hitem,wiązałam z nią wielkie nadzieje,niestety nie powiem wielkiego WOW.Nie jest to zła odżywka,ale nie jest też super,dla mnie jest ona taka sobie.Na plus cena, przyjemny kwiatowy zapach i fajny prosty skład.Moje włosy są grube, należą do puszących się i przyznam,że bardzo fajnie je wygładziła,włosy były miękkie,ale tylko na początku,po kilku użyciach nie działała już tak super,wręcz wydawało mi się,że moje włosy stały się takie twarde,lekko matowe i zaczęły się puszyć jeszcze bardziej.Postanowiłam stosować ją rzadziej i wydłużyłam jej czas działania na włosach i służy mi o wiele lepiej,choć przyznam,że nie końca podobają mi się moje włosy po jej użyciu,o wiele bardziej podobają mi się po użyciu samego szamponu z olejkiem arganowym Apisu.Jest średnio wydajna,konsystencja jest w sam raz,na moje włosy do ramion muszę zużyć jej garść i absolutnie nie mogę nakładać jej na skalp,bo niestety szybko obciąża moje włosy, po jednym dniu są one przyklapnięte i wyglądają tłusto.Do spłukania odżywki potrzebujemy sporo wody.W sumie odżywka jest mi obojętna,nie przywiązałam się do niej,poszukam czegoś innego;-) U mnie przy dłuższym stosowaniu nie sprawdza się zupełnie.Nie będę pokazywać Wam efektu,bo nie za fajnie wyglądają moje włosy....




Wiele osób jest bardzo zadowolonych z działania odżywki,zazdroszczę im,bo mają perełke w niskiej cenie:-)
Ocena 3/5


piątek, 6 lipca 2012

Archipelag Piękna - Polinezyjski Peeling Rozświetlający- kokosowa rozkosz dla ciała i zmysłów

Polinezja Francuska to bez wątpienia perła Pacyfiku. Do najchętniej odwiedzanych wysp należy przede wszystkim Bora Bora i Thaiti. Są to cudowne rajskie wyspy o tropikalnej, urzekającej urodzie. Świat Polinezji to bujne, zielone wnętrze oraz bajeczne wybrzeże obfitujące w bogactwo świata podwodnej flory i fauny. Natura jest oszałamiająca. Szczyty górskie przybierają rozmaite kolory i doskonale komponują się z tropikalną zielenią i bajecznymi plażami. Zbocza górskie, z których można podziwiać malownicze krajobrazy urozmaicone są pięknymi wodospadami i dolinami.
Czytając takie opisy człowiek poprostu zaczyna marzyć,aby tam  pojechać,ach było by cudnie...

Bora Bora to najchętniej odwiedzana wyspa przez turystów. Nazywana jest ósmym cudem natury.

Wybrzeże wsyp Polinezji Francuskiej jest niezwykle malownicze. Na plażach można spotkać zarówno czarny bazaltowy piasek jak i biały.

I właśnie dzisiaj chciałam Wam napisać o takim wręcz cudownym 100% naturalnym kosmetyku,jakim jest
POLINEZYJSKI PEELING ROZŚWIETLAJĄCY
ze sklepu Archipelag Piękna, który zawiera w sobie m.in drobinki białego piasku Bora Bora,ciekawi?
Oprócz peelingu znalazłam na stronie mnóstwo fajnych produktów,które dosłownie kuszą i opisami
i cenami.
No to przejdźmy do charakterystyki produktu:-)

waga 30g
cena 9.88 zł 

Skład 100% natury: Lithothamnium( alga czerwona), Bora Bora white sand( biały piasek z wysp Bora Bora), Coconut pulp( kokosowa kopra)

Ciekawostki:

 Lithothamnium (algi czerwone)zawierają rekordową ilość ponad 4 000 składników odżywczych, między innymi:

• Wszystkie witaminy (A, B, D, E i K),

• Nasycone i nienasycone kwasy tłuszczowe Omega 3,

• Rzadkie bazowe pierwiastki śladowe, takie jak: jodyna, selen, cynk, kobalt, miedź, żelazo i chrom,

• Aminokwasy, włączając wszystkie osiem podstawowych aminokwasów, takich jak: izoleucyna, leucyna, lizyna i fenyloalanina,

• Antyutleniacze, w szczególności, z grupy karotenów, beta-karoten.

Lithothamnium (czerwony glon,alga)zawiera ogromne ilości zawartości organicznego wapnia
i magnezu. Nasze ciało pochłania je prawie w całości. Dzięki temu alga ta jest rekordzistką świata w zaopatrzeniu w wapń, który jest podstawowym budulcem kości, skóry i włosów. Nawet muszla ostrygi, tradycyjnie uznawana za najlepsze źródło wapnia, nie może się z nią równać.

Co to jest Kokosowa Kopra?
Miąższ kokosowy jest biały i mięsisty. Po jego wysuszeniu otrzymuje się tzw. „koprę”, która składa się w około 70% z tłuszczu, 14% z cukru i 7% z białka. Miąższ składa się głównie z nasyconych kwasów tłuszczowych.  Skarbnica lipidów i minerałów.

Piasek Bora Bora  to drobnoziarnisty biały piasek,zawiera wiele związków wapnia i magnezu,tworzy mikrocząsteczki, które usuwają martwe komórki i wygładzają powierzchnię naszej skóry.

Najdrobniejszy piasek z egzotycznych wysp Bora Bora, połączony z kokosową koprą i ekstraktami morskich wodorostów tworzą delikatny peeling rozświetlający o magicznym zapachu. Subtelnie oczyszcza, rozświetla i wygładza naskórek, pozostawiając go cudownie miękkim i elastycznym.
Gdy uchylimy wieczko z wnętrza opakowania wydobywa się cudny zapach,proszek pachnie budyniowo,cudnie tak mlecznie,uwielbiam takie zapachy!
Jakże mylny jest jego wygląd,gdy go zobaczyłam,pomyślałam sobie,jak taki proszek ma peelingować,w dotyku też jest taki satynowy;-)
Cała tajemnica tkwi w połączeniu go z woda,ujawniają się wtedy drobinki piasku i można rozpocząć peelingowanie.
Dodam,że jest to średni drobnoziarnisty peeling,nie jest super mocny,ale nie słaby,jak dla mnie jest solidny,gdyż pozostawia lekkie zaczerwienienie,ścieranie odczuwam solidne i jestem bardzo zadowolona z efektu.
Produkt ten jest w 100% naturalny.Uważam,że nada się on także do cery wrażliwej,gdyż możemy siłą nacisku palców,kontrolować złuszczanie,możemy też dodać proszek do mleczka oczyszczajacego i skutek działania będzie łagodniejszy.
Działa super,świetnie oczyscza,pozostawia gładką buzię,nie zauważyłam rozświetlenia,ale wszystko mi w nim odpowiada,zapach,wydajność,efekt,może tylko jeden minus,trzeba go rozrabiać i troszkę papraniny jest,ale warto.Produkt otrzymałam w ramach programu Partnerskiego,ale zamierzam zaopatrzyć się w niego i przy okazji w inne produkty.


SPOSÓB UŻYCIA:

Na 2 porcje proszku dodać 1 porcje letniej wody. Przygotowany peeling nałożyć na umytą twarz lub ciało, wmasować okrężnymi ruchami. Następnie zmyć letnią wodą.

Jeżeli chodzi o mnie,to na twarz wystarcza mi 1 płaska łyżeczka proszku i pół łyżeczki letniej wody.
Peeling jest bardzo wydajny.
Napewno takie opakowanie 30g będzie mało wydajne do peelingu całego ciała,starczy na krócej,wolę go do twarzy.



Zgadza się wszystko,magiczny zapach,działanie,naturalność.Super produkt w przyjaznej cenie.



Jeżeli interesują Was produkty z Archipelagu Piękna
to aktualnie w sklepie jest promocja,do 16 lipca uzyskujemy rabat 10% na produkty.
Wystarczy wpisać
(kod: WAKACJE)
Na moim blogu po prawej stronie znajdziecie baner,który przeniesie Was brzpośrednio na stronę sklepu:-)

Zapraszam Was również na konkurs organizowany na Facebooku 
przez sklep Archipelag Piękna
Co myślicie o tym rajskim peelingu,zainteresował Was?

Buziaki


Gdzie ja byłam...co robiłam i gdzie pojadę 14 lipca!

Kochani,ostatnio miałam bardzo mało czasu na blogowanie,przepraszam Was za nieobecność,ale złożyło się na to kilka spraw,które troszkę odbierały mi chęci na wszystko.Najpierw mój starszy synek wybił sobie kciuka podczas gry w piłkę nożną,tak więc palec wylądował w gipsie,kiepski początek wakacji....Potem zaczęłam rehabilitacje ręki,wczoraj ją zakończyłam,bardzo mi pomogła,bo ręka wraca do sprawności,jednak siła wiązki światła laserowego potrafi wiele zdziałać!Całkiem niedawno moi chłopcy obchodzili razem urodzinki,wszystko było super,kolejnego dnia młodszy dostał grypy jelitowej,straszny wirus,myślałam,że trafimy do szpitala,ale tydzień czasu i wszystko wróciło do normy,przez tę grypę,strasznie schudł,a ja się zamartwiałam,takie sprawy jak choroba dziecka bardzo przytłaczają,ale to chyba każda mama martwi się o swoje dzieci.Teraz już jest dobrze,oby wszystko co złe już się nas nie trzymało.

A teraz pochwalę się,że 14 lipca w sobotę jadę na spotkanie blogerek do Krakowa,JUPI!!!!
Do Krakowa mam 50 km,wybieram się pociągiem, restauracja Trufla jest blisko dworca PKP,więc się nie martwię,a jak coś to wiem,że mogę liczyć na VexGirl, bo ja niestety Kraków znam słabo.
Jestem bardzo podekscytowana spotkaniem,strasznie się ciesze,bo wspaniale będzie zobaczyć na żywo osoby,które do tej pory znało się tylko z ekranu monitora.To będą niesamowite wrażenia!!!
Odliczam dni do spotkania!DOZOBACZENIA:*** !

środa, 27 czerwca 2012

Ziaja Sopot Sun, preparat na usta i znamiona, SPF30 15ml

Witam Kochani!
Dzisiaj chciałam Wam pokazać mój ostatni spontaniczny zakup;-)Mały kartonik z Ziaji dostrzegłam na aptecznej półce i bardzo mnie zaciekawił,zwłaszcza jak przeczytałam ,że jest to kosmetyk ochronny z wysokim filtrem( 30SPF),mający na celu chronić nasze usta i znamiona podczas ekspozycji na słońce.Pomyślałam natychmiast o tym,że będzie idealny dla mnie,ponieważ po usunięciu zmiany na ramieniu,pozostała mi blizna,niestety mam skłonności do bliznowców i tak też się stało,dlatego podczas silnego nasłonecznienia muszę szczególnie zabezpieczać takie wrażliwe miejsca,bo o poparzenia nie trudno.Oczywiście jak najbardziej zabiorę ten kremik na urlop,jest idealny do torebki,poręczny mały zakrecany słoiczek o pojemnosci 15ml.Jest niedrogi,koszt to
ok 7-8zł,jest bardzo wydajny,starczy dla całej mojej rodziny i jeszcze pewnie zostanie;-)



Jak działa?
Zawiera filtr mineralny, który pozostaje na skórze i odbija promienie UVA i UVB. Skutecznie chroni przed szkodliwym działaniem promieniowania UVA i UVB. Zabezpiecza miejsca szczególnie wrażliwe i znamiona. Intensywnie nawilża i natłuszcza usta oraz zapobiega ich pękaniu.

Wskazania!
Wodoodporny tłusty preparat do ochrony ust i znamion w trakcie opalania. Idealny również w okresie ekstremalnych warunków klimatycznych oraz dla osób aktywnie uprawiających sporty zimowe.


Skład
Paraffinum liquidum, Cera Microcristallina, Paraffin, Titanium Dioxide, Alumina, Simethicone /Titanium Dioxide, Silica, Dimethicone, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Butyrospermum Parkii (Shea Butter), Cyclomethicone, Lanolin, Cera Alba, Tocopheryl Acetate, PEG-8, Tocopherol, Ascorbyl Palmitate, Ascorbic Acid, Citric Acid, Aroma (Flavor).
Fotostabilne filtry UVA i UVB, prowitamina B5 (D-panthenol), witamina E, wosk pszczeli



Moja opinia

Jak już wspomniałam,krem jest bardzo bardzo wydajny.Gdy spojrzałam na jego konsystencję,myślałam,że będzie to zbita masa,bo na taką wygląda,ale pod wpływem ciepła naszych palców zaczyna się ona rozpływać i bardzo przyjemnie się nakłada,pozostawia na skórze ochronny film.Kremik pachnie delikatnie waniliowo,jednak po nałożeniu traci jakikolwiek zapach,jest bezsmakowy. Jeżeli chodzi o stosowanie go na usta,to ma jeden minus, a mianowicie bieli je i lekko zasinia,czasem mam wrażenie,że jak nałożę go za dużo,to wyglądam jak trupiara:D Myślę,że fajnie by było stosować go pod pomadkę,choć wtedy może rozjaśniać jej odcień.Dopóki mamy krem na ustach są one fajnie nawilżone,gdy krem już znika czuć lekką suchość ust,wtedy trzeba znów po niego sięgnąć,ale to nawet jest wskazane,zwłaszcza np. po wyjściu z wody.
Miałam okazję sprawdzić jego działanie ochronne,kiedy to porządkowałam ogród,kosiłam trawę itp,zabezpieczyłam nim moją bliznę na ramieniu,było wtedy bardzo upalnie,słońce ostro grzało,ale krem spisał się na medal.Doskonale ochronił wrażliwe miejsce,opaliłam się troszkę,ale miejsce gdzie był preparat ochronny pozostało bez zmian,było jaśniejsze i bez zaczerwienienia.Jestem bardzo zadowolona z jego zakupu i już wiem,że będę dobrze zabezpieczona w to lato,bo mam Ziaję Sopot Sun.
Idealny ochronny krem do zabezpieczenia wrażliwych miejsc jak uszy,nos,usta,blizny,tatuaże,rozszerzone naczynka i pieprzyki czyli znamiona barwnikowe.Kochani chyba nie muszę pisać,że takie miejsca trzeba szczególnie zabezpieczać przed promieniowaniem UV.

Bardzo fajny produkt Ziaji.Czy kupię ponownie?TAK,jeśli ten się skończy;-)

Kupiłam go w tym  miesiącu,a data przydatności wypada na wrzesień 2013 r. więc jak zostanie to spokojnie wykorzystam go albo zimą,albo w następne wakacje.

Dostępny m.in w aptekach cena 7-8zł





niedziela, 24 czerwca 2012

"Sałatka z zupek chińskich" i refleksja z wczorajszego dnia

Kochani,dawno nie wstawiałam przepisów,dzisiaj wzmianka o jednej z moich ulubionych sałatek,robiłam ją całkiem niedawno.Jest bardzo smaczna,niedługo zbliżają się urodziny synka,więc odgrzebałam przepis,może komuś się przyda.Polecam,nie za często,ale raz za czas można;-)

Składniki:
1 zupka kurczak ostry Vifon
1 zupka kurczak łagodny Vifon
2 większe jabłka
puszka kukurydzy konserwowej
puszka groszku konserwowego
puszka fasoli czerwonej
papryka czerwona surowa
4 średnie pomidorki twarde
4 ogórki korniszony
1 podwójny filet z kurczaka( można też bez,opcja bardziej wegetariańska)
majonez dekoracyjny winiary( albo pół na pół z jogurtem naturalnym)

Do miski rozkruszyć na drobno makaron z zupek,dodać sypkie przyprawy z zupki bez tych olejowych,dodać wszystkie produkty z puszki.Jabłka,pomidory,paprykę i ogórki pokroić w kostkę,dodać do sałatki.Filet z kurczka pokroić w kostke,posypać wegetą i podsmażyć do miękkości.Ostudzony dodać do sałatki.Wszystkie składniki doprawić wg uznania solą i pieprzem,wymieszać z majonezem.Odstawić do lodówki.Makaron po pewnym czasie ładnie napęcznieje.


Smacznego!
MIŁEJ NIEDZIELI!!!

Wczoraj był dzień Taty......
Ja  odwiedziłam swojego na cmentarzu,zapaliłam znicze[***]
Powiedziałam Mu

Kochany TATO!
To już 12 lat odkąd odszedłeś :-(
gdziekolwiek jesteś wiedz, że bardzo mocno cię Kocham i NA ZAWSZE POZOSTANIESZ W MOIM SERCU!
Opiekuj się MNA I MOJĄ RODZINĄ. Czuwaj nad nią i nad jej szczęściem. Bądź jej aniołem stróżem. Bo ona jest moim sercem.

Mam nadzieję, że jak zakończy się i moje życie,to się spotkamy gdzieś tam we wszechświecie.

KOCHAM CIĘ TATO!!!









piątek, 22 czerwca 2012

Kiwi i Karambola Peeling do ciała Tutti Frutti Farmona- energetyczny Red Bull dla ciała i zmysłów..

 Na wstępie kilka słów odnośnie zmian na blogu:-)
Zapewne zauważyliście nowy nagłówek,metamorfoza bloga zakończona,tak chciałam odmiany,nagłówek wykonała na moją prośbę moja wspaniała przyjaciółka Ola:* SheWoman
Dziękuję Ci Słoneczko:*Ty wiesz...

"Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, gdy nasze skrzydła zapomniały jak latać."

A teraz mała zapowiedź...


Tropikalny peeling do ciała ze złuszczającymi drobinkami jojoba i zmielonymi łupinkami orzeszków macadamia. Orzeźwiające połączenie soczystego aromatu kiwi i słodyczy złocistych gwiazdek karamboli uwalnia energię i wyzwala radość życia! 
 Owoce karamboli dojrzewające na słonecznych wyspach Indonezji oraz kusząco rześkie kiwi z Chin oszałamiają intensywnym zapachem i wypełniają radością na cały dzień. 


Jeśli jesteście ciekawe co sądzę o tym pelingu,to zapraszam do dalszej lektury,nie będzie długa;-)Peeling kupiony pod wpływem emocji,pod wpływem zapachu i wyglądu:D


Nie mam za bardzo sił na długą notkę,więc w skrócie postaram się opisać peeling Farmony,który pochodzi z dosyć popularnej serii Tutti Frutti,ja akurat zakupiłam go w drogerii Schlecker,kosztował ok 13zł

Zacznę od plusów:
-przyjemna szata graficzna,aż od samego patrzenia na opakowanie człowiek dostaje powera!
-kolejną dawkę pozytywnych fluidów daje zapach,jest poprostu śliczny i energetyzujący,pobudzający,coś jak Red Bull, taki koktajl dla ciała i zmysłów;-)
- fajnie się pieni,przez co ma właściwosci myjące
- opakowanie jest trwałe i wygodne,idealne pod prysznic
-fajny na lato,odświeża,przyjemnie wziąć prysznic z jego udziałem..

I to na tyle dla mnie plusów....

Poj.200ml
Cena ok 13zł





Minusy:
-nie spodziewałam się super zdzieraka,ale właściwie ten peeling powinien nosić nazwę żelu peelingującego,bo do peelingu to mu daleko
-słabo złuszcza jak dla mnie,jest delikatny i nie zadowala mnie w takim stopniu jak bym chciała
-średnio wydajny
- w podobnej cenie możemy kupić fajny peeling cukrowy np. Bielenda Awokado


Sam kolor peelingu i te drobinki wygladają jak galaretka z kiwi;-)mniam:D
 Skład:

Generalnie spodziewałam się innego działania,ale chętnie go używam jako żelu pod prysznic zwłaszcza w upalne dni,cudnie pachnie, świetnie odświeża,ale jest za delikatny jak dla mnie,osoby,których skóra jest wrażliwa i nie tolerują zdzieraków powinny być z niego zadowolone.Ja mam ochotę kupić olejek pod prysznic z tej serii,bo zapachy są cudne:DAch te Tutti Frutti:-)

Ja oczywiście maniaczka peelingów,mam jeszcze 3 cukrowe,arbuzowy,jabłkowy i kawowy,chcecie poczytać o nich?Mam nadzieję,że Was nie zanudzam postami o peelingach;-)

Znacie  produkty Tutti Frutti Farmony?

Makijaż ślubny z podwójną kreską:-)

Witam.Ten post już jakiś czas leżakował na blogu,nie wiem dlaczego go nie opubkilowałam?Dzisiaj propozycja makijażu ślubnego,troszkę taki inny,nietypowy,ale chyba ładnie prezentujący się na zdjęciach.Jak myślicie?Makijaż w uniwersalnych ślubnych kolorach,z czarną kreską i jako dodatek orzeźwiający- biała kreska nad czarną,która świetnie rozjaśnia spojrzenie.
To propozycja raczej dla odważnych;-)
Dajcie znać,co sądzicie o takim makijażu ślubnym?Ja nie malowałam się sama do ślubu,byłam nawet zadowolona,ale gdybym wtedy miała taką możliwość,to zrobiłabym to po swojemu,wtedy jednak dopiero zaczynałam przygodę z makijażem;-)

Do wykonania makijażu uzyłam:
-podkładu Rimmel Lasting Finish
-pudru sypkiego Kryolan
-zestawu do brwi Essence
-tuszu L'oreal
-bazy pod cienie Elf
-czarnego cake eyelinera kryolan
-białego eyelinera żelowego Inglot
-paletki do oczu Paraquaya Sleek
-pomadki Avon
-puder brązujący P2
-róż Paese




P.s Makijaż znaleziony na dysku,zrobiony jakiś czas temu:-)

I jak?Czy któraś by się odważyła na taką propozycję?

czwartek, 21 czerwca 2012

Opowiadanie z książki Paulo Coelho "Być jak płynąca rzeka"


"Historia pewnego ołówka"

Ołówek prosta rzecz służąca do pisania,szkicu...niby taki zwykły,a jednak zaczarowany:-)

Dzisiaj przeczytałam to opowiadanie synkowi,to jedno z moich ulubionych opowiadań Paulo Coelho:-)
Postanowiłam i Wam wrzucić,warto przeczytać i rozważyć:-)

Chłopiec patrzył, jak babcia pisze list. W pewnej chwili zapytał:
- Piszesz o tym, co się przydarzyło? A może o mnie?
Babcia przerwała pisanie, uśmiechnęła się i powiedziała:
- To prawda, piszę o tobie, ale ważniejsze od tego, co piszę, jest ołówek, którym piszę. Chcę ci go dać, gdy dorośniesz.
Chłopiec z zaciekawieniem spojrzał na ołówek, ale nie zauważył w nim nic szczególnego.
- Przecież on niczym się nie różni od innych ołówków, które widziałem!
- Wszystko zależy od tego, jak na niego spojrzysz. Wiąże się z nim pięć ważnych cech i jeśli je będziesz odpowiednio pielęgnował, zawsze będziesz żył w zgodzie ze światem.
Pierwsza cecha: możesz dokonać wielkich rzeczy, ale nigdy nie zapominaj, że istnieje dłoń, która kieruje twoimi krokami. Ta dłoń to Bóg i to On prowadzi cię zgodnie ze swoją wolą.
Druga cecha: czasem muszę przerwać pisanie i użyć temperówki. Ołówek trochę z tego powodu ucierpi, ale potem, będzie miał ostrzejszą końcówkę. Dlatego naucz się znosić cierpienie, bo dzięki niemu wyrośniesz na dobrego człowieka.
Trzecia cecha: używając ołówka, zawsze możemy poprawić błąd za pomocą gumki. Zapamiętaj, że poprawienie nie jest niczym złym, przeciwnie, jest bardzo ważne, bo gwarantuje uczciwe postępowanie.
Czwarta cecha: w ołówku nie ważna jest drewniana otoczka, ale grafit w środku. Dlatego zawsze wsłuchuj się w to, co dzieje się w tobie.
Wreszcie piąta cecha: ołówek zawsze pozostawia ślad. Pamiętaj, że wszystko, co uczynisz w życiu, zostawi jakiś ślad. Dlatego miej świadomość tego, co robisz.
"Być jak płynąca rzeka" - Paulo Coelho
Paulo Coelho napisał tą książkę w formie krótkich opowiadań, które opowiadają o jego własnych doświadczeniach życiowych, a także o historiach usłyszanych.  


Uwielbiam to opowiadaie,jest piękne i prawdziwe,polecam książkę:-)
Lubicie Paula Coelho?

środa, 20 czerwca 2012

Niebieskookie też mogą używać niebieskości, jeśli tylko czują się w nich dobrze!Makijaż błękit+róż+fiolet

"Oczy niebieskie-życie królewskie"

Kto powiedział,że mając niebieskie oczy nie można stosować w makijażu odcieni niebieskiego?Dlaczego?

Ja wiem,że są takie zasady,by nie używać tych samych kolorów cieni co tęczówka oka,ale w końcu zasady też można łamać,skoro lubię błękit,dobrze się w nim czuję,to  dlaczego mam rezygnować,dla zasady?
Mamy tyle odcieni niebieskości,że cały sekret tkwi w tym,aby dobrać pod siebie ten właściwy odcień
i umieć połączyć go z innymi współgrającymi kolorami,tak,by pięknie podkreślił kolor naszych oczu.Nie bójmy się niebieskości...Fakt, trzeba z nimi uważać,ale wszystko da się ogarnąć.

Wykonując makijaż moich niebieskich oczu, oprócz błękitu,wprowadziłam do makijażu róż i fiolet,bardzo lubię takie zestawienie kolorystyczne.I oto efekt:-)


Kosmetyki użyte w  makijażu oka:
-mineralna baza pod cienie E.L.F
- matowy biało-kremowy cień  T051 Jaune Pale Make-Up Atelier Paris
-różowy cień MIYO 44 Poison Alice zmieszany z kremowym
-turkusowy cień Starling Sugarpill
-matowy fiolet Glazel S58( na dolnej)
-eyeliner E.L.F Cobalt Blue
-tusz Essence






Makijaży ostatnio robię mało,ale zdecydowanie za rzadko,dzisiaj tak mnie wzięło,chwyciłam za pędzle
i muszę przyznać,że malowanie daje mi sporo radości:-)
Mam nadzieję,że makijaż się podoba;-) A eyeliner E.L.F nie jest super trwały i źle się nakłada,ale nie mogę zrezygnować z niego przez jego kolor:D

A jak to jest u Was,unikacie cieni w kolorze swoich oczu,czy kombinujecie z odcieniami?


                                                                                                                Buziaki